Małpa is watching you.
Witaj w programie Pangea ochotniku. Jesteś jedyną szansą ludzkości. Siadaj i wcielaj się w bezkręgowca, płaza czy innego zwierza. Przenosimy Cię w czasie do Permu. Masz zagładę planety do przetrwania!

Recenzja | Pangea

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
by Johny, 08.02.2020
Witaj w programie Pangea ochotniku. Jesteś jedyną szansą ludzkości. Siadaj i wcielaj się w bezkręgowca, płaza czy innego zwierza. Przenosimy Cię w czasie do Permu. Masz zagładę planety do przetrwania!

Recenzja | Pangea

by Johny, 08.02.2020
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

Znasz gry planszowe o intrygującej tematyce?

Na pewno tak. Jest ich przecież wiele. Statek opanowany przez obcych. Kosmici w starożytnej Grecji. Poszukiwanie skarbów w Czarnobylu. Walka z zombie podczas zimy stulecia. Wymieniać można bez końca…

Ta, o której Ci dzisiaj opowiem należy do jednych z ciekawszych. Bo jak inaczej określić planszówkę, która trwa miliony lat i kończy się olbrzymią katastrofą, w której wyginie większość gatunków na świecie? Szykuj się, bo będziesz musiał przetrwać tę katastrofę, i to jako zwierzę.

Przed Tobą recenzja gry planszowej Pangea. Mam nadzieję, że znajdziesz w niej odpowiedź na najważniejsze pytanie: Czy jest to gra dla Ciebie i czy warto ją kupić? Jeśli po tej lekturze nadal będziesz miał jakieś wątpliwości, nie wahaj się napisać o tym w komentarzu. Zajrzyj też na nasz fanpage na Facebooku (klik!). Z chęcią odpowiemy na wszystkie Twoje pytania ☺

Do dzieła!

Pangea - w jakim klimacie jest utrzymana gra?

pangea recenzja planszówka

W klimacie katastrofy, zagłady i masowego wymierania! Ot co.

Motyw przewodni planszówki przenosi nas 252 mln lat wstecz – do Permu. Czasu, w którym nastąpiło największe w dziejach planety wymieranie. W końcowym etapie tego okresu nastąpił kataklizm, który wstrząsnął całą planetą.

Przyczyna zagłady nie jest znana…

Mamy tutaj dosyć niestandardową linię czasu jak na grę planszową, bowiem rozgrywka toczy się na przestrzeni 47 milionów lat. Gromady zwierząt zamieszkują jeden, wielki kontynent zwany Pangea. Instynktownie przeczuwają zbliżający się koniec. Rywalizują ze sobą o przestrzeń życiową, zajmując na kontynencie dogodne nisze ekologiczne.

Właśnie w tym miejscu pojawiamy się MY. Wchodzimy w rolę zwierząt, które rozmnażają się i migrują między strefami klimatycznymi oraz sektorami na przeolbrzymiej Pangei. Ciężko jednak mówić o tym, że kierujemy poczynaniami całej gromady. Bo jak tu zarządzać zwierzętami, skoro ich działania podyktowane są w głównej mierze instynktem? No właśnie…

Może dlatego, w zwiastunie do kampanii na wspieram.to, tematyka gry została przekształcona w „symulację”. Rzekomo mamy poznać tą wielką tajemnicę kryjąca się za wymieraniem permskim. A siadając do stołu, stajemy się uczestnikami projektu badawczego o nazwie Pangea.

Zobacz sam:

Rozumiem…ale jakoś tego nie kupuję. Wolę wyobrazić sobie, że kieruję losami zwierząt z tamtego okresu. Adaptuję się, ewoluuje, walczę i szukam szans na przetrwanie. Jest to mocno abstrakcyjne doświadczenie, ale obfitujące w niezwykle klimatyczne i pełne emocji zagrania. Przekonasz się, czytając dalej moją recenzję Pangei.

Pangea - na czym polega gra?

