Małpa is watching you.
Medyceusze, Florencja, zasoby i kości. Coś czuję, że będzie sucho. Radosnemu zbieraniu drewna, kamienia i punktów nie będzie końca. Chyba, że do gry wejdzie Watykan. Wtedy koniec imprezy. Dziękuję, dobranoc!

Recenzja | Lorenzo il Magnifico

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

by Kakao, 25.08.2019

Medyceusze, Florencja, zasoby i kości. Coś czuję, że będzie sucho. Radosnemu zbieraniu drewna, kamienia i punktów nie będzie końca. Chyba, że do gry wejdzie Watykan. Wtedy koniec imprezy. Dziękuję, dobranoc!

Recenzja | Lorenzo il Magnifico

by Kakao, 25.08.2019
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

Któż choć raz nie marzył o tym, by wcielić się we florenckiego księcia? 
Pałace, wille i bazyliki spędzają sen z powiek niejednemu z nas, prawda? Na szczęście są planszówki! Dzięki nim możemy często wcielić się w kogo tylko chcemy! A Lorenzo il Magnifico daje szansę na skosztowanie uroków życia Wielkich Książąt Toskanii…

Tak naprawdę, to nie. Nie będzie żadnej Toskanii ani wcielania się w role, tylko zdobywanie punktów. To zgrabna gra typu worker placement, z zarządzaniem zasobami i ciekawym zastosowaniem kości. Wzorowy przykład współczesnego, klasycznego eurasa. Karty, kości i tory punktowe. Żadnych Medyceuszy, niestety. Zażartą i trzymającą w napięciu rywalizację o punkty zwycięstwa czas zacząć. Zobaczmy, kto na końcu będzie miał więcej drewna! Przed Wami recenzja gry planszowej Lorenzo il Magnifico.

  • Czy warto dołączyć tę grę do swojej kolekcji?
  • Komu najbardziej przypadnie do gustu?
  • Czy jej cena jest adekwatna do zawartości i wykonania?
Dowiecie się w kolejnej Recenzji Gier Planszowych na Konkrecie.

Lorenzo il Magnifico - w jakim klimacie jest utrzymana gra?

lorenzo il magnifico plansza

Mógłbym tutaj pokusić się o historyczną wstawkę o Wawrzyńcu Wspaniałym, Medyceuszach, Florencji i renesansie. Zrobiłbym to, gdyby temat doszyty do gry miał jakiekolwiek znaczenie. Lorenzo il Magnifico jest czerstwe jak suchary. Wprowadzenie fabularne z instrukcji nieudolnie próbuje czarować, jakoby workerzy, których używają gracze, byli „członkami rodzin walczącymi o wpływy”. Żadne wpływy, tylko punkty zwycięstwa. Żadni członkowie, tylko zwykłe pionki.

Sytuacji nie ratują grafiki, utrzymane w konwencji czegoś na kształt komiksu. Niezły mi to renesans. Niby na planszy jest charakterystyczna kopuła czegoś co przypomina Katedrę Matki Boskiej Kwietnej i jakieś nawiązania do zdobień charakterystycznych dla tej epoki, ale to wszystko. W dodatku kompletnie nie ma to znaczenia podczas gry.

Najbardziej klimatycznym elementem mógłby tu być Tor Wiary. Fabularnie miałby on nawet sens. Ot, instytucja Kościoła jak zwykle domaga się jakiejś daniny. Nie ma haraczu, będzie kara. No i fajnie, gdyby nie to, że Watykanowi trzeba oddawać… a jakże, punkty! Muszę się czegoś napić, bo zaschło mi w ustach.

Lorenzo il Magnifico - na czym polega gra?

Lorenzo il Magnifico to typowy worker placement. Gracze zbierają punkty poprzez pozyskiwanie różnych kart: posiadłości, budynków, pomocników i przedsięwzięć. Gromadzą zasoby i rozwijają się na kilku różnych torach. Część akcji, zagranych przez jednego z graczy, staje się niedostępna dla pozostałych. Inne, wskutek podjętych przez konkurencję decyzji, stają się trudniejsze do zagrania. Brzmi klasycznie, prawda? Co więc wyróżnia grę planszową Lorenzo il Magnifico spośród innych tytułów tego typu?

