Małpa is watching you.
O Morrigan mówiono, iż zmienia się ona we wronę albo kruka i napawa się widokiem krwi na polu bitwy. Wkrocz do świata krwawych legend i świętych miejsc kultu. Oto Inis.

Recenzja | Inis

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

by Kakao, 30.10.2019

O Morrigan mówiono, iż zmienia się ona we wronę albo kruka i napawa się widokiem krwi na polu bitwy. Wkrocz do świata krwawych legend i świętych miejsc kultu. Oto Inis.

Recenzja | Inis

by Kakao, 30.10.2019
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

Area control to jeden z ulubionych gatunków planszówek w gronie Urabura Games. Nic w tym dziwnego – zazwyczaj są to gry pełne emocji, współzawodnictwa i interakcji. W swojej osobistej kolekcji nie miałem tytułu tego typu, gustując przez pewien czas głównie w eurasach. Wiedziony pochlebnymi opiniami i niebanalnym wydaniem skusiłem się na Inisa. Co z tego wynikło? Bardzo wiele. Nie zawiodłem się licząc na wspomniane emocje podczas gry. Interakcji między graczami również jest tu co nie miara.

Ale czy w Inisie podoba mi się wszystko? Nie. Wszystkie swoje przemyślenia i odczucia postarałem się zebrać do kupy w poniższym tekście. Jest to najtrudniejsza recenzja, jaką przyszło mi do tej pory napisać. W Inisie bowiem znalazłem dużo dobrego. Na pewnych polach gra mnie jednak rozczarowała. Przejdźmy więc do rzeczy.

  • Czy warto dołączyć tę grę do swojej kolekcji?
  • Komu najbardziej przypadnie do gustu?
  • Czy jej cena jest adekwatna do zawartości i wykonania?
Przygotujcie topory i pały! Czas stoczyć epicki bój o Irlandię!

Inis - w jakim klimacie jest utrzymana gra?

inis grafika

Inis jest grą ubraną w celtyckie legendy. Podczas rozgrywki oglądamy przepiękne ilustracje, bezpośrednio związane z legendami i bóstwami. Instrukcja gry na samym początku wyjaśnia nam, w jaki sposób poszczególne karty fabularnie związane są z mitologią. Autor, część mechaniki odniósł bezpośrednio do irlandzkiej kultury. Z pewnością docenią to osoby zaznajomione z celtyckim panteonem.

Czy gra dzięki temu jest klimatyczna? I tak i nie. Grafiki faktycznie przywodzą mi na myśl zieloną, tajemniczą, nieco mroczną Irlandię. To bez wątpienia się udało. Czy podczas rozgrywki czułem, że biorę udział w celtyckiej baśni? Może trochę. Inis nie jest turbo immersyjnym doświadczeniem. Epic Tales Cards są powiązane z legendami, cała mechanika również oscyluje wokół podjętego tematu. Budujemy sanktuaria, zagrywamy „święta” (Festival), konstruujemy cytadele. Eksplorujemy nowe terytoria. Często poleje się krew. Klimat jednak, mimo wszystko, schodzi na drugi plan. Co nie znaczy, że w ogóle go nie ma.

Inis - na czym polega gra?

W grze wcielamy się w wojownicze klany, walczące ze sobą o władzę nad Irlandią. Chciałbym tutaj napisać, że rozgrywka polega na powiększaniu swoich wpływów względem innych graczy, ale tak nie jest. Zrealizować jeden z warunków zwycięstwa można bowiem pojedynczą jednostką, więc nie do końca chodzi o dominację. Raczej o spryt, przebiegłość i szczęście. W każdym razie – w jakiś sposób wybrana musi zostać osoba, która weźmie podległe terytoria pod władanie. I tym właśnie w Inisie zajmują się gracze. Starają się wyłonić spośród siebie tego, kto zrealizuje jeden (lub więcej) warunków zwycięstwa.

Informacje o grze

  • Gatunek: Strategiczna
  • Wydawnictwo: Matagot (w Polsce Portal Games)
  • Autor: Christian Martinez
  • Grafika: Dmitri Bielak, Jim Fitzpatrick
  • Rok wydania: 2016
  • Rodzaj: Area control
  • Czas gry: nielimitowany, gra może trwać od 20 minut do kilku godzin
  • Liczba graczy: 2-4
  • Ograniczenie wiekowe: 14+
  • Losowość: średnia
Na rynku znajduje się też polska edycja Inisa, przygotowana przez wydawnictwo Portal. Moja recenzja odnosi się wyłącznie do drugiej, najnowszej edycji. Przygotowanej przez wydawnictwo Matagot w języku angielskim.

