Udany debiut polskiego projektanta. Rewelacyjna oprawa graficzna i zjawiskowe ilustracje. Zgrabna mechanika, kompaktowe wykonanie i nieznany system RPG. Intrygujący temat dark fantasy, ale tylko dla wtajemniczonych? Co z tego wyszło?

Recenzja | Elekt

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
by Kakao, 29.02.2020
Udany debiut polskiego projektanta. Rewelacyjna oprawa graficzna i zjawiskowe ilustracje. Zgrabna mechanika, kompaktowe wykonanie i nieznany system RPG. Intrygujący temat dark fantasy, ale tylko dla wtajemniczonych? Co z tego wyszło?

Recenzja | Elekt

by Kakao, 29.02.2020
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

Czasami sam siebie zaskakuję. Nie zdarzyło mi się dotąd kupić niczego wyłącznie ze względu na walory estetyczne. Rok 2019 był dla mnie pełen zaskoczeń, w każdym aspekcie życia. Nic więc dziwnego, że i  taka nietypowa decyzja zakupowa miała miejsce.

Kupiłem Elekta, bo podobała mi się okładka i część grafik udostępnionych w internecie. Z BGG wiedziałem, że ta karcianka ma tryb dwuosobowy, a najczęściej grywam właśnie w takiej konfiguracji. No to hop, do koszyka.

Tymczasem, szykujemy się do walki o cesarski tron w mrocznej krainie Rubieży…

Elekt - w jakim klimacie jest utrzymana gra?

gra planszowa elekt recenzja

W dziwnym. Elekt bazuje na grze fabularnej Klanarchia. Opowiada o zmaganiach wolnych ludzi z Ciemnością w dekoracjach świata, który wieki temu został zniszczony przez magiczny kataklizm.

http://klanarchia.pl

Grając w Elekta próbujemy wyłonić spośród graczy nowego Cesarza, Władcę Cieni Dominatu Ebionitów… hermetycznie, prawda? Sam mam spory problem z przedstawieniem tła fabularnego graczom przy stole. W skrócie zazwyczaj mówię, że walczymy o władzę w świecie zniszczonym przez magiczną katastrofę. Nie znam nikogo, niestety, kto kojarzyłby realia Klanarchii. Podejrzewam, że fani tego systemu od razu będą wiedzieć, o co w Elekcie chodzi.

W moim odczuciu jest to gra mocno abstrakcyjna. Tutaj jednak do głosu dochodzą ilustracje. Same z siebie generują mroczny, intrygujący i posępny klimat. Poprzez obcowanie z nimi, zanurzamy się w jakiś dziwny, demoniczny i pokręcony świat. Katarzyna Malinowska – oklaski na stojąco za oprawę graficzną Elekta! Jest przepiękna i intrygująca. To ona tutaj robi robotę.

Mechanicznie niby możemy próbować ściemniać, że wysyłamy swoje jednostki na Misje, do walki o Wpływy i do knucia intryg na Dworze. W praktyce myślimy tylko o symbolach i związanych z nimi akcjach. Podsumowując mój wywód dotyczący klimatu Elekta – jest on obecny, ale w ilustracjach. Cała reszta to abstrakcja, której temat zrozumiały i bliski może być zwolennikom nieznanego mi systemu RPG.

Elekt - na czym polega gra?

Gra polega na sprytnym zagrywaniu kart. W taki sposób, by po rozpatrzeniu efektów wszystkich umieszczonych na nich symboli, stać się posiadaczem tytułu. Sporo tu interakcji negatywnej, również bezpośredniej. Ściemniamy, blefujemy i podkładamy sobie świnie. Poniżej szerzej opiszę zasady Elekta. Dużo tego nie będzie. 🙂

Informacje o grze

elekt recenzja gra planszowa
Wydawca przygotował do gry dedykowany soundtrack. Zgrabnie nawiązuje on do tematu Elekta i podkręca generowany przez ilustracje klimat.

Elekt - co znajdziesz w pudełku?

Niewiele tu elementów. Ascetyczna zawartość pudełka zawsze zwiększa moją ciekawość. Zastanawiam się wtedy, jak będzie funkcjonowała gra w praktyce. Elekt to dokładnie 100 kart, 3 planszetki (których w praktyce mogłoby nie być), kilka żetonów i instrukcja. Czyli w sumie nic. Uwierzcie mi, że to wystarczy, by dostarczyć rozrywki.