Losowość. Otóż każda akcja, którą wykonać można w grze, kosztuje pewną ilość punktów. Uzyskujemy je z rzutu kością i możemy modyfikować za pomocą zasobu, jakim są sługi. Wygląda to na standardowy mechanizm, ale w tym przypadku tak nie jest. Otóż kości są tylko trzy, a ich wynik w taki sam sposób będzie dotyczył wszystkich graczy przy stole. Wyleciały same jedynki? To wszyscy grają samymi jedynkami. Na kościach wypadły trzy szóstki? Runda wcale nie będzie łatwiejsza. Gracze z prędkością światła poblokują sobie najcenniejsze akcje.

Lorenzo il Magnifico jest przykładem gry opartej na kościach, w której losowości praktycznie się nie odczuwa. Niezmiernie szanuję i wysoce cenię sobie takie rozwiązania. Działa ono aż miło, dostarczając coraz to nowych łamigłówek graczom. Nie sprawia jednocześnie, że wygrywa osoba która po prostu najlepiej rzuca kostką.

Informacje o grze

  • Gatunek: Strategiczna
  • Wydawca: Albi
  • Autor: Flaminia Brasini, Virginio Gigli, Simone Luciani
  • Grafika: Klemens Franz, Andrea Kattnig, Andreas Resch
  • Rok wydania: 2016
  • Rodzaj: Worker Placement, Dice Rolling
  • Czas gry: 60-120 minut
  • Liczba graczy: 2-4
  • Ograniczenie wiekowe: 12+
  • Losowość: mała

Autorzy Lorenzo il Magnifico to trio z portfolio nie w kij dmuchał. Flaminia Brasini maczała palce między innymi przy Coimbrze. Virginio Gigli, razem z Simone Lucianim stworzyli Grand Austria Hotel. Ten ostatni z kolei udzielał się na przykład przy projektowaniu Tzolki’na: Kalendarza Majów. Bez wątpienia znają się na swojej robocie. Każda z tych gier została ciepło przyjęta przez środowisko, zajmując wysokie miejsca w rankingu BGG.

Lorenzo il Magnifico - co znajdziesz w pudełku?

recenzja lorenzo il magnifico planszówka
  • 1 plansza do gry
  • 4 tabliczki graczy
  • 4 osobiste tabliczki bonusowe
  • 21 tabliczek ekskomuniki
  • 4 tabliczki zakrywające
  • 16 rolek członków rodziny
  • 16 naklejek
  • 16 tarczy znaczników
  • 12 kostek ekskomuniki
  • 3 kostki do gry
  • 96 kart działań
  • 20 kart postaci
  • 63 drewniane figurki zasobów (drewno, kamienie, słudzy)
  • 33 monety
  • instrukcję
  • 3 skrócone instrukcje

Ciężar pudełka zwiastuje dużo wysokiej jakości komponentów w środku. Tak jest w istocie. Ludzie z wydawnictwa Albi wiedzą co robią. Nie ma tu słabego elementu. Od kart, przez surowce, skończywszy na tabliczkach graczy i planszy głównej, wszystko trzyma najwyższy poziom. Duże, porządne kości sprawiają, że aż chce się nimi rzucać. Planszetki graczy są nawet zdobione na rewersach, w barwach odpowiadającym kolorom „członków rodziny”. Nie ma to znaczenia dla samej gry. Ale gdy rozdamy graczom te planszetki, to esteci z uznaniem pokiwają głowami i z zadowoleniem podkręcą wąs. Dbałość o szczegóły i druk powalają. Tak to się robi. Brawo Albi!

Brakuje mi tutaj tylko jednej strony w instrukcji, zbiorczo objaśniającej działanie wszystkich obecnych w grze kart. Ikonografia jest zrozumiała i średnio-zaawansowani planszówkowicze dadzą sobie radę bez mrugnięcia okiem. Dla tych mniej wdrożonych w gry mogłoby to być sporym ułatwieniem, obniżającym nieco próg wejścia. Jest to z mojej strony jednakże czepialstwo i szukanie dziury w całym.

