Małpa is watching you.

Lubisz obserwować ptaki? Zachwyca Cię piękno natury i dzikość przyrody? Sprawdź jak odnajdziesz się w roli ornitologa. Załóż własny rezerwat, wyhoduj w nim rzadkie okazy i pochwal się swoją kolekcją.

Recenzja | Na Skrzydłach

Ocena UraburaGames (3.6)
3.6/5
Recenzja by Johny

Gra Planszowa Na Skrzydłach - recenzja. Czy zapracujesz na miano najlepszego ornitologa? Czy w ogóle interesuje Cię taki tytuł?

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on pinterest

Na początku przyznam się do czegoś, bez bicia. Spojrzałem na tę grę przez pryzmat wcześniejszych dokonań Stonemaier Games. Mam na myśli uwielbianą przez nas grę Scythe. Założyłem, że jeśli tam bawiłem się rewelacyjnie, to kolejna gra z tej stajni będzie przynajmniej tak samo dobra. Logiczne, prawda? A zatem, czy odleciałem z wrażenia podczas grania w Wingspan (tytuł ang.)? Sprawdź sam. Przed Tobą recenzja gry planszowej Na Skrzydłach, z której dowiesz się:

  • Czy warto dołączyć tę grę do swojej kolekcji?
  • Komu najbardziej przypadnie do gustu?
  • Czy jej cena jest adekwatna do zawartości i wykonania?
Zapraszam do kolejnej Recenzji Gier Planszowych na Konkrecie.

W jakim klimacie jest utrzymana gra?

na skrzydłach recenzja gra planszowa
Klimat gry to w głównej mierze jej szata graficzna. Przesadziłbym, gdybym powiedział, że jest to „suche euro”, bez wdzięku i polotu. Nie jest. Na Skrzydłach ma swój urok. Z pewnością będzie to nie lada gratka dla miłośników ptaków. Informacje zawarte w grze są bardzo szczegółowe. Na kartach znajdziesz nazwę danego ptaka w języku polskim i po łacinie. Rodzaj gniazda, rozpiętość skrzydeł, miejsce występowania, preferowane siedlisko i pożywienie. Wszystkie te elementy wykorzystywane są podczas rozrywki.
Elizabeth Hargrave zadbała o to, aby akcje wykonywane przez graczy miały logiczne połączenie z motywem przewodnim. I tak rzeczywiście jest. Przez chwilę miałem wrażenie, że tworzę swój własny rezerwat. Nie jest to jednak bardzo głębokie doświadczenie. I nie są to moje klimaty. Ale może Ty się w nich świetnie odnajdziesz?

Na czym polega gra?

Podczas rozgrywki wcielamy się w ornitologów. Będziemy hodować ptaki w różnych siedliskach, tworząc swoje własne rezerwaty. Wszyscy dążymy do tego, aby uzbierać jak najrzadsze okazy oraz te, które przyniosą nam dodatkowe korzyści. W trakcie gry będziemy karmić ptaki, zagrywać karty i wysiadywać jajka. Na koniec gry zbieramy punkty za zrealizowane zadania. Zwycięży ten, który najlepiej rozbuduje swój rezerwat.
Zapowiedź gry od wydawnictwa Rebel znajdziesz poniżej.

Informacje o grze

  • Gatunek: Strategiczna
  • Wydawca: Stonemaier Games, Rebel (Polska)
  • Autor: Elizabeth Hargrave
  • Grafika: Ana Maria Martinez Jaramillo, Natalia Rojas, Beth Sobel
  • Rok wydania: 2019
  • Rodzaj: Euro, Card Drafting, Hand Management, Dice Rolling
  • Czas gry: 40-70 minut
  • Liczba graczy: 1-5
  • Ograniczenie wiekowe: od 10 lat
  • Losowość: duża
Oryginalnym wydawcą Na Skrzydłach jest studio Stonemaier Games. Znane na polskim rynku przede wszystkim za sprawą gry planszowej Scythe. Jej twórca, Jamey Stegmaier, jest jednocześnie szefem SM Games. Podobno gra, w pierwszej kolejności, została zaproponowana poprzedniemu partnerowi z Polski – wydawnictwu Phalanx. Nie wpisała się jednak w jego linię produktową. Rzuconą rękawicę podjął Rebel. Finansowo był to niewątpliwie strzał w dziesiątkę. Nakład gry wyczerpał się błyskawicznie. Zanim to nastąpiło, my swój egzemplarz nabyliśmy na pyrkonowym bazarze – czyli w Hali Wydawców.

Co znajdziesz w pudełku?