Gdybyście chcieli jednak odpicować swój egzemplarz, nic nie stoi na przeszkodzie, by dokupić dodatki do gry. Znajdziecie je na stronie wydawnictwa.

Jak się gra w Elekta?

elekt karty 6

Elekt jest jedną z gier, których zasady tłumaczy się migiem. Gracze mają przed sobą 3 strefy – Misji, Wpływów i Dworu. W każdej z nich, co rundę pojawi się karta, która będzie zmieniała ich funkcjonowanie. Na przykład eliminując wszystkie jednostki z danym symbolem, lub umożliwiając zwycięzcy przeprowadzenie jakiejś dodatkowej akcji. Na kartach obecnych w strefach Misji i Wpływów znajdują się cesarskie tytuły. To o nie będziemy walczyć.

Na początku każdy z graczy otrzymuje 4 identyczne karty i dwa znaczniki Żaru (o nich za chwilę). To jednostki, które będziemy wysyłali do rywalizacji w konkretnych strefach. Gdy rozpoczyna się runda, gracze dobierają po 2 nowe karty. Te są unikalne. Jedną odrzucamy, a drugą zostawiamy sobie na ręce. Możemy też wywalić obie jednostki i dobrać jedną, którą tym razem musimy zachować. Rozpoczyna się właściwa gra.

Gracze po kolei wykładają po jednej karcie w wybranej przez siebie strefie. W zależności od ilości graczy przy stole, suma zagranych kart (łącznie i w poszczególnych strefach) jest limitowana. Dla przykładu, w partii dwuosobowej, gracz może wyłożyć łącznie 5 kart, z czego nie więcej niż 3 w jednej strefie.

elekt karty 3

Co dalej? Na każdej z kart mamy kilka z 4 symboli. Okultyzm, Podstęp, Przemoc i Władzę. Po wyłożeniu wszystkich jednostek, w każdej strefie będziemy porównywać, który z graczy ma większą liczbę danych ikon. Ten, który ma najwięcej Okultyzmu, może do swoich jednostek dołożyć 2 różne symbole. Zwycięstwo na Podstęp pozwala zamienić miejscami karty między strefami. Większość w atrybucie Przemocy umożliwia unicestwienie wybranej jednostki. Wreszcie zwycięstwo na Władzę daje nam kartę z tytułem i przybliża tym samym do wygrania całej gry.

Strefa Dworu jako jedyna nie daje tytułów cesarskich. Tam ubiegamy się o przywileje, czyli modyfikatory działające na naszą korzyść. Jednostki obecne w strefie Dworu pozwalają graczom również dobrać Żar – to waluta, która umożliwia uchronienie kart przed unicestwieniem. Żarem możemy również dopalać jednostki podczas ich wykładania w strefach. Zwycięstwo w strefie Dworu daje nam też możliwość zmiany położenia Berła. Berło pełni rolę znacznika pierwszego gracza, wyznacza kierunek rozgrywki oraz… rozstrzyga remisy w konfrontacji na Władzę! Tak. To potężne narzędzie.

Brzmi jak logiczna układanka? Tak byłoby w istocie, gdyby nie fakt, że im dalej w las, tym bardziej asymetryczna będzie stawała się rozgrywka. Każde kolejne dobrane jednostki to nowe umiejętności i możliwości.

Jak można wygrać w Elekta?

elekt elementy
Zwycięstwo odnosimy zbierając wymaganą ilość tytułów z kart. Nie jest to zadanie łatwe. Trudność Elekta wynika z niewiadomej, jaką są plany przeciwników. Gra umożliwia blefowanie i długofalowe planowanie. Możemy też kitrać mocarne jednostki na ręce. Tak, by przeciwnicy nie wiedzieli o nas wszystkiego. Atakujemy wtedy z zaskoczenia, co potrafi wywrócić losy partii do góry nogami.

Elekt - jakie są moje wrażenia z gry?

elekt karty 4

Zacznę tym razem od tego, co mi się w Elekcie nie podoba. Nie rozumiem do końca wyboru uniwersum, w którym toczy się akcja Elekta. Grupa „Klanarchia RPG” ma na Facebooku 247 członków w chwili pisania tego tekstu. To bardzo elitarne i co tu kryć – nieliczne grono. Mogę wyjść na ignoranta, ale nie spotkałem się wcześniej z tym systemem. Nie znam go i mogę podejrzewać, że większość graczy, którzy siądą do Elekta, będzie w podobnej sytuacji. Czy ta gra jest skierowana wyłącznie do publiczności zaznajomionej z Klanarchią? Jeśli tak, to słabo. Co najmniej kontrowersyjny ruch.

