Czy Twoje plemię przetrwa? Przed wodzami, którzy powiedzą jaskiniowcom, jak żyć w Epoce Kamienia, czeka nie lada wyzwanie. Dlatego poznajmy czasy, kiedy narzędzia były ważniejsze od złota, którymi je wydobywano.

Recenzja | Epoka Kamienia

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
by Krogul, 11.12.2020

Czy Twoje plemię przetrwa? Przed wodzami, którzy powiedzą jaskiniowcom, jak żyć w Epoce Kamienia, czeka nie lada wyzwanie. Dlatego poznajmy czasy, kiedy narzędzia były ważniejsze od złota, którymi je wydobywano.

Recenzja | Epoka Kamienia

by Krogul, 11.12.2020
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

Epoka Kamienia – gra prosta jak czasy, do których się odwołuje. Zaczynając od zbieracko-łowieckiego kręgu najbliższej rodziny, stopniowo będzie nas coraz więcej. Lasy zamienimy na pola uprawne, kamienie w koła, drewienka w miarki, a mieszkać będziemy w szklanych domach…

Właściwie to tak daleko nie zajdziemy. To okres rewolucji neolitycznej, kiedy z wędrownego trybu życia, ludzkość stopniowo przeszła na osiadły tryb życia. Wciąż będzie nas mało, ale trochę więcej dzięki uprawom. Wciąż będziemy mieszkać pośród natury, ale postawimy ładniejsze budynki. Wciąż nie będziemy znali pisma, ale zaczniemy tworzyć figurki, grać na instrumentach, kolekcjonować pożyteczne dla chorych zioła i korzonki. I przekażemy nasze nauki następnemu pokoleniu.

I następnemu.

I następnemu…

Epoka Kamienia - w jakim klimacie jest utrzymana gra?

epoka kamienia recenzja gra planszowa

Gdzieś w zapomnianej dolinie, gdzie lasy zielenią się aż po horyzont, stoi wioska. W tejże wiosce żyje się prosto – ludzie polują, doskonalą swoje prymitywne narzędzia, kochają się, gdy im się to podoba i martwią się o to, jak wyżywić coraz to liczniejszą rodzinę. Do tego wznoszą okazałe (jak na ich możliwości) budowle, zaskarbiają łaski kapłanów, a nawet stawiają pierwsze kroki w tworzeniu cywilizacji, którą kiedyś odkopiemy.

Ich imiona – zapomniane, ich artefakty – bezcenne.

Przynajmniej dopóki nie podliczymy punktów. Wtedy łatwo dowiemy się, co było wartościową, a co źle skalkulowaną akcją.

Epoka Kamienia - na czym polega gra?

epoka kamienia recenzja planszówka

Wspomniana wioska to miejsce, z którego wysyłamy i do którego wracają nasi jaskiniowcy-robotnicy. Jak w wielu klasycznych euro, tak tutaj jest to meeple, nieznacznie różniący się od tego stereotypowego, który zapewne już pojawił się w twojej głowie. Dążymy do tego, żeby to naszym żyło się najlepiej. A najlepiej jest, jak mamy najwięcej punktów – za zbudowane chaty, za liczebność naszego plemienia,  za ułatwienia cywilizacyjne, jakie stworzymy.

Informacje o grze

Epoka Kamienia - co znajdziesz w pudełku?

epoka kamienia plansza

Epoka Kamienia - jak się w to gra?

epoka kamienia plansza 2

Lubię, gdy gry w jakiś oryginalny sposób wyznaczają pierwszego gracza. W Gejszach jest to ten, kto ostatni pił herbatę, w Szeryfie z Nottingham ten, kto ma przy sobie najwięcej gotówki. I choć tutaj takiego elementu brakuje, to zawsze możemy stworzyć własny, prehistoryczny smaczek np. kto ostatnio kopał w ziemi, kto ostatnio kroił surowe mięso, kto ostatnio korzystał z młotka. Lub rzucić kością. Lub dać zagrać jako pierwszemu bardziej doświadczonemu, by pokazał nowym, jak to się robi. Czytając instrukcję bardzo łatwo można „dojść” do tego, jak grać. Przyjrzyjmy się więc pokrótce Epoce Kamienia.