  • 5 plansz graczy
  • wieża kości
  • notes punktacji
  • 170 kart ptaków
  • 26 kart bonusowych
  • 75 jaj
  • 5 kości pożywienia
  • 40 kostek akcji
  • 103 żetony pożywienia
  • 8 dwustronnych żetonów celów
  • znacznik pierwszego gracza
  • plastikowa tacka na karty
  • plansza celów
  • załącznik
  • instrukcja
Wiele dobrego. Oprawa graficzna zachwyca. Gra cieszy oko już podczas otwierania pudełka. Szczególną uwagę przykuwa składany karmnik. W trakcie rozgrywki będziemy w nim umieszczać kolorowe kostki pożywienia. To swego rodzaju wieża do rzutów. Oprócz tego, w pudełku znajdziemy planszetki graczy, żetony pokarmów oraz małe, wielobarwne jajeczka. Sercem rozgrywki jest talia kart, która składa się z 170 różnych ptaków. Wszystkie schowane są w plastikowym, zamykanym pudełku, które służy także jako podstawka na karty w trakcie gry.
Instrukcja jest przejrzysta i czytelna. Została wydrukowana na papierze o specjalnej, bardziej trwałej fakturze. Aż chce się ją czytać. Mam wrażenie, że wszystkie składowe gry w Na Skrzydłach zostały dokładnie przemyślane. Wykonanie jest spójne i dobre jakościowo. Bardzo podoba mi się szata graficzna. Dobór barw robi robotę. Kolory są ciepłe i miłe dla oka. A każdy element kusi, aby po niego sięgnąć. Dotknąć i zmacać.
Niestety wydawca nie przewidział wypraski, która porządkowałaby tą sporą ilość elementów. Niemniej starał się to jakoś zrekompensować. Na przykład żetony i jajka zamykamy w plastikowych organizerach. Nie zmienia to faktu, że wszystko luźno ląduje w pudełku z grą. A właśnie. Pudełko. No czyż ten ptaszek nie jest śliczny? ☺Bez skojarzeń.

Jak się gra w Na Skrzydłach?

na skrzydłach planszówka recenzja
Mamy cztery rundy, aby udowodnić, że jesteśmy kompetentnym hodowcą ptaków. W trakcie tych rund, po kolei zagrywać będziemy akcje. Nie ma ich wiele do wyboru, bo tylko cztery. Na czym polegają?
  • Zagraj kartę ptaka z ręki
  • Zdobądź pożywienie i aktywuj zdolności ptaków leśnych
  • Złóż jaja i aktywuj zdolności ptaków łąkowych
  • Dobierz karty ptaków i aktywuj zdolności ptaków mokradłowych.
Centrum dowodzenia w Na Skrzydłach znajduje się na planszach graczy. To tam zagrywamy karty ptaków i rozpatrujemy ich efekty. Ważnym i ciekawym mechanizmem jest podział planszy na rzędy i kolumny. Rzędy symbolizują rodzaj siedliska: lasy, łąki, mokradła. Kolumny zwiększają koszt zagrania karty. Każdy ptak, zanim pojawi się na planszy musi zostać wykarmiony (opłacamy jego koszt). Na karcie znajduje się informacja, jaki rodzaj jedzenia preferuje nasza ptaszyna i w jakim terenie możemy go umieścić. Zagranie karty ptaka w drugiej i każdej kolejnej kolumnie, oprócz pokarmu, kosztuje nas dodatkowo jajka.
Im więcej ptaków mamy w danym siedlisku, tym lepszy efekt możemy uzyskać, gdy zagramy tam akcję. Na przykład: będziemy składać cztery jajka jeśli na łąkach znajdują się już cztery nasze ptaki. Gdybyśmy mieli jednego, moglibyśmy wysiedzieć tylko dwa jajka. Zasoby, czyli pożywienie, pozyskujemy z lasów. Jajeczka z łąk. Dodatkowe karty ptaków z mokradeł.
Za każdym razem decydujemy, z którego rzędu chcemy wykonać akcję. Kładziemy na nim drewniany znacznik i rozpatrujemy efekt. Następnie przesuwamy znacznik od prawej do lewej. Jeśli znajdują się w tym obszarze ptaki ze specjalną zdolnością to możemy je teraz, po kolei, aktywować. Każdy gracz wykonuje w swojej kolejce tylko jedną akcję. Gra nie trwa zbyt długo. A to dlatego, że z każdą kolejną rundą mamy o jedną akcję mniej do wykonania. Zaczynamy z pulą ośmiu, aby kończyć grę wykonując tylko pięć. Dlaczego?
Po każdej rundzie odkładamy jeden ze znaczników akcji na planszetce celów. To losowo dobierane, dodatkowe warunki do spełnienia, które punktują na koniec gry. Może to być np. każda karta ptaka umieszczona na mokradłach. Realizację celu rozpatrujemy zawsze po skończonej rundzie. Nie wracamy do niego później.
Tak przedstawiają się w skrócie zasady gry Na Skrzydłach.
Jeśli chcesz wiedzieć więcej? Zerknij na filmik z zasadami przygotowany przez wydawnictwo Rebel.

Jak można wygrać grę?

Na punkty. A można je zdobyć na wiele sposób. W moim odczuciu jednak najważniejsze są te za zagrane ptaki. Zazwyczaj stanowiły ok. ¾ wszystkich zdobytych punktów. Każdy ptak oznaczony jest inną liczbą. Jeśli uda nam się wylosować i zagrać te najbardziej wartościowe, to jesteśmy bardzo blisko zwycięstwa.
Za co jeszcze możemy punktować na koniec gry?
  • Realizacja celów głównych (wspólne dla wszystkich graczy)
  • Ilość jajek na kartach ptaków
  • Karty bonusowe (indywidualne dla każdego gracza)
  • Pożywienie na kartach ptaków
  • Karty pod inną kartą

Jakie są moje wrażenia z gry?