Pangea to gra planszowa, w której gracze jako uczestnicy symulacji mają za cel przetrwać prowadzonymi przez nich zwierzętami nadchodzącą katastrofę”
Podczas gry przejmiesz kontrolę nad 1 z 4 gromad zwierząt. Będziesz zasiedlał nisze ekologiczne, wspinał się po drabinie ewolucji, adaptował do nowych warunków i za wszelką ceną starał się przetrwać. Do tego dojdzie rywalizacja z innymi gatunkami o najlepsze obszary na kontynencie.

Informacje o grze

  • Gatunek: Strategiczna
  • Wydawca: RedImp Games
  • Autor: Aleksander Jagodziński
  • Grafika: Aleksander Jagodziński, Aleksandra Kwaśniak
  • Rok wydania: 2019
  • Rodzaj: Area Control/Euro
  • Czas gry: 60-90 min (na pudełku)
  • Liczba graczy: 1-4
  • Ograniczenie wiekowe: 14+
  • Losowość: bardzo mała

Pangea została zaprojektowania i zilustrowana przez Aleksandra Jagodzińskiego. Wydaniem gry zajęło się wydawnictwo RedIMP. Znajdziesz na naszym blogu recenzję innych gier spod znaku czerwonego chochlika: Pan Lodowego Ogrodu (klik!), Cthulhu Rise of The Cults (klik!).

Pangea to autorski tytułów tego wydawnictwa. Została wydana dzięki zbiórce crowdfundingowej. Kampanie miały miejsce na dwóch portalach:

Jak widać obie zakończyły się sukcesem. Zanim wsparliśmy projekt, mieliśmy okazję wypróbować grę na stoisku RedImpa podczas festiwalu fantastyki Pyrkon.

Pangea - co znajdziesz w pudełku?

pangea recenzja gra planszowa
  • plansza
  • 4 plansze zwierząt
  • 4 plansze zarządzania
  • 13 kafli instynktu
  • 13 kafli celów
  • 24 karty ewolucji
  • 20 znaczników akcji
  • 4 znaczniki punktów akcji
  • 1 kość
  • 16 znaczników toksyczności/nieaktywności
  • 7 znaczników ostrzeżenia
  • 28 znaczników zwierząt
  • 4 znaczniki zwierząt specjalnych
  • 7 znaczników głodu
  • 1 znacznik zagłady
  • 26 kart przystosowania
  • 15 karty obszarów
  • 14 kart przełomu
  • 1 karta warunków ukończenia gry (wariant solo)
  • 4 karty pomocy graczy
  • 2 karty pomocy - zagłada
  • 2 karty pomocy - schemat wymierania
  • 16 znaczników celów
  • 4 znaczniki instynktu
  • 4 znaczniki inicjatywy
  • 4 znaczniki dominacji
  • 7 znaczników niedostępności
  • 5 znaczników warunku
  • instrukcja

Gra prezentuje się zjawiskowo!

Rewelacyjny dobór barw, piękne grafiki, klimatyczne ilustracje zwierząt. To wszystko zobaczysz otwierając pudełko. Dorzuć do tego kolorowe miniaturki zwierząt i masz na stole niebywałe widowisko. Przypominające krajobraz z filmu o dinozaurach – szczególnie kolorystyka mapy.

Plansza zajmuje sporo miejsca na stole, ale jest piękna więc można jej to wybaczyć. Musimy jeszcze zorganizować przestrzeń na planszetki graczy, znaczniki akcji, żetony zwierząt, karty ewolucji oraz tor przetrwania z kafelkami sektorów, stref i kataklizmu. Wszystkie pozostałe elementy lądują bezpośrednio na planszy – karty przystosowania, żetony inicjatywy i przetrwania. Wbrew pozorom nie ma przesadnie wielu komponentów, które poniewierają się wokół planszy. Wygląda to schludnie.

pangea gra planszowa recenzja

Kafelki celów oraz kataklizmu są solidnie wykonane – z grubej i sztywnej tektury. Podobnie jak planszetki zwierząt. Sugerowałbym zabezpieczyć koszulkami karty przystosowania – one będą najczęściej tasowane, przekładane i użytkowane.