Ja mam problem z „wejściem” w ten świat. Spójrzmy na opis realiów Elekta (źródło).

„Prezentuje wizję postapokaliptycznego fantasy, w którym ludzie walczą z potworami. Cywilizacja Starożytnych, na skutek wielkiej wojny ludzi z upiorami, obróciła się w ruinę. Na jej zgliszczach narodziły się nowe społeczności, a ich klany porozrzucane są po całej krainie zwanej Rubieżą. Główni antagoniści to reprezentujący siły Ciemności totalitarny Dominat Ebionitów, którym włada władca upiorów zwany Cesarzem, oraz przeciwwaga dla Dominatu – Unia Omamu, czyli zjednoczone wolne klany. Obok nich, antagonistów reprezentuje całe spektrum pomniejszych grup: kultyści maszyn, nekrozyci (zombie), czciciele upiorów, wilkołaki, wampirze bractwo i śpiące na starożytnych artefaktach smoki.

Ludzie żyją w klanach – obwarowanych osadach stojących pośród dziczy. Obszary poza klanami zamieszkują dzikie zwierzęta i potwory. Największym niebezpieczeństwem jest Ciemność, namawiająca ludzi do złego oraz demony, szukające wyznawców i sycących się złymi emocjami. Cywilizację wolnych klanów przenika mistycyzm – popularne są obrzędy ku czci przodków oraz zabiegi egzorcystów, by chronić społeczności przed upiorami.”

elekt karty 1

Jakkolwiek plastyczne i intrygujące wydaje się być to uniwersum, konia z rzędem temu, komu będzie się chciało to opowiadać przed zagraniem w 45 minutową karciankę. Zwłaszcza wtedy, gdy pierwszy raz (i pewnie ostatni, jeśli nie grają w RPG) spotkają się z Dominatem Ebionitów.

Krzysztof Głośnicki nie próżnował w 2019 roku. Elekt z szeregiem dodatków to jego debiut wydawniczy. Za nim dumnie podąża, również ubiegłoroczna i udana, Zona (klik). Elekta wydano poprzez wspieraczkę zagramw.to. Podczas kampanii udało się uzbierać 97 000 zł. Ładny wynik, ale zastanawiam się, czy nie byłby on wyższy, gdyby fabuła gry toczyła się w nieco mniej kontrowersyjnych realiach…

Drugim aspektem Elekta, który nie przypadł mi do gustu, jest gra w więcej niż 2 osoby. Odnoszę wrażenie, że rozgrywka niepotrzebnie się rozwleka i staje się chaotyczna. Trudniej zaplanować coś konkretnego. W moim odczuciu, Elekt jest grą dwuosobową. Nie kupiłbym go z myślą o rozgrywkach w szerszym gronie.

Ponarzekałem sobie na skalowanie i kontrowersyjną otoczkę fabularną. Teraz skupię się nad tym, co w Elekcie mi się podoba. A podoba mi się tutaj niemalże wszystko.

To pierwsza gra, którą kupiłem ze względu na ilustracje. Nie zawiodłem się. Prace Katarzyny Malinowskiej są zjawiskowe. Dzięki nim obcowanie z Elektem to prawdziwa przyjemność. To bez wątpienia najładniejsza karcianka w mojej kolekcji. Nie tylko od strony artystycznej. Ikonografia jest zrozumiała, a treść kart czytelna. Na wysokim poziomie stoi więc też wartość funkcjonalna wykonania Elekta.