gra planszowa na skrzydłach recenzja
Pierwszą partię w „Na skrzydłach” rozegraliśmy na Pyrkonie. Trwała przeszło 4 godziny! Jest duża szansa, że to przez alkohol krążący w naszych żyłach i późną porę. A my na dodatek nie znaliśmy zasad (z tego miejsca chciałem serdecznie pozdrowić sympatyczną Panią Gżdaczkę, która cierpliwie objaśniła nam reguły gry ☺).
Kolejne rozgrywki poszły znacznie sprawniej. To jedna z niewielu gier, gdzie mieszczę się w wyznaczonym czasie, bez względu na ilość graczy przy stole. Wreszcie! 😉
Cenię Na Skrzydłach za dynamikę. Nie zastanawiam się długo nad akcją, bo nie ma nad czym. Gram tym, co mam dostępne na ręce. Nie jest to strasznie mózgożerna czynność. W Na Skrzydłach spokojnie można rozegrać dwie, a nawet trzy partie pod rząd. Gra luźno płynie. Jest prosta i przyjemna. Pomimo, że to przecież euro.
Akcje, które możemy wykonać mają swoje logiczne uzasadnienie. Mechanika podbija motyw przewodni gry. Gdy zagrywamy ptaki na planszę musimy je najpierw nakarmić. A trzeba wiedzieć, że każdy ma inne preferencje żywieniowe. Jeśli uzbieramy ich dużo, to potrzebne będą nam również jajeczka, z których się wyklują.  To spójny mechanizm, który pokrywa się z tematyką gry.
Podoba mi się także system skracania czasu rozgrywki. Na początku zaczynamy z ośmioma akcjami. Po każdej rundzie kładziemy jeden znacznik akcji na polu z celem głównym (punktujemy za niego na koniec). W następnej rundzie mamy o jedną akcję mniej. I tak 3 razy. W ostatniej rundzie dysponujemy już tylko pięcioma akcjami. Za to powinniśmy mieć już dobrze rozwinięty „silniczek”, który pomoże nam osiągnąć zamierzone cele.
Ponadto można stworzyć synergię między wybranymi kartami ptaków, jeśli mamy ku temu możliwości. To znaczy jeśli trafimy na odpowiednie karty, w odpowiednim czasie. W innym wypadku, pomimo szczerych chęci, nie ma szans. Niestety. Najlepiej spisują się na początku karty ptaków, które dostarczają nam dodatkowe pożywienie po ich aktywacji i ułatwiają zagrywanie kolejnych kart. Albo gdy za jednym razem możemy zagrać dwie karty ptaków w tym samym terenie.
To tyle jeśli chodzi o plusy. Przejdźmy teraz do mankamentów tej gry.
Po pierwsze – losowy set up. Warunki początkowe nie są identyczne dla wszystkich graczy. Dociąg kart decyduje, czy już na starcie masz przewagę, czy nie. Zdarzało się tak, że na ręce miałem karty bonusowe, które nijak wpisywały się w moją początkową paletę ptaków. Musiałem wybrać jedną z nich, a równie dobrze mogłem odrzucić obie. Nie miały dla mnie większego znaczenia. To absurdalne. Co gorsza, raz trafiłem na kartę bonusową, która punktowała, gdy zagrywałem karty ptaków o najmniejszej wartości. Problem polega na tym, że te punkty z kart ptaków liczą się do końcowego wyniku. Więc logiczne dla mnie było gromadzenie rzadkich i bardziej wartościowych okazów.
Mało tego, niektóre karty ptaków mają ten sam koszt. Czyli jest tak samo trudno je zagrać, ale dostarczają różnej ilości punktów (?).Efekty na kartach słabszych mają rekompensować ich mniejszą wartość punktową. W praktyce nie pomagają na tyle podczas gry, aby przesądziło to o wyniku końcowym. Gra umożliwia konstruowanie własnego „silnika” – mechanizmów, które mają nam procentować w kolejnych rundach. Natomiast tworzymy go na totalnie losowych podstawach. Kiedy dobra karta dojdzie nam na początku to będziemy z niej korzystać przez całą grę. Innym razem dostaniemy ją na końcu. Nic na to nie poradzimy.
W temacie losowości, nie można zapomnieć o zasobach. Z karmnika możemy dobierać tylko taki rodzaj pożywienia jaki został wcześniej wylosowany. Dopóki mamy wybór przynajmniej między dwoma. Jeśli nie to przerzucamy kości. Ten mechanizm potrafi być frustrujący, szczególnie w początkowych fazach gry, gdy konkretnego rodzaju pożywienia potrzebujemy najbardziej.
Dodatkowo karty bonusowe bywają niezrozumiałe i mylące. Wynika to częściowo z tłumaczenia. Wydawca przygotował osobny załącznik do instrukcji, w którym opisuje budzące wątpliwości bonusy oraz umiejętności ptaków. Dla przykładu: Karta bonusowa „Anatom” daje 1 punkt za ptaka z częścią ciała w nazwie. Otrzymujemy listę nazw, które mogą wystąpić na kartach ptaków. Stanowią one 28% wszystkich kart. Jaki masz wpływ na to, że akurat takie wylosujecie podczas gry?
W Na Skrzydłach brakuje mi także interakcji z innymi graczami. Zasadniczo możemy tylko obserwować jak wykonują swoje akcje. Z nadzieją, że zrobią coś, co aktywuje zdolności naszych ptaków. W praktyce często o tym zapominamy. Każdy siedzi wpatrzony we własne poletko. Lub jak kto woli, we własne gniazdo.