Walory wizualne podpijają klimat gry i pobudzają wyobraźnię. Grafiki są miłe dla oka. Całość jest spójna. Jedyne zastrzeżenie mam do bardzo podobnej kolorystyki  znaczników akcji, które są na wpół przeźroczyste. Trudno  je między sobą rozróżnić. Sprawia to trudność jedynie podczas rozkładania gry. Potem, każdy gracz trzyma je przy sobie. Czego nie można powiedzieć o żetonach zwierząt, które kładziemy na mapę (wersja gry bez dodatkowych figurek). Często zdarzało się nam wstawać z miejsca, żeby podejrzeć, która gromada zajmuje konkretny obszar. Drobiazg, na który ja przymykam oko 😉

Pangea - jak się w to gra?

pangea znaczniki

Sporo już w tym temacie napisałem po naszych pierwszych, przedpremierowych testach. Wiele się w tym względzie nie zmieniło, jeśli chodzi o finalną wersję gry. Więc nie będę się w tym miejscu ponownie rozpisywał ☺

Jeśli chcesz poznać zasady, zerknij na mój wcześniejszy artykuł. Lub jeśli wolisz video, koniecznie obejrzyj 10-cio minutowy filmik z instrukcją od Game Trolla, która wyjaśni Ci sposób w jaki przebiega rozgrywka.

Ja, tylko dla uzupełnienia mojego poprzedniego tekstu, opiszę jak wygląda zarządzanie zwierzętami neutralnymi (partia dla 2-3 osób) oraz jak rozpatrywać kataklizm.

Zwierzęta neutralne.

Wchodzą do gry jeśli nie mamy przy stole pełnego składu (4 osób). Niewybrane przez graczy frakcje stają się zwierzętami neutralnymi. Przez cała rozgrywkę będą „obsługiwane” przy pomocy specjalnego algorytmu. Jak to działa?

W każdym etapie zwierzęta neutralne wykonują zestaw akcji, definiowany przez rzut kością. Będą wykonywać 1 lub 2 spośród 3 dostępnych akcji: Zasiedlenie, Migracja oraz Adaptacja.

  • Zasiedlenie – odkrywamy kartę ze stosu obszarów i kładziemy tam znacznik zwierzęcia neutralnego na niszy z numerem „0”.
  • Migracja – przemieszczamy wszystkie znaczniki zwierząt neutralnych do wyższej niszy lub do sąsiadujących obszarów po lewej i prawej stronie.
  • Adaptacja – kładziemy znacznik akcji na torze adaptacji (planszetka zwierzęcia neutralnego) . Podczas walki zwierzę neutralne może uzyskać dodatkowy, losowy efekt.
Zestaw możliwych akcji zmienia się w zależności od epoki, w której jesteśmy oraz od charakteru danej frakcji. Synapsydy i Zauropsydy będą bardziej agresywne. Te gromady dążą do konfrontacji i mogą przysporzyć nam wielu kłopotów podczas gry. Płazy i bezkręgowce unikają walki, będą za to szybciej zasiedlać obszar Pangei i generować głód.

Co by nie powiedzieć, system ten działa sprawnie. Myślałem, że będzie bardziej toporny, a czas poświęcony na obsługę zwierząt neutralnych zbyt długi. Moje obawy były niesłuszne. Robimy to tak naprawdę tylko 8 razy podczas całej rozgrywki. A akcja zwierząt neutralnych trwa nie więcej niż 2-3 minuty (czasem krócej, czasem dłużej). Do zaakceptowania.

Gra z tego rodzaju symulatorem nie jest aż tak emocjonująca, jak w pełnym składzie. To zrozumiałe. Jednak zwierzęta neutralne wymuszają na nas ostrożność i rozwagę. Podejmując decyzję musimy mieć na względzie ich obecność na mapie. Stanowią element skalujący grę. Bowiem zawsze podczas rozgrywki będą obecne 4 gromady, z charakterystycznymi dla siebie zachowaniami. Dodam jeszcze, że cała jedna kolumna mapy jest wyłączona z rozgrywki dla mniej, niż 4 graczy. Plansza staje się ciaśniejsza i to czuć.

Kataklizm.