Inis - co znajdziesz w pudełku?

inis karty 2
  • 16 kafli terenu
  • 18 budynków
  • 67 kart
  • 17 żetonów i znaczników
  • 48 figurek klanów
W egzemplarzu Inisa, który nabyłem, uszkodzona była wypraska. Nieładnie. Figurki wojów z włóczniami mają pokrzywiony oręż. Estetów może to drażnić. W oczy rzucają się kafle terenu o fantastycznych kształtach oraz śliczne grafiki na kartach. Inis na stole prezentuje się nietypowo. Budzi ciekawość postronnych obserwatorów.

Jak się gra w Inisa?

inis plansza

Angielską wersję instrukcji znajdziecie tutaj.

Zasady gry w Inisa można sprawnie streścić. Tradycyjnie zrobię to w dużym uproszczeniu, bez wchodzenia w szczegóły.

  • Na początku rundy gracze draftują między sobą karty. Nie jest to jednak klasyczny draft, ponieważ do ręki wracają nam wybrane wcześniej karty. Możemy je przekazać dalej, co nie występuje w klasycznym drafcie. To miłe urozmaicenie, sprawia, że rozgrywka staje się bardziej strategiczna.
  • Wszystko co robisz w grze, robisz za pomocą kart. Zagrywasz kartę i rozpatrujesz jej efekt, po czym kolejka przechodzi na następnego gracza. Możesz też spasować. Jeśli spasują wszyscy pod rząd, runda się kończy.

Gracze eksplorują nowe tereny. Toczą walki, budują sanktuaria potrzebne do zwycięstwa i cytadele, pomagające umocnić się w danej lokacji. Niektóre akcje pozwalają na zdobycie dodatkowych kart. Umożliwiają one wykonanie specjalnych akcji. Ci, którzy kontrolują dane terytorium, otrzymują związany z tym bonus.

Ciekawie rozpatrywana jest w Inisie walka. Jeśli do niej dochodzi, osoba która nie jest agresorem, może schronić swoją jednostkę do cytadeli. Jeśli takowa jest oczywiście dostępna w danym terenie. Gracze mogą też dogadać się między sobą, że nie chcą prowadzić walki. W zasadzie na dowolnym jej etapie. Jeśli chociaż jedna ze stron ma ochotę na bójkę, to będzie ona miała miejsce. Atakowany gracz może w takim wypadku ściągnąć swoją jednostkę z danego pola, lub poświęcić kartę akcji, by tego nie robić. I tak na zmianę, do skutku. Rodzi to ciekawe decyzje do podjęcia. Gracze tracą swoje jednostki, lub rezygnują z wykonania akcji w danej rundzie, by zachować swoje klany na miejscu.

Jak można wygrać w Inisa?

inis plansza 3
Grę można wygrać na 3 sposoby:
  • posiadając swoją jednostkę (klan) na 6 kaflach terenu
  • dominując łącznie 6 klanów innych graczy. Aby dominować, musisz mieć więcej jednostek w danym terenie, niż inni gracze.
  • być obecnym na kaflach terenu, gdzie jest łącznie 6 Sanktuariów.

Jeśli gracz spełnia jeden z warunków zwycięstwa, ogłasza to, biorąc żeton Pretendenta. Zazwyczaj zwraca to uwagę pozostałych graczy. Jeśli jednak dotrwa z tym żetonem do końca Pory Roku (Season, miara rundy w grze), zostaje zwycięzcą.

Gra pozwala też na zdobycie „Deeds”, czyli swoistej nagrody za szczególnie bohaterski wyczyn. Deed zastępuje jedną, dowolną składową warunku zwycięstwa.

Inis - jakie są moje wrażenia z gry?

Skusiłem się na Inisa głównie ze względu na trzy czynniki. Po pierwsze i najważniejsze, Inis ma ciekawy twist związany z prowadzeniem walki. Gracze mogą dogadać się między sobą, jeśli nie chcą prowadzić konfliktu zbrojnego. Po drugie, gra została bardzo ciepło przyjęta przez społeczność. Recenzenci zgodnym chórem piali z zachwytu. Po trzecie, nęciła mnie oprawa graficzna. Inis wygląda niebanalnie, a irlandzkie zabarwienie tematyczne w warstwie graficznej zdecydowanie przykuło moją uwagę. Zwłaszcza, że klimat Zielonej Wyspy jest mi bliski.

Co wyszło z tego romansu?