Jak się gra w Lorenzo il Magnifico?

Lorenzo składa się z 6 rund. Każdy z graczy w swojej rundzie wykona maksymalnie 4 ruchy. Na końcu 2, 4 i 6 rundy następuje „raport do Watykanu”. Gracze sprawdzają wtedy swoją pozycję na Torze Wiary i decydują, czy poddać się karze nałożonej przez Kościół, czy jej uniknąć. Chyba, że nie mają wymaganej ilości punktów, wtedy Watykan karze bezlitośnie, nie zważając na jęki osoby karanej. Kary od Kościoła są losowe, w każdej partii więc będą nieco inne.

Na początku rundy pierwszy gracz rzuca kośćmi, ustalając wartość „członków rodziny” dla każdego z graczy po równo. Jeśli chcemy zwiększyć siłę swoich pionów, musimy za to zapłacić Sługami. Kości są 3, a pachołów 4. Jeden z nich ma zawsze wartość 0.

Losowo, na początku każdej rundy, będziemy wykładać na planszę karty posiadłości, budynków, pomocników i przedsięwzięć. Umieszczamy je w 4 wieżach. W zależności od wysokości w wieży, musimy mieć robotnika o większym wyniku, by taką kartę pozyskać. Zdobywanie tych kart to najważniejsza rzecz w grze. To dzięki nim możemy produkować i zbierać zasoby oraz różnorakie bonusy.

Pozostałe akcje to „odpalanie” produkcji z posiadanych przez nas kart, zbieranie zasobów, pozyskanie efektu natychmiastowego (np. robotnika lub złota) oraz ustawienie się w radzie miasta. Ta ostatnia akcja prócz kasy i jednej wybranej przez gracza korzyści, pozwala też zdobyć pozycję pierwszego gracza w następnej rundzie.

I tak to sobie leci. Rzucamy kośćmi, zbieramy zasoby i karty, blokujemy sobie wzajemnie akcje. Aż do ostatecznego podliczenia punktów.

Jak można wygrać w Lorenzo il Magnifico?

lorenzo il magnifico planszówka recenzja

Wygrywamy tylko w jeden sposób. Żadnym zaskoczeniem nie będzie fakt, że chodzi o ilość punktów na koniec gry. Wygrywa gracz, który zgarnie ich najwięcej. Dróg do zwycięstwa jest multum. Tak jak i decyzji do podjęcia podczas rozgrywki.

Lorenzo il Magnifico - jakie są moje wrażenia z gry?

Gra planszowa Lorenzo il Magnifico to rasowe, niemieckie w charakterze euro. Wszystko się tu zgadza. Mechaniki zazębiają się tak, jak powinny w tego typu grze. Podoba mi się, jaką funkcję pełnią kości. Dzięki nim, z każdą rundą zmieniają się warunki, w oparciu o które gracze muszą wykonywać swoje ruchy. Losowość dotyka wszystkich w takim samym stopniu. Przewagę ma ten, kto lepiej przygotował się do niekorzystnych wyników rzutów. Oprócz kości, nieprzewidywalna jest również kolejność wchodzenia do gry kart. Teoretycznie czyni to każdą partię niepowtarzalną. W praktyce jednak po kilku rozgrywkach i tak nie unikniemy wrażenia pewnej powtarzalności. Istnieje możliwość rozwinięcia podstawowego wariantu gry poprzez dołożenie dodatkowych postaci oraz tabliczek bonusowych, różnych dla każdego z graczy. Nie odczułem jednak, by wprowadzenie tych elementów znacząco zmieniało rozgrywkę.