Każda kolejka będzie składać się z trzech faz wysyłania robotników, a właściwie jaskiniowców, którzy stali się robotnikami. Nazwijmy ich więc Jaskiniowcami Robotnikami – JR. Oprócz ustawiania ich na planszy, będziemy jeszcze wykonywać nimi akcje. Wreszcie, trzeba będzie naszych robotników również wykarmić.

Wysyłanie, ustawianie, zlecanie

Podstawową akcją jaką będziemy wykonywać w grze, to wysyłanie naszych jaskiniowców-robotników (zwanych dalej JR) do wykonywania zadań. Zaczynamy z pięcioma, możemy mieć dziesięciu. W swojej turze ustawiamy jednego lub więcej JR, jeśli pola na planszy nam na to pozwalają. Liczba kółek na danym polu określa ilu JR się tam zmieści. W danym ruchu, możemy ustawić JR tylko na jednym polu. Następni gracze również ustawiają jednego lub więcej swoich JR na jednym polu, do czasu aż gracze nie ustawią wszystkich posiadanych w danym momencie JR.

Rozmieszczamy ich w różnych częściach planszy, która podpowiada nam (i równocześnie narzuca), które obszary są najbardziej wartościowe i ilu JR to pole pomieści. Same pola możemy zgrupować w cztery główne obszary. Nazwijmy je Wioską, Naturą, Placem Budowy i Kolebką Cywilizacji.

epoka kamienia elementy 1

Wykonywanie akcji

Po wysłaniu wszystkich robotników, pierwszy w tej turze gracz zaczyna wykonywać akcje, które przydzielił swoim JR. Może ich ściągać w dowolnej kolejności, jak tylko mu się żywnie podoba, albo jak będzie w danej sytuacji dla niego najlepiej.

Wioska

Dzięki Wiosce, możemy sprawić, że mamy do dyspozycji więcej JR, w dodatku lepszych. Służy temu Wytwórca Narzędzi, Chata i Pole Uprawne.

U Wytwórcy Narzędzi można postawić tylko 1 JR, podobnie na Polu Uprawnym. Wytwórca narzędzi pozwala na zdobycie narzędzi, a te z kolei pomagają zmienić wynik rzutu kośćmi w obszarze Natury na wyższy. Można tu ustawić tylko jednego JR. Pole Uprawne w Epoce Kamienia pozwala żywić coraz więcej naszych robotników.

W Chacie musimy ustawić dwóch, a efektem tego będzie rozmnożenie i pozyskanie nowego JR w następnej kolejce. Dlaczego? A tatę zapytaj…;)

W wariancie gry dla 2 lub 3 graczy, w danej rundzie mogą być wykorzystane tylko dwa z trzech dostępnych w wiosce obszarów, co też wpływa na urozmaicenie rozgrywki.

Natura

Na łonie Natury pozyskujemy surowce w pięciu miejscach – polowania, las, glinianka, kamieniołom oraz rzeka. Efektem jest zdobycie powiązanych z nimi surowców – jedno miejsce, jeden rodzaj surowca. Te z kolei są potrzebne, aby wznosić budynki, zdobywać karty cywilizacji i żywić swoich ludzi. Czyli jeśli na polowanie wysłaliśmy 3 JR, rzucamy 3-ma kośćmi. Wynik rzutu sumujemy i dzielimy przez wartość surowca:

