Małpa is watching you.
Czy gry planszowe zawsze muszą bawić? Jeśli nie służą rozrywce, to po co w ogóle do nich siadać. Prawda? Cóż, okazuje się, że planszówki mogą pełnić też inne ciekawe funkcje.

Recenzja | This War of Mine

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

by Kakao, 13.11.2019

Czy gry planszowe zawsze muszą bawić? Jeśli nie służą rozrywce, to po co w ogóle do nich siadać. Prawda? Cóż, okazuje się, że planszówki mogą pełnić też inne ciekawe funkcje.

Recenzja | This War of Mine

by Kakao, 13.11.2019
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

Nie znoszę gier kooperacyjnych. Bardziej bawi mnie odpowiedzialność za własne ruchy. Zbiorowej dyskusji nad planszą celem podjęcia optymalnej decyzji nie zaliczam do życiowych przyjemności. A już zwłaszcza wtedy, gdy przy stole znajdzie się tzw. lider, który ma już w głowie plan. I wszystkich będzie próbował do niego przekonać. Co jednak, jeśli jest gra planszowa, której zadaniem nie do końca jest dostarczenie rozrywki? Która chce być immersyjnym, quasi-edukacyjnym i moralizującym doświadczeniem? A jakby tak zagrać w nią solo? Bez debatowania o tym, co należy zrobić? Oto recenzja gry planszowej This War of Mine. Tytułu jedynego w swoim rodzaju.

  • Czy warto dołączyć tę grę do swojej kolekcji?
  • Komu najbardziej przypadnie do gustu?
  • Czy jej cena jest adekwatna do zawartości i wykonania?
Dowiecie się w kolejnej Recenzji Gier Planszowych na Konkrecie.

This War of Mine - w jakim klimacie jest utrzymana gra?

this war of mine postać gra planszowa

This War of Mine to ciężkie, wojenne realia widziane oczami cywila. Możemy się domyślać, że chodzi o jakieś wschodnie państwo. Nie padają konkretne nazwy. Mamy tu zniszczone, zmęczone konfliktem miasto. Stanowi ono tło wydarzeń. A będzie się tu działo wszystko to, co dzieje się na wojnie. Włącznie z tym, o czym zazwyczaj nie mówi się na lekcjach historii. Nie ma znaczenia, kto z kim walczy. Ani kiedy, ani o co. Nie dowiadujemy się, kto wygrywa, a kto przegrywa. To co nas interesuje, to los jednostek, które w tym konflikcie nie miały żadnego interesu. Zwykłych, pracujących ludzi, którym złamano życia i spalono domy.

Takie podejście do tematu budzi mój ogromny szacunek i podziw. Cieszę się, że ta inicjatywa tak licznie trafiła pod strzechy. Uważam, że o wojnie powinniśmy rozmawiać przede wszystkim w ten sposób. Nie przedstawiać jej z perspektywy lunety karabinu i lufy czołgu. Agresja i terror to w lwiej części ogrom cierpienia bezbronnych i postronnych ludzi. Z dnia na dzień tracą oni wszystko. W imię interesów kilku facetów w garniturach, gdzieś daleko, w szklanych gabinetach. O tym jest This War of Mine. Zwykli ludzie, którzy muszą sobie jakoś poradzić. Ci, o których nie pisze się w podręcznikach.

Rodzi to pytanie, czy przy tak trudnym temacie ta gra może bawić? Czy w ogóle powinna być źródłem rozrywki? Postaram się na nie odpowiedzieć w tej recenzji.

This War of Mine - na czym polega gra?

Gracze wcielą się w cywili, próbujących związać koniec z końcem w mieście ogarniętym zbrojnym konfliktem. Będą zbierać żywność i inne potrzebne zasoby. Czasami dojdzie do walki. Miejsce będą miały różne wydarzenia. Zazwyczaj mało przyjemne. Cel? Nie dać się zabić. Przeżyć. Przetrwać.