Moja ocena gry

na skrzydłach gra planszowa
Moim zdaniem nadmierna losowość psuje tę grę! Uważam, że większy wpływ na dobór początkowych kart ptaków rozwiązałby sprawę. Moglibyśmy je dobierać z osobnych stosów, przy podziale na różne rodzaje lub zwyczajnie draftować. Losowy dobór kart bonusowych i losowy dobór ptaków, dzięki którym możemy je realizować jest słabym pomysłem. Jednym graczom ułatwi, a innym popsuje grę. Przez ten mechanizm nie raz odczuwałem brak kontroli nad grą. Nie lubię tego.
Z drugiej strony ten losowy dobór sprawia, że gra jest lekkim tytułem. A chyba na tym właśnie zależało twórcom (mam nadzieję). Dla niektórych może być to spory plus. Nie będą musieli wysilać mózgownicy w celu opracowania długofalowej strategii. Gra będzie płynęła szybko, bez przestojów i paraliży decyzyjnych. Ja natomiast preferuję bardziej strategiczny charakter rozgrywki, który daje mi możliwość większego wpływania na grę.

Wykonanie

Gra zwraca na siebie uwagę. Nie potrzebuje do tego tony plastiku. W tym przypadku wystarczą subtelne grafiki, dokładny dobór kolorów i oryginalny motyw. Przyjemnie się siedzi przy stole, na którym leży Wingspan. Niestety sam wygląd gry, to za mało, żeby uwieść moją planszówkową duszę. Do pełni szczęścia potrzebuję absorbującej mechaniki, której tutaj brakuje.

Prostota

Zasady gry nie są specjalnie trudne. No chyba, że jesteś na wpół trzeźwym uczestnikiem festiwalu fantastyki, gdzieś między północą, a trzecią nad ranem. Wtedy może być problem. W innych okolicznościach, z łatwością wyjaśnisz pozostałych graczom reguły tej gry. Tym bardziej, że instrukcja jest przejrzysta i czytelna.

Re-Grywalność

Wysoka. Niestety podyktowana przez sporą ilość losowych elementów w grze. Za każdym razem zaczynamy z innym kompletem ptaków, kart bonusowych i celami.

Czas rozgrywki

Optymalny. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, że gra tak zgrabnie mieści się w zakładanym na pudełku czasie. Nawet, gdy ja do niej siadam. Z Herkiem pewnie byłby problem 😉

Fun

Powiedzmy, że bawiłem się umiarkowanie. Rozegrane partie odbyły się bez większych emocji. Nie mówiąc o zwrotach akcji, których tu zwyczajnie nie ma. Ot, spokojnie rozwijamy swój rezerwat, nikomu nie wadząc. Jak dla mnie trochę za mało. Ale czego więcej powinniśmy się spodziewać po grze o ptakach?

Cena vs. Jakość

Ten wskaźnik jest na bardzo dobrym poziomie. Gra na Pyrkonie kosztowała nas nie więcej, niż 140 zł. W tych pieniądzach, trudno jest znaleźć jakościowo lepiej wydaną grę.

Co mi się najbardziej podoba w grze Na Skrzydłach?

  • staranne i bardzo profesjonalne wykonanie gry.
  • ciekawa i nietuzinkowa oprawa graficzna.
  • dynamika zagrywania akcji i krótki czas rozgrywki.
  • spójność mechaniki z motywem fabularnym.

Co mi się najmniej podoba w grze Na Skrzydłach?

  • nadmierna losowość, która może przesądzić o wygranej lub porażce.
  • brak interakcji i emocji podczas gry.

Podsumowanie

Dałem się trochę uwieść reputacji Stonemaier Games. Spodziewałem się fajerwerków, a otrzymałem karmnik dla ptaków. Tak było! Ale nie żałuję. Ponieważ Na Skrzydłach to lekkie i przyjemne euro. Do tego naprawdę świetnie wydane.
Znajdziesz tu oryginalny motyw i przyjazną konwencję. Jeśli potraktujesz tą grę w sposób lekki i z dystansem to dostarczy Ci dużo radości. Natomiast jeśli szukasz trudnego i wymagającego tytułu z gatunku euro to możesz się rozczarować. Gra jest prosta, nie ma w niej głębi. Tego „czegoś” co wzbudzałoby lekkie podekscytowanie. No i w dodatku ta nieszczęsna losowość…
Wingspan na początkujących wywoła efekt „wow”. Może to być dobry pomysł na wciągnięcie do świata planszówek, „niegrających” znajomych. Z pewnością zachwycą się jakością wykonania, a w międzyczasie trochę pogłówkują. To również odpowiedni tytuł dla średniozaawansowanych graczy, którzy w planszówkach szukają przede wszystkim rozrywki i wizualnych doznań. Wielbiciele ciężkich gier nie odnajdą się w tej konwencji. Szczególnie ci, którzy ubóstwiają negatywną interakcję.
Gra planszowa Na Skrzydłach to tytuł, który u mnie przeszedł bez większego echa. Ot, porządnie wykonana planszówka. Sięgnę po nią jak będę miał wolną godzinę i chęć na hodowanie ptaszków.
Majo ocena gry planszowej Na Skrzydłach to 3.6 w skali 5-cio stopniowej. Głównie za aspekt wizualny i swoistą lekkość tego tytułu.
Jeszcze Ci mało? Zobacz profil gry na portalu BoardGameGeek.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów:4    Średnia:4.8/5]

Autor wpisu: Łukasz “Johny” Kurzedlak – pasjonat planszówek i dobrego jedzenia.
Dla mnie gry planszowe to rywalizacja. Gram po to, aby wygrać. Zawsze znajdę sposób na zwycięstwo, nawet za cenę kłótni z dziewczyną. Tryb jednoosobowy – to nie dla mnie 🙂 Więcej o UraburaGames.