Czyli jeśli chcemy zdobyć kamień, ustawiamy dowolną liczbę swoich JR na polu kamieniołomu, a potem wszystkich ich ściągamy. To, ilu wysłaliśmy, odpowiada liczbie kostek, którymi rzucimy. Sumujemy oczka, dzielimy przez wartość surowca, zaokrąglamy w dół i bierzemy z zasobów ogólnych tyle, ile nam wyszło. Na przykład 3 JR w Kamieniołomie, oznacza 3 kostki. Rzucamy, wychodzi 3+6+2=11. Dzielimy przez 5 (wartość kamienia), zaokrąglając w dół, co daje nam 2 kamienie. Mogliśmy jednak w toku gry pozyskać narzędzia. To jest moment na ich wykorzystanie. Zużywamy narzędzia o wartości 4 i dodajemy do rzutu kośćmi – 11, co daje 15. Dzielimy nadal przez 5, ale bierzemy już 3 kamienie, a nie 2, jak po średnio-zadowalającym nas rzucie. I  to 3, a nie 2 bierzemy do swoich zasobów.

W wariancie dla trzech graczy, tylko dwóch może ustawić swoich JR na obszarze Natury, zaś w trybie dwuosobowym, tylko jeden gracz może pozyskiwać surowce z danego obszaru. Wyjątkiem jest Polowanie – tam zawsze można posłać swoich dzielnych łowczych.

Jeśli znasz klasyczne gry wykorzystujące mechanikę worker-placement takie jak choćby Carcassonne, czy z nowszych tytułów Wojownicy Midgaardu, to z łatwością przyswoisz sobie wspomniany wyżej mechanizm.

Plac Budowy

W zależności od liczby graczy, ustawiamy dwa do czterech stosów, po osiem losowych kafelków budynków. Na kafelku znajduje się informacja, jakich surowców wymaga i ile przyniesie punktów w trakcie gry. Możemy wysłać tam jednego z naszych robotników, na każdy interesujący nas stos. I w tym miejscu pojawia się ciekawy mechanizm – to, że tam JR wyślemy, nie oznacza, że będziemy w stanie „zapłacić” za zakup budynku. Albo jeszcze lepiej – nie chcemy go budować, by taktycznie przedłużyć rozgrywkę.

Kolebka Cywilizacji

Wreszcie mamy ostatni obszar. Na nim wykładamy cztery karty cywilizacji, które mają albo żółte albo zielone tło. Każda z kart ma też dwie części – na górze określona jest natychmiastowa nagroda, zaś dół jest istotny dla końcowej punktacji. Możemy je kupić za jeden, dwa, trzy lub cztery surowce pozyskane z Natury – zależy w jakim miejscu się znajdują. Niekupione karty stają się tańsze, bo spadają na tańsze miejsca.

Na żółtych kartach znajdziemy cztery rodzaje ludzików – budowniczych, kapłanów, rolników i rzemieślników. Staną się oni mnożnikami dla innych elementów, jakie pozyskamy w toku rozgrywki np. jeśli na kartach zebraliśmy 2 postaci kapłanów i mamy 8 JR, na koniec gry zdobędziemy 16 punktów, a za 4 budowniczych i 6 postawionych budynków, zdobędziemy kolejne 24 punkty.

Na zielonych kartach znajduje się osiem różnych artefaktów. To, ile ich zbierzemy, pozwoli nam potęgować wynik z nich uzyskany. Np. zdobycie 4 artefaktów oznacza 4×4=16 punktów, zaś jak posiadamy ich pełen komplet, to będzie to już 8×8=64. Każdego artefaktu jest po dwie sztuki, co daje łącznie 16 zielonych kart.

Żywienie

Za każdego posiadanego JR, musimy zapłacić 1 żywność. Jeśli nie jesteśmy w stanie się wyżywić, tracimy surowce – w ramach fabularnego uzasadnienia, powiedzmy, że je przehandlowaliśmy, a nie kazaliśmy biednym meeplom żreć gruz. Jeśli jednak nawet gruzu ani kłód drewna nie mamy, to wtedy od razu tracimy 10 punktów.

Po wyżywieniu, uzupełniamy Karty Cywilizacji, zaczynając od najdroższego miejsca. Następuje zmiana pierwszego gracza i rozpoczynamy kolejną rundę gry.