Pierwsze partie to było objawienie. Bawiłem się wyśmienicie. Na początku dwa razy rozegrałem Inisa w parze, poznając mechaniki. Nie ukrywam, że byłem nią zachwycony. Z dużą pewnością siebie rozłożyłem więc grę na spotkaniu z Urabura Games. I bardzo dobrze, bo „siadło”, aż miło. Potwierdziły się wszystkie pozytywne odczucia z poprzednich partii. Ależ mam grę! Partię rozegraną w 3 osoby, z Herkiem i Johnym, będę pamiętał bardzo długo. Była emocjonująca, angażująca i dynamiczna. Trwała tyle, ile trwać powinna. Ileż dostarczyła nam ona radości! Sytuacja na planszy zmieniała się co rundę. Każdy otarł się o zwycięstwo. Herku jak zwykle próbował zrealizować warunki wygranej w nieszablonowy sposób. Johny był nieco mniej skupiony i analityczny, niż zazwyczaj. Widziałem, że się dobrze bawi. Nie czuliśmy upływającego czasu, partia do samego końca trzymała w napięciu.

Następnego dnia, gra rozegrana w pełnym składzie Urabura Games, schłodziła trochę nasze emocje. Od połowy zaczęła się niemiłosiernie wlec. Poziom był tak wyrównany, że ciągle się wzajemnie blokowaliśmy. Zdarzało się, że czułem utratę kontroli nad tym, co robię. Najwidoczniej podświadomie  chciałem już wstać od stołu, gdy najmocniejszemu graczowi przekazałem kartę, którą ułatwiła mu zwycięstwo.

inis plansza 2

Co jest grane? Jedna partia cud, miód i orzeszki, a następna takie rozczarowanie? Dyskutowaliśmy potem długo o Inisie. Spędziłem mnóstwo czasu w Internecie. Zderzałem swoje obserwacje z odczuciami innych graczy. Rozegrałem kolejne kilkanaście partii. I w pewnym momencie stwierdziłem, że nie wiem już nic.

Mało która gra wzbudza we mnie tak mieszane uczucia. Jest tutaj dużo dobrego. Często zdarzało się, że miło przy tej grze spędzałem czas. Ale jest też kilka mankamentów, które skutecznie zniechęciły mnie do dalszego grania.

Przede wszystkim Inis nie jest klimatyczny. Niestety. Podczas rozgrywki nie czuję celtyckiego czaru. W ogóle o nim nie myślę. Mimo tego, że lwia część rozwiązań mechanicznych ma sens w odniesieniu do tematu. Doceniam pomysł oparcia jednej z talii kart o celtyckie legendy, co pięknie odwzorowują ilustracje. Nie ma to jednak wpływu na samą grę.

inis recenzja gra planszowa opinie

Potrzebowałem ponad dziesięciu rozgrywek, żeby przekonać się o tym, jak losowy jest Inis. Zapomnijcie o konsekwentnym budowaniu przewagi i długofalowych strategiach. Inis to gra taktyczna. Draft jest tutaj najważniejszą mechaniką. Możemy grać tylko tym co mamy na ręce. A co turę będzie to coś innego. Z początku myślałem, że zawsze można coś „wyrzeźbić” z kart, które trafią nam się podczas draftu. Zdarza się jednak, że efektu danej karty nie możemy rozpatrzeć w całości lub nie jesteśmy w stanie w ogóle jej zagrać. Co jeśli takich bezużytecznych kart jest więcej niż jedna? Gracz jest wtedy niemalże sparaliżowany. To potrafi frustrować. Draft nie zawsze przed tym ratuje, zwłaszcza w zaawansowanym stadium gry. Jest to spory uszczerbek mechaniczny Inisa, który mocno zaważył na mojej ocenie tego tytułu.

Gra nie nagradza konsekwentnego budowania przewagi, co trochę przeczy idei gatunku area control. Zdarza się, że możemy zmieść z planszy siły naszego przeciwnika i w ten sposób… umożliwić mu wygraną. W następnym swoim ruchu pojawi się on bowiem w dwóch dowolnych miejscach na planszy. I może w ten sposób zrealizować warunek zwycięstwa. Spróbujcie to wytłumaczyć fabularnie. Tak wygląda cała gra. I dlatego ulatuje z niej klimat. Gracze muszą rozpatrywać absurdalne sytuacje typu: nie zaatakuję go, bo jeśli wygram starcie, on przemieści się tam, gdzie wygra partię. Atak jest jedyną akcją, którą mam akurat na ręce, więc mówię pas. Dzięki czemu rozgrywka może trwać w nieskończoność.