Lubisz obserwować ptaki? Zachwyca Cię piękno natury i dzikość przyrody? Sprawdź jak odnajdziesz się w roli ornitologa. Załóż własny rezerwat, wyhoduj w nim rzadkie okazy i pochwal się swoją kolekcją.

Recenzja | Na Skrzydłach

Ocena UraburaGames (3.6)
3.6/5
Recenzja by Johny

Gra Planszowa Na Skrzydłach - recenzja. Czy zapracujesz na miano najlepszego ornitologa? Czy w ogóle interesuje Cię taki tytuł?

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on pinterest

Na początku przyznam się do czegoś, bez bicia. Spojrzałem na tę grę przez pryzmat wcześniejszych dokonań Stonemaier Games. Mam na myśli uwielbianą przez nas grę Scythe. Założyłem, że jeśli tam bawiłem się rewelacyjnie, to kolejna gra z tej stajni będzie przynajmniej tak samo dobra. Logiczne, prawda? A zatem, czy odleciałem z wrażenia podczas grania w Wingspan (tytuł ang.)? Sprawdź sam. Przed Tobą recenzja gry planszowej Na Skrzydłach, z której dowiesz się:

  • Czy warto dołączyć tę grę do swojej kolekcji?
  • Komu najbardziej przypadnie do gustu?
  • Czy jej cena jest adekwatna do zawartości i wykonania?
Zapraszam do kolejnej Recenzji Gier Planszowych na Konkrecie.

W jakim klimacie jest utrzymana gra?

na skrzydłach recenzja gra planszowa
Klimat gry to w głównej mierze jej szata graficzna. Przesadziłbym, gdybym powiedział, że jest to „suche euro”, bez wdzięku i polotu. Nie jest. Na Skrzydłach ma swój urok. Z pewnością będzie to nie lada gratka dla miłośników ptaków. Informacje zawarte w grze są bardzo szczegółowe. Na kartach znajdziesz nazwę danego ptaka w języku polskim i po łacinie. Rodzaj gniazda, rozpiętość skrzydeł, miejsce występowania, preferowane siedlisko i pożywienie. Wszystkie te elementy wykorzystywane są podczas rozrywki.
Elizabeth Hargrave zadbała o to, aby akcje wykonywane przez graczy miały logiczne połączenie z motywem przewodnim. I tak rzeczywiście jest. Przez chwilę miałem wrażenie, że tworzę swój własny rezerwat. Nie jest to jednak bardzo głębokie doświadczenie. I nie są to moje klimaty. Ale może Ty się w nich świetnie odnajdziesz?

Na czym polega gra?

Podczas rozgrywki wcielamy się w ornitologów. Będziemy hodować ptaki w różnych siedliskach, tworząc swoje własne rezerwaty. Wszyscy dążymy do tego, aby uzbierać jak najrzadsze okazy oraz te, które przyniosą nam dodatkowe korzyści. W trakcie gry będziemy karmić ptaki, zagrywać karty i wysiadywać jajka. Na koniec gry zbieramy punkty za zrealizowane zadania. Zwycięży ten, który najlepiej rozbuduje swój rezerwat.
Zapowiedź gry od wydawnictwa Rebel znajdziesz poniżej.

Informacje o grze

  • Gatunek: Strategiczna
  • Wydawca: Stonemaier Games, Rebel (Polska)
  • Autor: Elizabeth Hargrave
  • Grafika: Ana Maria Martinez Jaramillo, Natalia Rojas, Beth Sobel
  • Rok wydania: 2019
  • Rodzaj: Euro, Card Drafting, Hand Management, Dice Rolling
  • Czas gry: 40-70 minut
  • Liczba graczy: 1-5
  • Ograniczenie wiekowe: od 10 lat
  • Losowość: duża
Oryginalnym wydawcą Na Skrzydłach jest studio Stonemaier Games. Znane na polskim rynku przede wszystkim za sprawą gry planszowej Scythe. Jej twórca, Jamey Stegmaier, jest jednocześnie szefem SM Games. Podobno gra, w pierwszej kolejności, została zaproponowana poprzedniemu partnerowi z Polski – wydawnictwu Phalanx. Nie wpisała się jednak w jego linię produktową. Rzuconą rękawicę podjął Rebel. Finansowo był to niewątpliwie strzał w dziesiątkę. Nakład gry wyczerpał się błyskawicznie. Zanim to nastąpiło, my swój egzemplarz nabyliśmy na pyrkonowym bazarze – czyli w Hali Wydawców.

Co znajdziesz w pudełku?