Jak można wygrać w Epokę Kamienia?

epoka kamienia elementy 2

Grę wygrywa gracz, który zdobędzie na koniec najwięcej punktów. Rozgrywka kończy się w jednym z dwóch momentów – albo kiedy nie będziemy w stanie uzupełnić wszystkich miejsc zajmowanych przez karty cywilizacji (miejsca są cztery), albo gdy skończy się któryś ze stosów z budynkami (budynków na stosie jest osiem).

Jeśli będzie to ten pierwszy przypadek, to nie zaczynamy ostatniej rundy (niewykorzystane karty cywilizacji przepadają). Jeśli będzie to ten drugi przypadek, każdy z graczy kończy swoją rundę, nawet jeśli to pierwszy z czterech graczy zebrał ostatni budynek. Daje to każdemu szansę na zdobycie jeszcze paru punktów tu i tam.

Punktujemy na bieżąco za stawianie budynków, czasem z kart cywilizacji oraz na sam koniec, gdy następuje popularna w grach euro „sałatka punktowa”. Wszystko punktuje, wszystko się opłaca, tylko niektóre rzeczy bardziej, a inne mniej. Do tego sumowanie, mnożenie, potęgowanie…Obejdzie się jednak bez kalkulatora, bo dookoła planszy jest dobrze znany z gier euro tor z punktacją.

Najpierw liczymy zielone karty (opisane wcześniej potęgowanie – najcięższe działania matematyczne na początek). Następnie mnożymy postaci z żółtych kart i odpowiadające im wartości (budowlańcy razy budynki, kapłani razy meeple, rolnicy razy poziom uprawy roli, rzemieślnicy razy posiadane narzędzia). Wreszcie, najprostsze – sumujemy ile zostało nam drewnianych surowców (żywność jest tekturowa, nie liczymy jej) i każdy taki drewniany element to 1 punkt.

Epoka Kamienia - jakie są moje wrażenia z gry?

epoka kamienia elementy 3

Epoka Kamienia jest najprostszą grą, do której najchętniej wracam. Nie obracam się w kręgach osób, dla których tzw. suche euro jest mile widziane na stołach. Na całe szczęście udało mi się miłością do tego (powoli już niestety wymierającego) gatunku gier planszowych zarazić moją żonę Klaudię, i to z nią rozegrałem najwięcej partii.

Być może jestem bardziej zauroczony żoną i jej reakcjami, niż samą grą. Ale to też dowodzi, jak bardzo – dosłownie – familijnym tytułem jest Epoka Kamienia. Spędzam przy niej czas nie po to, by osiągać jak największy wynik, bo do wygrania i rozzłoszczenia Klaudii wystarczy jeden punkt więcej niż ona. A zazwyczaj jest to 50. Albo 100.  A i 200 punktów przewagi się znalazło razu pewnego…

Spędzam przy tej grze czas, bo zwyczajnie – daje mi dużo radochy.

Wiedzcie jednak, że nie pozostaje dla mnie bez znaczenia, że to z grami w stylu euro mam najwięcej doświadczeń. To po euro sięgam najczęściej. Ta gra jest kwintesencją niemieckiej myśli planszówkowej – rzucasz kośćmi, dobierasz surowce, a te wymieniasz na punkty. I ta prostota też jest dla mnie urzekająca.  Po części dlatego, że wraz z wejściem w lata 20. XXI wieku, coraz więcej gier stawia na mnóstwo ciężkich mechanik, otoczonych ciężkimi figurkami i ciężkim klimatem. Tu tego nie ma. Rzuć, dobierz, zapunktuj – piękno tkwi w prostocie.