Na początku partii wybieramy losowo 1 kafelek sektora, 1 strefy klimatycznej i 1 kataklizmu. Układamy je w stos na szczycie toru przetrwania. W trakcie partii, wykonując akcję przetrwania, możemy przesuwać się na torze i podglądać kolejne kafelki. W ten sposób dowiadujemy się w jakich sektorach i strefach nie wystąpi epicentrum zagłady. Na koniec gry odkrywamy stos.

W grze występują 4 rodzaje kataklizmów. 

  • Erupcja SuperWulkanu
  • Rozpad Pangei
  • Masywna Planetoida
  • Promieniowanie Gamma
Każde z nich ma dodatkowy efekt do rozpatrzenia. Najpierw jednak musimy ocenić straty w obszarze zdarzenia oraz falę uderzeniową. We wszystkim pomagają nam specjalne przygotowane ściągawki.
pangea gra kataklizm

W skrócie: mechaniki zastosowane w Pengei podbijają jej klimat. Nie znajdziesz tu elementu, który byłby niespójny z tematem gry. Każdą akcję można logicznie uzasadnić. Oczywiście za wyjątkiem zdobywania punktów dominacji, ale pewnych uproszczeń w grach nie unikniemy. No i jakoś trzeba wyłonić zwycięzcę 😉

Instrukcja jest uporządkowana, napisana w bardzo metodyczny (naukowy) sposób. Nie budzi większych wątpliwości, dobrze ilustruje sytuacje występujące w grze i objaśnia terminologię. Gdybym miał się do czegoś „na siłę” doczepić to byłby to jeden, konkretny przykład nazewnictwa: akcja adaptacji, karty przystosowania i karty ewolucji.

Niby jest to logiczne, że wykonując akcję adaptacji, możemy aktywować kartę przystosowania, aby później ewoluować. Albo odrzucić aktywną kartę przystosowania dla jej efektu. Wiadomo też, że efekt przystosowania jest jednorazowy, a ewolucji długotrwały. Prawda? ☺

Nie jest to wcale takie proste, jak się tłumaczy zasady. Nawet osobom, które mają już jakieś planszówkowe doświadczenie. Poza tym drobiazgiem, gra nie wzbudza większych wątpliwości jeśli chodzi o system wykonywania akcji. Zdarzają się jednak pewne nieścisłości w sferze interpretacji zasad.

Jak można wygrać w Pangeę?

Przede wszystkim trzeba przetrwać! Musisz mieć przynajmniej jedno zwierzę na planszy po rozpatrzeniu kataklizmu. Następnie porównujemy liczbę punktów dominacji. Naturalnie, wygrywa gracz, który uzbierał ich najwięcej.

Za co punktujemy?

  • Realizacja celów w każdej epoce
  • Zagrywanie kart przystosowania
  • Korzystanie z efektów na kartach ewolucji
  • Odsłanianie kafelków na torze przetrwania
  • Na koniec gry 1 punkt za każde zwierzę, które przetrwało oraz punkty za niszę, którą zajmuje.

Po naszych partiach najlepsi kończyli z wynikiem w granicach 30-35 punktów.

Pangea - jakie są moje wrażenia z gry?

pangea karty 1

Wydawnictwo RedImp wyrobiło sobie renomę w planszówkowym światku. Gry spod ręki Krzysztofa Wolickiego i jego ekipy cechuje wielowymiarowość, konsekwencja i odpowiedzialność. W swoich projektach łączą mechanizmy zaczerpnięte z różnych gatunków  – euro, area control, karcianki. 

Wychodzi im to naprawdę nieźle. Pangea obfituje w rozwiązania podobne do tych, które spotkać można choćby w Blood Rage (klik!). Z tą różnicą, że tutaj strategia góruje nad taktyką. A sam charakter gry zmusza do większego wysiłku intelektualnego. Do tego dochodzi jeszcze twist, w postaci kataklizmu, który wywołuje u graczy niepewność i ekscytację. Bomba!

Wspomniałem już, że Pangea nie wybacza błędów?