Losowość może sprawić, że stracimy całą wypracowaną przewagę. Dostajemy karty wywołujące ruch lub walkę wtedy, kiedy zależy nam na utrzymaniu pozycji. I co teraz?  Którą zatrzymać na ręce? Później możemy albo pasować, albo zagrać owe akcje, niwecząc własną przewagę. Bo praktycznie każda walka w grze kończy się jakimiś stratami po obu stronach.

inis grafika 2

A propos walki. Tutaj też mechanika gry rodzi czasami niedorzeczne i irytujące sytuacje. Nie potrafię logicznie wytłumaczyć, dlaczego kiedy wbijam komuś na kwadrat wszystkimi dostępnymi w grze siłami, nie przynosi to żadnego rezultatu. Bo przeciwnik stoi sobie jedną jednostką na kaflu z cytadelą. Wejdzie do niej i z niej wyjdzie. I po walce. Stoi jedna figurka i dwanaście innych dookoła niej. To nie jest w tym wypadku militarna przewaga. Jeśli nie mamy karty, która zmusi przeciwnika do ataku, nie ma możliwości usunięcia gracza z tej lokacji. Bo karta która to umożliwia nie weszła do gry i koniec. Wszyscy mogą tam stanąć, wywołując konflikt trzydziestu sześciu jednostek na jedną. I nic. Bo na początku walki ta jedna nieszczęsna figurka zawsze cofnie się do cytadeli. Ma pierwszeństwo i jest nie do ruszenia. Gracze chcą coś zrobić, ale nie mogą. Choćby zrobili wszystko, co tylko się da w danej sytuacji. Wynika to z mechanicznego założenia gry.

Rozumiem, że autorowi chodziło o to, by gracze szukali drogi do zwycięstwa na różne sposoby. Również poza walką. Tyle tylko, że w tym przypadku ani fabularnie, ani logicznie nie ma to najmniejszego sensu. I jest to kolejny powód, przez który nie czuję w grze klimatu. Akcji, które wydawałyby się logiczne i sensowne nawet „na chłopski rozum”, w praktyce często w ogóle nie wykonujemy. Nie opłaca się.

A może Inis jest grą, w której walka nie ma aż tak dużego znaczenia?

Nie. Niby można się dogadać i jej nie prowadzić, ale gracze korzystają z tego rozwiązania bardzo rzadko. W rozgrywkach dwuosobowych nie zdarzyło mi się to ani razu. A walkę wywołuje porażająca ilość akcji. Są karty, które po prostu odpalają starcie. Czynności związane z ruchem też zazwyczaj prowadzą do zbrojnego konfliktu. Fakt, mordobicie zazwyczaj nie popłaca. Ale to nie znaczy, że często do niego nie dochodzi.

Muszę przyznać, że samo rozstrzyganie starć jest satysfakcjonujące. Kiedy dochodzi do walki, często konsekwencje bywają przykre dla wszystkich stron biorących w niej udział. Zawsze tracą możliwość wykonania kolejnych akcji bądź jednostki. Może to wykorzystać gracz, który przyglądał się konfliktowi z boku. Pod warunkiem, że pozwolą mu na to karty.

Podoba mi się to, jak przebiega sama gra. Jeśli nie szukamy w niej głębi i większego sensu, sama rozgrywka płynie gładko, dynamicznie i bez przestojów. Potrafi też dać dużo radości i angażuje. Inis to dużo lżejszy tytuł, niż mogłoby się wydawać. Rozpatrując jego mechaniczne założenia w kategorii gier lekkich i niezobowiązujących, dochodzę do wniosku, że to dobra gra. Sytuacja na planszy wiruje jak w pralce. Co rusz ktoś wysuwa się na pozycję lidera. Kiedy jednak zaczynamy analizować, dlaczego ten tytuł funkcjonuje tak, a nie inaczej, na jaw wychodzą niedostatki.

Tutaj jeszcze słówko o skalowaniu – Inis na dwie osoby wyraźnie traci względem partii w trio. Na dwie osoby działa, ale nie dostarcza tylu wrażeń, a część mechanik przestaje mieć znaczenie. Trzy osoby przy stole w moim odczuciu są optymalnym składem do tej gry. W czwórkę robi się zbyt chaotycznie.

Moja ocena Inisa

inis grafika 3

Bardzo podobają mi się kafle terenu. Dzięki nim Inis na stole prezentuje się zjawiskowo. Ilustracje na kartach (zwłaszcza Epic Tale Cards) oraz okładka pudełka nowej edycji Matagota sprawiają, że chce się z tą grą obcować. Oprawa graficzna jest stylowa i pięknie obrazuje celtyckie legendy. Tutaj można tylko chwalić.