Ktoś może wreszcie pomyśleć – rewolucja neolityczna to okres wyeksploatowany na Discovery Channel jak praktykant na stażu przy parzeniu kawy. Ktoś inny może zauważyć, że w szkole, na lekcji historii, nawet jednej strony o tym nie zapisaliśmy. I jak się ta dwójka zbierze, to zada pytanie „a co z klimatem w tej grze?”. Cóż, nie ma go. Ani razu w trakcie rozgrywek nie powiedziałem „ten iść drewno, a ten budować”. Do swojego zeszytu z historii też nie wróciłem, by go rozszerzyć o notatki, jakie zebrałem z biblioteki, do której nie poszedłem, by doczytać o tym bezsprzecznie przełomowym momencie rozwoju cywilizacji.

Ale czy mi to przeszkadza? Absolutnie nie. Nie po to gram w Epokę Kamienia. Wolę denerwować żonę. Albo być denerwowanym przez żonę. I cieszyć się mechanicznie dopracowaną grą.

Moja ocena Epoki Kamienia

epoka kamienia elementy 5

Co mi się najbardziej podoba w grze Epoka Kamienia?

Co mi się najmniej podoba w grze Epoka Kamienia?

Podsumowanie i ocena Epoki Kamienia

epoka kamienia pudełko
0 /10
Ocena końcowa

Mam nadzieję, że w tej recenzji Epoki Kamienia udało mi się pokazać Wam, po jaki tytuł możecie sięgnąć, kiedy szukacie gry przyjemnej, dającej zastrzyk dopaminy, wraz z każdym zdobytym punktem. Jest jak koło – oczywiste, że można zaprojektować zmyślną, przystępną grę, pozwalającą wykonywać tak mało skomplikowane czynności i połączyć je w oczywisty sposób… ale nikt na to wcześniej nie wpadł. 

Wiele późniejszych tytułów gier wykorzystuje te same mechanizmy, które zostały zawarte w Epoce Kamienia. Rzucasz kośćmi by pozyskać surowce zarówno w Martwej Zimie, jak i w Na Skrzydłach. Kolekcjonujesz karty, by uzyskać jak najwyższy wynik zarówno w Siedmiu Cudach Świata, tak samo jak w Takenoko. W Epoce Kamienia mamy do czynienia nawet z prostym budowaniem silnika, na którym stoją giganci w rodzaju Terraformacji Marsa, Scythe, czy Dominion. A w Epoce Kamienia są one bardzo zgrabnie połączone w jedną, przystępną i czarującą grę.

Dlatego mam nadzieję, że dostrzeżecie w Epoce Kamienia tytuł, który nada się dla początkujących osób oraz dla miłośników euro. Takiego euro z krwi i kości, suchego jak płonąca w lecie Kalifornia, którego  żadne ilości płynów nie nawodnią. Wracam do niej chętnie, nawet mając za sobą bardziej zaawansowane tytuły. 

Jeśli ktoś nie lubi liczenia punktów po każdym wykonanym ruchu, a chce czegoś równie prostego, lepszym wyborem na początek przygody z grami planszowymi będzie Takenoko. Jeśli zaś komuś jest za mało liczenia, zapewne lepiej będzie się bawić przy Terraformacji Marsa, czy Na Skrzydłach. Jeśli komuś bardziej pasuje „bojowe podejście” do aspektu worker placement, z bardziej oczywistą negatywną interakcją, lepiej żeby sięgnął po Wojowników Midgardu. Jeśli jednak szukasz zabawy na godzinę, półtorej, z kimś, kto ceni sobie stare, dobre, klasyczne euro, to do Epoki Kamienia możesz wracać nieustannie. Tak jak ja.

Mam nadzieję, że ta recenzja gry planszowej Epoka Kamienia okazała się dla Ciebie pomocna. Jeśli masz jakieś pytania to śmiało zadaj je w sekcji z komentarzami poniżej. Polub nasz fanpage, aby być na bieżąco z nowościami. Obserwuj nasz profil na insta, jeśli masz apetyt na ciekawe, planszówkowe fotki. Wspólnymi siłami będziemy skuteczniej rozpowszechniać naszą pasję do gier planszowych.

Zobacz profil gry na portalu BoardGameGeek.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów: 8   Average: 4.5/5]
Facebook
Instagram
Reklama