Przekonał się o tym Kakao w pierwszej partii, kiedy zachłysnął się podglądaniem kafelków na torze przetrwania. Najszybciej dowiedział się w jakim miejscu nastąpi kataklizm. Problem polegał na tym, że nie miał pomysłu co z tą wiedzą zrobić. Nasze gromady w tym czasie mocno się rozwinęły i zajęły strategiczne pozycje na mapie. A czasu do zagłady zostało niewiele.

pangea plansza 3

Siadając do Pangei dobrze jest, od samego początku, działać na wszystkich możliwych frontach i sukcesywnie zdobywać przewagę. Trzeba rozsądnie zasiedlać kontynent, zbierać punkty za realizację celów, psuć szyki innym graczom, ewoluować swoją gromadę w konkretnym kierunku. Margines błędu jest naprawdę niewielki, chociaż jedna czy dwie wpadki nie przekreślają wygranej. Bo nigdy nie wiadomo co tym razem pierdyknie i gdzie…

Podoba mi się sposób w jaki przedstawiona jest asymetria w tej grze. Cechuje ją bardzo dobry balans poszczególnych gromad. Gołym okiem widać, że każdy prowadzi inną grupę zwierząt. Bardzo istotny jest fakt, że asymetria określa naturę danej grupy, ale nie determinuje „jedynej słusznej” strategii. 

Dróg do zwycięstwa jest wiele, nawet w obrębie jednej gromady. A zróżnicowanie frakcji działa fantastycznie. Nie ma znaczenia, że ktoś gra najsilniejszą, pod kątem ekspansywności , skoro jego akcja zasiedlenia jest horrendalnie „droga”. Właśnie tak poradzili sobie Panowie z RedImp’a z balansem. Dali nam różny koszt wykonywania tych samych akcji. Pomysłowo. A różnice w sile, kompensują nam dodatkowo umiejętności specjalne. Jeśli by to nie wystarczyło, mamy jeszcze, dobierane co rundę, karty przystosowania, które mogą i zmieniają wyniki starć.

pangea plansza 4

Martwi mnie mała ilość kafelków celów i kart przełomów. Nie powiem, że gra staje się przez to policzalna, bo tak nie jest, ale losowy dociąg tych kafelków może jednym pomóc, a drugim przeszkodzić w wygranej. Z pewnością znajdą się tacy, którzy już od pierwszych ruchów będą grali pod konkretne cele, z nadzieją że pojawią się one w późniejszym etapie gry. Może im się ten hazard opłacić.

Najwięcej emocji doświadczysz podczas pierwszej, drugiej i może trzeciej partii. Każda kolejna nie generuje już takiego napięcia. Wiemy co potencjalnie może się wydarzyć, jak planować swoje akcje, w jaki sposób grać konkretną gromadą. Rozgrywka staje się mniej emocjonująca, ale bardziej strategiczna. Postrzegam to jako plus dla osób, które cenią sobie wielokrotne ogrywanie planszówek, prowadzące do perfekcji. Bo to im będzie dawało satysfakcję. Może jednak stanowić wadę dla tych, których napędzają  głównie intensywne doznania w planszówkach.

Podsumowując.

Rozgrywka w Pangee to nieustanne lawirowanie. Na względzie trzeba mieć dosłownie wszystko. Musisz elastycznie reagować i adaptować się do sytuacji na planszy. Monitorować pozycję innych zwierząt i obserwować poczynania przeciwników. Kluczowe dla zwycięstwa są zdobywane w trakcie rozgrywki punkty dominacji. Tego aspektu nie można odpuścić.

Wujaszek (przyjaciel ekipy Urabura Games), kompletnie porzucił zdobywanie wiedzy o kataklizmie. Jego strategia polegała na zasiedlaniu jak największej liczby terenów, w jak najwyższych niszach (bezkręgowce). Obserwował ruchy pozostałych graczy, którzy „wiedzieli” co się kroi. Nie wygrał swojej pierwszej partii, ale uplasował się dosyć wysoko na torze punktowym. Można i tak.

Moja ocena Pangei

pangea plansza 2

Nadzwyczajne!

Lubię rozkładać planszę Pangei na stole. Przyglądam się wtedy dokładnie pojedynczym elementom. Przerzucam je w dłoniach, badam, lustruję wzrokiem. Pewnie to kwestia gustu, ale zachwyca mnie dobór barw. Moim zdaniem ta stylistyka podbija klimat planszówki. Zachęca do dłuższego przebywania w towarzystwie permskich zwierząt.