Jakościowo od całości wyraźnie odstaje żeton pretendenta. Jest brzydki i niedbały, nie pasuje do pozostałych elementów.

Odnośnie figurek – szału nie ma. Można je pomalować i estetyka tego tytułu na pewno na tym zyska. Jeśli jednak szukacie gry, w której figurki grają główną rolę, to szukajcie dalej. Tutaj to mikroskopia i nic, co powalałoby na kolana.

To zdecydowany plus Inisa. Zasady sprawnie przedstawia się graczom przy stole. Ewentualne wątpliwości budzą sytuacje, w których nie jesteśmy w stanie wykonać efektu karty w całości. Do instrukcji autor, niestety, musiał przygotował erratę. Reguły nie zostały więc uściślone tak, jak trzeba.

Po mniej więcej 15 partiach nic mnie już tu nie zaskakuje. Gdybym grał dalej, pewnie odkryłbym kolejne kombinacje do zagrania z kart. Ale to by było na tyle. Większość już widziałem. Brakuje mi tu immersji i większej kontroli nad grą, oraz klimatyczno-mechanicznej konsekwencji. Gdyby te współczynniki wypadały w Inisie lepiej, gra otarłaby się o ideał.

Gra w praktyce może trwać od 20 minut do nieskończoności. Jeśli gracze będą cały czas wzajemnie się szachować, zwycięzca może nigdy nie zostać wyłoniony. Losowość sprawia, że sytuacja na planszy zmienia się jak w kalejdoskopie. Nawet wyraźny lider może stać się przegranym w kilku ruchach. Sprawia to, że Inis potrafi trwać i trwać…

Nie potrafię ustosunkować się do frajdy, której Inis mi dostarcza. Czy zdarzało się, że gra mnie rozczarowywała? Tak. Czy irytowała mnie losowość. Jeszcze jak! Czy bawiłem się przy niej świetnie? Bywało i tak. Nie oczekiwałem co prawda, że przy area control rozboli mnie przepona ze śmiechu. Bo to był ten rodzaj radości.

Za angielskie wydanie zapłaciłem 200 zł i uważam, że to uczciwa cena za dostarczoną jakość. Przymykam tutaj oko na połamaną przegródkę w wyprasce, bo kategorycznie nie powinno mieć to miejsca w produkcie tej klasy. Jednocześnie 200 zł to moim zdaniem zbyt dużo pieniędzy w stosunku do zawartości „gry w grze”. Polskie wydanie Inisa można nabyć za około 150 zł, wtedy ten parametr wygląda dużo lepiej.

Co mi się najbardziej podoba w grze Inis?

  • powiew świeżości w mechanice draftu
  • dynamika rozgrywki, brak przestojów
  • pomysłowy projekt kafli planszy
  • piękne, klimatyczne ilustracje na słusznej wielkości kartach
  • lekkość mechaniczna
  • partie bywają emocjonujące i angażujące

Co mi się najmniej podoba w grze Inis?

  • skalowanie
  • losowość
  • Inis nie zachęca do „gry nad stołem”, a mógłby
  • często generuje absurdalne sytuacje
  • ciężko wdrożyć tu jakąś konkretną strategię
  • główne założenia mechaniczne mają braki

Podsumowanie i ocena Inisa

inis karty
0 /10
Ocena końcowa

Inisowi w zasadzie powinienem wystawić dwie oceny. Jedną w kategorii pełnoprawnej gry planszowej, z figurkami i pokaźnym pudełkiem. To jest ocena, którą widzicie u góry.

Druga ocena jest w kategorii luźna, szybka i efektowna gra do piwka. Taki większy, bezrefleksyjny filer. W tej kategorii Inis to 8/10. Tytuł przy którym mogę się pośmiać, nie poświęcając mu jakiejś wytężonej uwagi. Draftujemy i zagrywamy karty. Obserwujemy, jak sytuacja dynamicznie zmienia się na stole. Ale nie szukamy w tym większego sensu.

Inis jako główne danie wieczoru? Podziękuję. Na zakończenie planszówkowego spotkania, po czymś poważniejszym? Może. Ale niekoniecznie.

Zatem dla kogo jest to gra? Na początek przygody z area control będzie jak znalazł, więc mogę polecić ją początkującym. Zaawansowani fani gatunku moim zdaniem mogą sobie ją odpuścić. Ale zagrać chociaż raz, bo na pewno warto.

Jeszcze Ci mało? Zobacz profil gry na portalu BoardGameGeek.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów:9    Średnia:5/5]