  • 5 plansz graczy
  • wieża kości
  • notes punktacji
  • 170 kart ptaków
  • 26 kart bonusowych
  • 75 jaj
  • 5 kości pożywienia
  • 40 kostek akcji
  • 103 żetony pożywienia
  • 8 dwustronnych żetonów celów
  • znacznik pierwszego gracza
  • plastikowa tacka na karty
  • plansza celów
  • załącznik
  • instrukcja
Wiele dobrego. Oprawa graficzna zachwyca. Gra cieszy oko już podczas otwierania pudełka. Szczególną uwagę przykuwa składany karmnik. W trakcie rozgrywki będziemy w nim umieszczać kolorowe kostki pożywienia. To swego rodzaju wieża do rzutów. Oprócz tego, w pudełku znajdziemy planszetki graczy, żetony pokarmów oraz małe, wielobarwne jajeczka. Sercem rozgrywki jest talia kart, która składa się z 170 różnych ptaków. Wszystkie schowane są w plastikowym, zamykanym pudełku, które służy także jako podstawka na karty w trakcie gry.
Instrukcja jest przejrzysta i czytelna. Została wydrukowana na papierze o specjalnej, bardziej trwałej fakturze. Aż chce się ją czytać. Mam wrażenie, że wszystkie składowe gry w Na Skrzydłach zostały dokładnie przemyślane. Wykonanie jest spójne i dobre jakościowo. Bardzo podoba mi się szata graficzna. Dobór barw robi robotę. Kolory są ciepłe i miłe dla oka. A każdy element kusi, aby po niego sięgnąć. Dotknąć i zmacać.
Niestety wydawca nie przewidział wypraski, która porządkowałaby tą sporą ilość elementów. Niemniej starał się to jakoś zrekompensować. Na przykład żetony i jajka zamykamy w plastikowych organizerach. Nie zmienia to faktu, że wszystko luźno ląduje w pudełku z grą. A właśnie. Pudełko. No czyż ten ptaszek nie jest śliczny? ☺Bez skojarzeń.

Jak się gra w Na Skrzydłach?

na skrzydłach planszówka recenzja
Mamy cztery rundy, aby udowodnić, że jesteśmy kompetentnym hodowcą ptaków. W trakcie tych rund, po kolei zagrywać będziemy akcje. Nie ma ich wiele do wyboru, bo tylko cztery. Na czym polegają?
  • Zagraj kartę ptaka z ręki
  • Zdobądź pożywienie i aktywuj zdolności ptaków leśnych
  • Złóż jaja i aktywuj zdolności ptaków łąkowych
  • Dobierz karty ptaków i aktywuj zdolności ptaków mokradłowych.
Centrum dowodzenia w Na Skrzydłach znajduje się na planszach graczy. To tam zagrywamy karty ptaków i rozpatrujemy ich efekty. Ważnym i ciekawym mechanizmem jest podział planszy na rzędy i kolumny. Rzędy symbolizują rodzaj siedliska: lasy, łąki, mokradła. Kolumny zwiększają koszt zagrania karty. Każdy ptak, zanim pojawi się na planszy musi zostać wykarmiony (opłacamy jego koszt). Na karcie znajduje się informacja, jaki rodzaj jedzenia preferuje nasza ptaszyna i w jakim terenie możemy go umieścić. Zagranie karty ptaka w drugiej i każdej kolejnej kolumnie, oprócz pokarmu, kosztuje nas dodatkowo jajka.
Im więcej ptaków mamy w danym siedlisku, tym lepszy efekt możemy uzyskać, gdy zagramy tam akcję. Na przykład: będziemy składać cztery jajka jeśli na łąkach znajdują się już cztery nasze ptaki. Gdybyśmy mieli jednego, moglibyśmy wysiedzieć tylko dwa jajka. Zasoby, czyli pożywienie, pozyskujemy z lasów. Jajeczka z łąk. Dodatkowe karty ptaków z mokradeł.
Za każdym razem decydujemy, z którego rzędu chcemy wykonać akcję. Kładziemy na nim drewniany znacznik i rozpatrujemy efekt. Następnie przesuwamy znacznik od prawej do lewej. Jeśli znajdują się w tym obszarze ptaki ze specjalną zdolnością to możemy je teraz, po kolei, aktywować. Każdy gracz wykonuje w swojej kolejce tylko jedną akcję. Gra nie trwa zbyt długo. A to dlatego, że z każdą kolejną rundą mamy o jedną akcję mniej do wykonania. Zaczynamy z pulą ośmiu, aby kończyć grę wykonując tylko pięć. Dlaczego?
Po każdej rundzie odkładamy jeden ze znaczników akcji na planszetce celów. To losowo dobierane, dodatkowe warunki do spełnienia, które punktują na koniec gry. Może to być np. każda karta ptaka umieszczona na mokradłach. Realizację celu rozpatrujemy zawsze po skończonej rundzie. Nie wracamy do niego później.
Tak przedstawiają się w skrócie zasady gry Na Skrzydłach.
Jeśli chcesz wiedzieć więcej? Zerknij na filmik z zasadami przygotowany przez wydawnictwo Rebel.

Jak można wygrać grę?

Na punkty. A można je zdobyć na wiele sposób. W moim odczuciu jednak najważniejsze są te za zagrane ptaki. Zazwyczaj stanowiły ok. ¾ wszystkich zdobytych punktów. Każdy ptak oznaczony jest inną liczbą. Jeśli uda nam się wylosować i zagrać te najbardziej wartościowe, to jesteśmy bardzo blisko zwycięstwa.
Za co jeszcze możemy punktować na koniec gry?
  • Realizacja celów głównych (wspólne dla wszystkich graczy)
  • Ilość jajek na kartach ptaków
  • Karty bonusowe (indywidualne dla każdego gracza)
  • Pożywienie na kartach ptaków
  • Karty pod inną kartą

Jakie są moje wrażenia z gry?