Krzysztofowi Głośnickiemu udało się zaprojektować niebywale ciasną mechanicznie grę! Żar, Berło, umiejętności jednostek, zmieniające się zasady funkcjonowania stref, ograniczenie liczby zagrywanych kart (przy okazji zamykające rozgrywkę w rozsądnych ramach czasowych) – wszystko ma tutaj swoje miejsce i znaczenie. Ciężar rozgrywki jest idealnie dopasowany do czasu jej trwania. Elekt nie nuży, nie przeciąga się. Od samego początku do końca intryguje i trzyma w napięciu. To się nazywa debiut przez duże D!

elekt karty 2

Podoba mi się ilość elementów, które znajdziemy w pudełku z Elektem. Jest ich dokładnie tyle, ile potrzeba. Jeśli czytałeś jakieś inne moje teksty (nie czytałeś? Znajdziesz je tutaj: Kakao), wiesz już, że wysoko oceniam tytuły, w których udało się upchnąć dużo zabawy, przy jednoczesnym wykorzystaniu skromnej ilości komponentów. Elekt zalicza się właśnie do takich gier. Sortujemy karty na 4 kupki, każdy z graczy dostaje startową rękę i 2 znaczniki. Jazda z tematem. Po skończonej partii, wszystko zusammen ląduje w pudełku. Elegancko!

Największym atutem Elekta jest interakcja. Konkretnie zaś interakcja negatywna. O tym jest ta gra. O rywalizacji, współzawodnictwie. Próbie przechytrzenia przeciwnika i odczytania jego zamiarów. Już od pierwszego ruchu mamy do czynienia z blefem i przebiegłością. Nawet to, że wykładam kartę w danej strefie, wcale nie oznacza, że właśnie tam będę planował jej finalnie użyć. Możliwości jest wiele, a to wszystko przy czytelnie sformułowanych i logicznych zasadach. Czego chcieć więcej?

Interakcja negatywna zachodzi tutaj również w sposób bardzo bezpośredni. Możemy unicestwiać jednostki przeciwnika, co istotnie wpływa na możliwości dążenia do wygranej. Uczulam, bo nie każdy lubi, gdy w grach dzieją się takie rzeczy. Ja lubię 🙂

Elekt jest również bardzo wrażliwy na poziom zaawansowania graczy przy stole. Weterani zjedzą nowicjuszy i to, w moim mniemaniu, również zaleta tego tytułu. Zazwyczaj oznacza to, że mechanika nagradza po prostu dobre decyzje. W Elekcie każdy ruch ma swoje konsekwencje, zwłaszcza wtedy, gdy gracie z kimś równym sobie.

Moja ocena gry Elekt

elekt karty 5

Co mi się najbardziej podoba w grze Elekt?

Co mi się najmniej podoba w grze Elekt?

Podsumowanie i ocena gry Elekt

elekt pudełko
0 /10
Ocena końcowa

Już wiem, jaką grę zabiorę ze sobą na tegoroczny urlop. Do niezastąpionego Inbetween dołączy Elekt. To gra stworzona wręcz do tego, by nosić ją ze sobą w plecaku. Do pubu, do kawiarni, w plener. Mimo tego, że pudełko jest deczko za duże w stosunku do jego pierwotnej zawartości. Karcianka doskonała na wieczór we dwoje, zwłaszcza dla par, które lubią ze sobą porywalizować.

Nasuwa mi się tu jeszcze jedna dygresja odnośnie Elekta. Myślę, że śmiało może być to również pierwsza zaawansowana karcianka, jeśli jeszcze nie graliście w takie gry. Doświadczony geek powinien się przy niej dobrze bawić, ale bez wahania zaryzykowałbym też zaproponowanie Elekta niedzielnym graczom. Dadzą sobie radę.

Karcianka idealna? Prawie.

Mimo odjechanych ilustracji, brakuje mi tu klimatu i tematyczności. Realia Klanarchii są intrygujące, jednakże zupełnie odpuszczamy sobie myślenie o nich podczas gry. Podobnie funkcjonuje klimat w Neuroshimie Hex tj. klimatu nie odnotowano.

Mam nadzieję, że ta recenzja gry planszowej Elekt okazała się dla Ciebie pomocna. Jeśli masz jakieś pytania to śmiało zadaj je w sekcji z komentarzami poniżej. Polub nasz fanpage, aby być na bieżąco z nowościami. Obserwuj nasz profil na insta, jeśli masz apetyt na ciekawe, planszówkowe fotki. Wspólnymi siłami będziemy skuteczniej rozpowszechniać naszą pasję do gier planszowych.

Dziękujemy za wsparcie 😉

Jeszcze Ci mało? Zobacz profil gry na portalu BoardGameGeek.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów: 10   Average: 4.7/5]
Facebook
Instagram
Reklama