W projekcie wizualnym Pangei przebija się pewna skromność i przede wszystkim konsekwencja. Doceniam takie spójne, zrównoważone oprawy graficzne, bez pompatyczności i wydumania. Znajdą się oczywiście tacy, którzy wytkną  brak dopasionych figurek zwierząt w podstawowej wersji gry (zamiast tego dostajemy znaczniki). Mnie to zupełnie nie przeszkadza.

Pangea nie należy do najprostszych. Bardziej nada się dla średniozaawansowanych i zaawansowanych graczy. Nie widzę jednak przeszkód, żeby zasiedli do niej bardziej kumaci początkujący czy niedzielni gracze. Zasady są do ogarnięcia dzięki uporządkowanej i metodycznie napisanej instrukcji. Pójdzie z górki, gdy załapiesz schemat wykonywania akcji.

W pierwszej partii sięgnąłem może ze 3 razy do instrukcji. Zdarzają się wątpliwości interpretacyjne jak choćby kwestia dotyczącą znacznika głodu w połączeniu z niektórymi umiejętnościami zwierząt specjalnych.  Ale są to tematy jak najbardziej do przejścia.

Elementów mających zapewnić regrywalność w Pangei nie jest dużo. Wymienić można dobierane losowo kafelki celów oraz karty przełomu. Tych jest jednak stosunkowo niewiele. Największą zmienną jest miejsce oraz rodzaj katastrofy. Ten, praktycznie za każdym razem będzie inny i to właśnie na nim oparta jest cała zabawa.

Siadając do stołu po raz drugi i trzeci masz ochotę wypróbować czegoś nowego. Zagrać inaczej, nawet jeśli przypadła Ci ta sama gromada co ostatnio. Nie ze względu na ilość komponentów czy zastosowane mechanizmy, ale właśnie z powodu dobrze skrojonej mechaniki oraz przeciwników, z którymi przyjdzie Ci się zmierzyć. Mam ochotę do tego tytułu wracać.

Pytanie tylko na jak wiele partii „wystarczy” Pangea? Czy nie znudzi się po dokładnym ograniu wszystkich frakcji? Tego nie wiem.

Dla 2 osób partia trwa ok. 2 godzin. W pełnym składzie zajmuje (z tłumaczeniem zasad) 3-3,5 godziny. Takie czasy wykręciliśmy podczas naszych testów. Przyzwoicie. Gra w żadnym momencie mi się nie dłużyła. Wręcz przeciwnie, czasem zastanawiałem się jak ja ogarnę wszystkie zaplanowane akcje w tak ograniczonym czasie. „Krótka kołderka” jest tutaj wyczuwalna. Należy się śpieszyć, ale z głową wykonywać swoje akcje. Nie czekasz na to z resztą zbyt długo. Downtime w Pangei jest na niskim poziomie. No może średnim, jak siądziesz do stołu z Herkiem, bo pozostali gracze nadganiają.

Pangee cechuje „matematyczna” rozgrywka, opierająca się na kalkulacji i optymalizacji. Ale nie jest to optymalizacja znana z bardzo ciężkich gier euro. Proces myślowy jest tutaj znacznie przyjemniejszy. Nie trzeba wyciągać na stół kalkulatora jak np. w Projekcie Gaja.  Koncentrujemy się na mapie, zasiedlaniu i adaptacji. Planszetka gracza jest platformą, dzięki której zaznaczamy swoją obecność na mapie i przygotowujemy się na nadchodzącą zagładę.

Uwaga! To nie jest czysto rywalizacyjna gra. Swoją uwagę skupiasz bardziej na przetrwaniu, przechytrzeniu przeciwników, zajęciu jak najlepszej pozycji. Walka sama w sobie nie jest celem. Czasem zdarzy Ci się umyślnie wejść innemu graczowi w paradę. Czasem będziesz szukał ku temu okazji, jako jedna z silniejszych frakcji. Ale to cały urok tej gry. Jak w prawdziwym świecie. Silni starają się dominować. Słabi unikają silnych lub wymyślają sposoby jak z nimi walczyć.