Gra przebiega w jednostajnym, spokojnym tempie. Nagłe zwroty akcji i widowiskowe zagrania? Nie w Lorenzo. Tutaj gracze myślą głównie o tym, w jaki sposób zdobyć jak najwięcej punktów w swoim ruchu. Kontrolują swoje pozycje na torach. Chomikują surowce, zabezpieczając się na przyszłość. Ze względu na wzajemne blokowanie sobie akcji, raczej odpuszczamy długofalowe planowanie. Nie zdarzyło mi się specjalnie zagrywać jakiejś akcji, by uniemożliwić konkretne zagranie innemu graczowi. Każdy jest tu wpatrzony we własną tabliczkę. Interakcja zachodzi niebezpośrednio. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by robić konkurencji na złość, jeśli ktoś ma ochotę. Wątpię jednak, by się to szczególnie opłacało. Akcji i możliwości pozyskania surowców jest stosunkowo mało. Jeśli więc komuś zaszkodzimy, to raczej nieopatrznie, realizując własny cel.

Lorenzo il Magnifico jest bardzo dobrze „policzony” i świetnie się skaluje. Odczucia  płynące z gry są podobne, niezależnie od ilości osób przy stole. Chętnie więc rozkładałem go do partii we dwoje. Gra zamyka nam wtedy kilka opcji na planszy, ale w niczym nie umniejsza to rozgrywce dwuosobowej. Przy okazji trwa nieco krócej.

Nie jest to jednak tytuł, który wywrócił moje planszówkowe życie do góry nogami. Dobrze się przy nim bawiłem, przez pewien czas chętnie do niego wracałem. Lubię ten sposób myślenia, którego wymaga gra planszowa Lorenzo il Magnifico. Cenię sobie płynność rozgrywki i jej elegancję. Optymalizowanie ruchów i sprawnie zazębiające się mechaniki dawały mi frajdę. Do czasu, w którym stwierdziłem, że widziałem w tej grze już chyba wszystko. A nawet jeśli nie widziałem wszystkiego, to nie miałem ochoty grać dalej, by to zobaczyć. Mimo sprytnie zaimplementowanej losowości, partie były zbyt podobne do siebie. Gra planszowa Lorenzo il Magnifico to kawał eurasa. Działa bez zarzutu. Tylko tyle i aż tyle.

Moja ocena Lorenzo il Magnifico

lorenzo il magnifico karty

Planszetki graczy i plansza główna mają kapitalną jakość. Gruby, solidny karton budzi zaufanie. Gra nie zużyje się szybko. Znaczniki mają odpowiednie kształty. Od razu widać, że kasa to kasa, a drewno to drewno. Albi nie oszczędzało na komponentach. Klasa.

Nie trafia do mnie projekt graficzny całości. Jest nijaki. Estetycznie i tematycznie nie ma tu niczego, na czym chciałbym zawiesić oko. Liczne nawiązania do renesansu nie zrobiły w tej grze klimatu. Jednak przyznać muszę, że plansza jest niezwykle przejrzysta. Bardzo szanuję to, że bez większego trudu umieszczono na niej wszystkie potrzebne do gry informacje. Nawet bez lektury instrukcji, już po kilku minutach przy stole, wszyscy „kumają” użytą w grze ikonografię.

Lorenzo il Magnifico ma przejrzyste zasady. Lektura instrukcji nie budzi żadnych wątpliwości co do przebiegu rozgrywki. Po jednokrotnym przeczytaniu nigdy więcej do niej nie zajrzałem. Gra jest łatwa do wytłumaczenia. Po pierwszej rundzie gracze wiedzą, co mają robić do końca. Co nie znaczy, że w Lorenzo łatwo wygrać. Oj nie, można się tu „zakopać” w gąszczu decyzji do podjęcia. Prawda Gawron? 😀 Gra przez to skierowana jest raczej do średniozaawansowanych graczy.

Mimo to udało mi się zagrać w Lorenzo z osobami początkującymi w planszowym hobby. Po chwili dezorientacji „łapały bakcyla” i dawały sobie radę. Po rozegranej partii chwaliły grę. Potwierdza to moje spostrzeżenie odnośnie prostoty zasad. Reguły rządzące rozgrywką są logiczne. Unikałbym jednak tego tytułu, jako pierwszej planszówki do zagrania w życiu. Zwłaszcza bez nadzoru kogoś doświadczonego. Aż tak łatwo nie jest.

Stary wyjadacz euro gier zmiecie nowicjusza z powierzchni ziemi. Losowość w Lorenzo nie odnosi się bezpośrednio do graczy, raczej mechanicznie napędza grę. Wygrana jest więc wyłącznie konsekwencją dobrych wyborów. Gracz, który już kilka razy widział synergię pomiędzy akcjami z dużym prawdopodobieństwem zmiażdży konkurencję.