gra planszowa na skrzydłach recenzja
Pierwszą partię w „Na skrzydłach” rozegraliśmy na Pyrkonie. Trwała przeszło 4 godziny! Jest duża szansa, że to przez alkohol krążący w naszych żyłach i późną porę. A my na dodatek nie znaliśmy zasad (z tego miejsca chciałem serdecznie pozdrowić sympatyczną Panią Gżdaczkę, która cierpliwie objaśniła nam reguły gry ☺).
Kolejne rozgrywki poszły znacznie sprawniej. To jedna z niewielu gier, gdzie mieszczę się w wyznaczonym czasie, bez względu na ilość graczy przy stole. Wreszcie! 😉
Cenię Na Skrzydłach za dynamikę. Nie zastanawiam się długo nad akcją, bo nie ma nad czym. Gram tym, co mam dostępne na ręce. Nie jest to strasznie mózgożerna czynność. W Na Skrzydłach spokojnie można rozegrać dwie, a nawet trzy partie pod rząd. Gra luźno płynie. Jest prosta i przyjemna. Pomimo, że to przecież euro.
Akcje, które możemy wykonać mają swoje logiczne uzasadnienie. Mechanika podbija motyw przewodni gry. Gdy zagrywamy ptaki na planszę musimy je najpierw nakarmić. A trzeba wiedzieć, że każdy ma inne preferencje żywieniowe. Jeśli uzbieramy ich dużo, to potrzebne będą nam również jajeczka, z których się wyklują.  To spójny mechanizm, który pokrywa się z tematyką gry.
Podoba mi się także system skracania czasu rozgrywki. Na początku zaczynamy z ośmioma akcjami. Po każdej rundzie kładziemy jeden znacznik akcji na polu z celem głównym (punktujemy za niego na koniec). W następnej rundzie mamy o jedną akcję mniej. I tak 3 razy. W ostatniej rundzie dysponujemy już tylko pięcioma akcjami. Za to powinniśmy mieć już dobrze rozwinięty „silniczek”, który pomoże nam osiągnąć zamierzone cele.
Ponadto można stworzyć synergię między wybranymi kartami ptaków, jeśli mamy ku temu możliwości. To znaczy jeśli trafimy na odpowiednie karty, w odpowiednim czasie. W innym wypadku, pomimo szczerych chęci, nie ma szans. Niestety. Najlepiej spisują się na początku karty ptaków, które dostarczają nam dodatkowe pożywienie po ich aktywacji i ułatwiają zagrywanie kolejnych kart. Albo gdy za jednym razem możemy zagrać dwie karty ptaków w tym samym terenie.
To tyle jeśli chodzi o plusy. Przejdźmy teraz do mankamentów tej gry.
Po pierwsze – losowy set up. Warunki początkowe nie są identyczne dla wszystkich graczy. Dociąg kart decyduje, czy już na starcie masz przewagę, czy nie. Zdarzało się tak, że na ręce miałem karty bonusowe, które nijak wpisywały się w moją początkową paletę ptaków. Musiałem wybrać jedną z nich, a równie dobrze mogłem odrzucić obie. Nie miały dla mnie większego znaczenia. To absurdalne. Co gorsza, raz trafiłem na kartę bonusową, która punktowała, gdy zagrywałem karty ptaków o najmniejszej wartości. Problem polega na tym, że te punkty z kart ptaków liczą się do końcowego wyniku. Więc logiczne dla mnie było gromadzenie rzadkich i bardziej wartościowych okazów.
Mało tego, niektóre karty ptaków mają ten sam koszt. Czyli jest tak samo trudno je zagrać, ale dostarczają różnej ilości punktów (?).Efekty na kartach słabszych mają rekompensować ich mniejszą wartość punktową. W praktyce nie pomagają na tyle podczas gry, aby przesądziło to o wyniku końcowym. Gra umożliwia konstruowanie własnego „silnika” – mechanizmów, które mają nam procentować w kolejnych rundach. Natomiast tworzymy go na totalnie losowych podstawach. Kiedy dobra karta dojdzie nam na początku to będziemy z niej korzystać przez całą grę. Innym razem dostaniemy ją na końcu. Nic na to nie poradzimy.
W temacie losowości, nie można zapomnieć o zasobach. Z karmnika możemy dobierać tylko taki rodzaj pożywienia jaki został wcześniej wylosowany. Dopóki mamy wybór przynajmniej między dwoma. Jeśli nie to przerzucamy kości. Ten mechanizm potrafi być frustrujący, szczególnie w początkowych fazach gry, gdy konkretnego rodzaju pożywienia potrzebujemy najbardziej.
Dodatkowo karty bonusowe bywają niezrozumiałe i mylące. Wynika to częściowo z tłumaczenia. Wydawca przygotował osobny załącznik do instrukcji, w którym opisuje budzące wątpliwości bonusy oraz umiejętności ptaków. Dla przykładu: Karta bonusowa „Anatom” daje 1 punkt za ptaka z częścią ciała w nazwie. Otrzymujemy listę nazw, które mogą wystąpić na kartach ptaków. Stanowią one 28% wszystkich kart. Jaki masz wpływ na to, że akurat takie wylosujecie podczas gry?
W Na Skrzydłach brakuje mi także interakcji z innymi graczami. Zasadniczo możemy tylko obserwować jak wykonują swoje akcje. Z nadzieją, że zrobią coś, co aktywuje zdolności naszych ptaków. W praktyce często o tym zapominamy. Każdy siedzi wpatrzony we własne poletko. Lub jak kto woli, we własne gniazdo.