Dlatego niepotrzebny jest osobny system do rozpatrywania starć. Patrzysz kto ma większą ekspansywność, ewentualnie zagrywasz kartę i tyle. A gra płynie dalej. Tik-tak. Tik-tak.

Bliżej zagłady. 

Wielu z was ucieszy pewnie fakt, że cena Pangei nie przekracza mentalnej bariery 200 zł. Grę można było dostać podczas kampanii na wspieram.to za 179/189 PLN.  Czy będzie dostępna w sklepach? Pewnie tak. Za ile? Zobaczymy.

W każdym razie jeśli finalna kwota uplasuje się mniej więcej w tej okolicy, to brać. I grać! Stosunek jakości wykonania do ceny nawet przewyższa zalecane normy.  

Co mi się najbardziej podoba w grze Pangea?

  • asymetryczne, dobrze zbalansowane frakcje (gromady zwierząt)
  • cudowne wykonanie gry
  • sprytne połączenie dwóch planszówkowych światów – euro z area control
  • mechaniki zastosowane w Pangei są logiczne i spójne z jej tematyką
  • ciekawy twist w postaci toru przetrwania
  • gra wzbudza emocje i tworzy napięcie
  • „smaczki”, wyrażone opisami na kartach przystosowania i ewolucji
  • temat gry oparty na wiedzy naukowej
  • innowacyjny pomysł na skalowanie – zwierzęta neutralne
  • dreszczyk emocji podczas odkrywania lokalizacji i rodzaju katastrofy
  • losowość ograniczona do niezbędnego minimum – wygrywa najlepszy
  • różne możliwości strategiczne, nawet w obrębie jednej frakcji

Co mi się najmniej podoba w grze Pangea?

  • podobne kolorystycznie znaczniki, które ciężko jest od siebie odróżnić
  • powtarzalność i przewidywalność kafelków celów oraz wydarzeń z fazy przełomu
  • występujące niekiedy wątpliwości dotyczące interpretacji zasad
  • gra ze zwierzętami neutralnymi nie jest tak ekscytująca jak w pełnym składzie
  • mało mechanizmów zapewniających większą regrywalność
  • z każdą kolejną grą intensywność emocji spada, bo już wiemy co nas czeka.

Podsumowanie i ocena gry Pangea

pangea gra planszowa pudełko
0 /10
Ocena końcowa

Pangea to wyścig z czasem! Czekanie w napięciu na nieuchronny koniec. To zwierzęca szamotanina trwająca kilkadziesiąt milionów lat. Gra, w której doświadczysz pomieszania gatunków – ale nie zwierząt. Napotkasz tu mix euro i area control, z intrygującym twistem w postaci kataklizmu na koniec gry.

Czy te cechy przekładają się na rozrywkę i ciekawe decyzje do podjęcia?

Jeszcze jak! Ale to moje zdanie. Nie każdy musi się z nim zgodzić.

Jeśli odpowiada Ci „matematyczny” styl myślenia. Optymalizowanie swoich akcji. Mocno strategiczny charakter podejmowanych działań. Nastawienie na interakcję między graczami. Ograniczona losowość i odpowiedzialność za własne decyzje, to świetnie odnajdziesz się w tej przestrzeni.

Niechaj odpuszczą Ci, którzy wolą więcej beztroskiego hasania po mapie. Oczekują nawalanki w najczystszej postaci, rzutów kośćmi, albo przygody. Tego tu nie ma. Jest za to pełne napięcia kalkulowanie z presją czasu na karku. Myślenie godne średniej ciężkości euro, z emocjami zapożyczonymi z area control. 

Mam nadzieję, że ta recenzja gry planszowej Pangea okazała się dla Ciebie pomocna. Jeśli masz jakieś pytania to śmiało zadaj je w sekcji z komentarzami poniżej. Polub nasz fanpage, aby być na bieżąco z nowościami. Obserwuj nasz profil na insta, jeśli masz apetyt na ciekawe, planszówkowe fotki. Wspólnymi siłami będziemy skuteczniej rozpowszechniać naszą pasję do gier planszowych.

Dziękujemy za wsparcie 😉

Zobacz profil gry na portalu BoardGameGeek.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów:2    Średnia:5/5]