Dziesięć partii. W moim przypadku Lorenzo il Magnifico to właśnie tyle gry. Po 10 partiach odniosłem wrażenie, że nic mnie już tu nie ciekawi. Prócz zmyślnego użycia kości nie ma tu niczego, co sprawiałoby, bym chciał wkrótce zagrać znowu. Jest przyjemnie, ale brak efektu wow. Jeśli ktoś za jakiś czas zaproponuje mi partię w tę grę, usiądę do stołu bez oporów. Ale i bez szczególnego entuzjazmu.

Waha się od godziny do dwóch godzin, w zależności od ilości graczy przy stole. To rozsądny czas, który można poświęcić takiej planszówce. Co ciekawe, zmieściłem się w tych ramach czasowych z Herkiem i Johnym przy stole. Bez lagów i przestojów. Ewenement świadczący o tym, jak solidnie zaprojektowany jest to tytuł.

Partyjka w Lorenzo miło grzeje zwoje mózgowe. Lubię tę grę. Czuję się przy niej dystyngowany. Lampka wina, fajka i monokl. Zwracanie się do siebie per pan, te sprawy. To niewątpliwie elegancki tytuł. Nie budzi skrajnych emocji, ale nie znaczy to, że nie jest angażujący. Czułem się zmotywowany, podczas rozgrywek, do rywalizacji o zwycięstwo. Brakuje mi tu jednak interakcji. To gra z cyklu „każdy kraje chleb do siebie”.

Oferty cenowe gry planszowej Lorenzo il magnifico szaleją tak bardzo, że trudno odnieść się do współczynnika ceny względem jakości. Jeśli nie macie w swojej kolekcji dobrze skrojonego eurasa, warto polować w tym przypadku na promocje lub używany egzemplarz. Gra działa bardzo sprawnie, a komponenty są wysokiej jakości, więc warto mieć ją w swojej kolekcji. Zwłaszcza, jeśli nie macie jeszcze tytułu tego typu.

Co mi się najbardziej podoba w grze Lorenzo il Magnifico?

  • szybkie przygotowanie partii
  • przystępne zasady
  • ciekawe użycie losowości
  • jakość komponentów
  • schludna, elegancka mechanika
  • skalowanie
  • niezależność językowa i zrozumiała ikonografia

Co mi się najmniej podoba w grze Lorenzo il Magnifico?

  • oprawa graficzna
  • mimo losowości, schematyczność rozgrywek po rozegraniu kilku partii
  • brak emocji i marginalna interakcja między graczami
  • kompletny brak klimatu

Podsumowanie i ocena Lorenzo il Magnifico

lorenzo il magnifico pudełko
0 /10
Ocena końcowa

Gra planszowa Lorenzo il Magnifico to solidna propozycja dla zatwardziałych euro graczy. Sprawdzi się jako przepustka do tego gatunku. Jeśli nigdy nie graliście w „suche euro”, śmiało możecie po to sięgnąć. Są na rynku moim zdaniem ciekawsze gry oparte na kościach, chociażby Zamki Burgundii, jednakże Lorenzo dzielnie staje z nimi w szranki. Wychodząc z tego starcia obronną ręką.

Tytuł ten sprawdzi się też jako przepustka do nieco cięższych gier ekonomicznych. Znudzeni Catanem i 7 cudami świata? Lorenzo może być grą, która otworzy drogę do bardziej zaawansowanych pozycji.

Fani immersyjnych, tematycznych rozgrywek mogą sobie tę pozycję darować. Wynudzą się tu jak mopsy. Chyba, że akurat mają ochotę na optymalizowanie ruchów i końcowe podliczanie punktów. Nie szukajcie tutaj też trzymających w napięciu partii. Chyba, że lubicie emocje, jak na grzybobraniu. To wtedy jak najbardziej.

Jeszcze Ci mało? Zobacz profil gry na portalu BoardGameGeek.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów:7    Średnia:5/5]