Moja ocena gry

na skrzydłach gra planszowa
Moim zdaniem nadmierna losowość psuje tę grę! Uważam, że większy wpływ na dobór początkowych kart ptaków rozwiązałby sprawę. Moglibyśmy je dobierać z osobnych stosów, przy podziale na różne rodzaje lub zwyczajnie draftować. Losowy dobór kart bonusowych i losowy dobór ptaków, dzięki którym możemy je realizować jest słabym pomysłem. Jednym graczom ułatwi, a innym popsuje grę. Przez ten mechanizm nie raz odczuwałem brak kontroli nad grą. Nie lubię tego.
Z drugiej strony ten losowy dobór sprawia, że gra jest lekkim tytułem. A chyba na tym właśnie zależało twórcom (mam nadzieję). Dla niektórych może być to spory plus. Nie będą musieli wysilać mózgownicy w celu opracowania długofalowej strategii. Gra będzie płynęła szybko, bez przestojów i paraliży decyzyjnych. Ja natomiast preferuję bardziej strategiczny charakter rozgrywki, który daje mi możliwość większego wpływania na grę.

Wykonanie

Gra zwraca na siebie uwagę. Nie potrzebuje do tego tony plastiku. W tym przypadku wystarczą subtelne grafiki, dokładny dobór kolorów i oryginalny motyw. Przyjemnie się siedzi przy stole, na którym leży Wingspan. Niestety sam wygląd gry, to za mało, żeby uwieść moją planszówkową duszę. Do pełni szczęścia potrzebuję absorbującej mechaniki, której tutaj brakuje.

Prostota

Zasady gry nie są specjalnie trudne. No chyba, że jesteś na wpół trzeźwym uczestnikiem festiwalu fantastyki, gdzieś między północą, a trzecią nad ranem. Wtedy może być problem. W innych okolicznościach, z łatwością wyjaśnisz pozostałych graczom reguły tej gry. Tym bardziej, że instrukcja jest przejrzysta i czytelna.

Re-Grywalność

Wysoka. Niestety podyktowana przez sporą ilość losowych elementów w grze. Za każdym razem zaczynamy z innym kompletem ptaków, kart bonusowych i celami.

Czas rozgrywki

Optymalny. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, że gra tak zgrabnie mieści się w zakładanym na pudełku czasie. Nawet, gdy ja do niej siadam. Z Herkiem pewnie byłby problem 😉

Fun

Powiedzmy, że bawiłem się umiarkowanie. Rozegrane partie odbyły się bez większych emocji. Nie mówiąc o zwrotach akcji, których tu zwyczajnie nie ma. Ot, spokojnie rozwijamy swój rezerwat, nikomu nie wadząc. Jak dla mnie trochę za mało. Ale czego więcej powinniśmy się spodziewać po grze o ptakach?

Cena vs. Jakość

Ten wskaźnik jest na bardzo dobrym poziomie. Gra na Pyrkonie kosztowała nas nie więcej, niż 140 zł. W tych pieniądzach, trudno jest znaleźć jakościowo lepiej wydaną grę.

Co mi się najbardziej podoba w grze Na Skrzydłach?

  • staranne i bardzo profesjonalne wykonanie gry.
  • ciekawa i nietuzinkowa oprawa graficzna.
  • dynamika zagrywania akcji i krótki czas rozgrywki.
  • spójność mechaniki z motywem fabularnym.

Co mi się najmniej podoba w grze Na Skrzydłach?

  • nadmierna losowość, która może przesądzić o wygranej lub porażce.
  • brak interakcji i emocji podczas gry.

Podsumowanie

Dałem się trochę uwieść reputacji Stonemaier Games. Spodziewałem się fajerwerków, a otrzymałem karmnik dla ptaków. Tak było! Ale nie żałuję. Ponieważ Na Skrzydłach to lekkie i przyjemne euro. Do tego naprawdę świetnie wydane.
Znajdziesz tu oryginalny motyw i przyjazną konwencję. Jeśli potraktujesz tą grę w sposób lekki i z dystansem to dostarczy Ci dużo radości. Natomiast jeśli szukasz trudnego i wymagającego tytułu z gatunku euro to możesz się rozczarować. Gra jest prosta, nie ma w niej głębi. Tego „czegoś” co wzbudzałoby lekkie podekscytowanie. No i w dodatku ta nieszczęsna losowość…
Wingspan na początkujących wywoła efekt „wow”. Może to być dobry pomysł na wciągnięcie do świata planszówek, „niegrających” znajomych. Z pewnością zachwycą się jakością wykonania, a w międzyczasie trochę pogłówkują. To również odpowiedni tytuł dla średniozaawansowanych graczy, którzy w planszówkach szukają przede wszystkim rozrywki i wizualnych doznań. Wielbiciele ciężkich gier nie odnajdą się w tej konwencji. Szczególnie ci, którzy ubóstwiają negatywną interakcję.
Gra planszowa Na Skrzydłach to tytuł, który u mnie przeszedł bez większego echa. Ot, porządnie wykonana planszówka. Sięgnę po nią jak będę miał wolną godzinę i chęć na hodowanie ptaszków.
Majo ocena gry planszowej Na Skrzydłach to 3.6 w skali 5-cio stopniowej. Głównie za aspekt wizualny i swoistą lekkość tego tytułu.
Jeszcze Ci mało? Zobacz profil gry na portalu BoardGameGeek.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów:4    Średnia:4.8/5]

Autor wpisu: Łukasz “Johny” Kurzedlak – pasjonat planszówek i dobrego jedzenia.
Dla mnie gry planszowe to rywalizacja. Gram po to, aby wygrać. Zawsze znajdę sposób na zwycięstwo, nawet za cenę kłótni z dziewczyną. Tryb jednoosobowy – to nie dla mnie 🙂
Więcej o Urabura Games.

Skomentuj

avatar