Informacje o grze

  • Gatunek: Przygodowa
  • Wydawca: Galakta
  • Autor: Michał Oracz, Jakub Wiśniewski
  • Grafika: Paweł Niziolek, Michał Oracz
  • Rok wydania: 2017
  • Rodzaj: Kooperacja, fabuła
  • Czas gry: bardzo długi, nawet do 6 godzin
  • Liczba graczy: 1-6 osób (rekomenduję 1-2)
  • Ograniczenie zdecydowanie 18+
  • Losowość: duża
Tytuł ten to analogowa adaptacja gry komputerowej o tej samej nazwie. Nie miałem okazji zagrać w cyfrowy pierwowzór. W swojej recenzji This War of Mine nie będę się do niego odnosił. Potraktuję planszówkę jak odrębną całość. Pierwotne wydanie miało miejsce na Kickstarterze. Prawie 10 000 osób uzbierało wówczas kwotę bagatela 621 811 funtów brytyjskich. Jest to spory sukces. Zwłaszcza jak na grę, w której jest stosunkowo mało tak wielbionego na tej platformie plastiku.

This War of Mine - co znajdziesz w pudełku?

this war of mine recenzja gra planszowa
  • pamiętnik
  • książka skryptów
  • broszura ze scenariuszami
  • broszura zapisu
  • plansza
  • 4 plastikowe dyski
  • 12 plastikowych figurek
  • 4 plastikowe kości
  • 200 kart (63x88 mm)
  • 186 żetonów w wypraskach
  • 33 plastikowe znaczniki
Pamiętnik (dziennik) pełni funkcję „instrukcji”. Księga Skryptów będzie odkrywała przed nami fabułę. Broszura ze scenariuszami oraz zapisu pozwolą rozgrywać różne warianty gry oraz „zachowywać jej stan”, żeby nie zaczynać jej za każdym razem od początku. Plansza jest dwustronna. Jedna strona dla początkujących, druga dla zaawansowanych. Figurek nie ma wiele i nie budzą one wielkiego zainteresowania. Ale dobrze, że są. Wzmacnia to immersję i wygląda na stole ładniej, niż standardowe pionki. Kart i żetonów jest zatrzęsienie. Mają one wysoką jakość i są pięknie zaprojektowane, przy zachowaniu funkcjonalności. Część surowców ma postać plastikowych znaczników. Chce się z nimi obcować, to kolejny element, który podrasowuje klimat.

Jak się gra w This War of Mine?

this war of mine plansza

Rozgrywka w grę planszową This War of Mine przebiega w fazach. Przez partię prowadzi nas „Dziennik”. Nie ma tradycyjnej instrukcji. Wertujemy książeczkę, która mówi nam po kolei, co powinniśmy zrobić. W ten sposób uczymy się zasad. Z czym przyjdzie nam się zmierzyć?

Za dnia zwiedzamy i ogarniamy kryjówkę. Zniszczone domostwo, w którym schronienie znalazły nasze postaci. Sprzątamy gruz, szukamy pożywienia i potrzebnych do przeżycia przedmiotów. Czasami wyważamy zamknięte drzwi, by zobaczyć, co się za nimi kryje. Jeśli mamy deski, łatamy wyrwy chroniące nas przed mrozem. Możemy też budować różne, pomagające przetrwać konstrukcje. Zmęczone postaci odpoczywają. Ci, którzy są na siłach, szykują się na nocną wyprawę. Im w lepszej kondycji jest postać, tym więcej akcji może wykonać. Mają na to wpływ głód, rany i choroby oraz samopoczucie. W fazie dnia do naszego schronienia może przybyć też wędrowiec. Czy znajdziemy dla niego miejsce? Co ze sobą przyniesie?

Kiedy nadchodzi zmrok, wyruszamy na zewnątrz. Dobrze jest zostawić kogoś uzbrojonego na straży, by pilnował naszego schronienia przed niechcianymi gośćmi. Pozostali członkowie grupy eksplorują zniszczone, zmęczone trwającą dookoła wojną miasto. Będą często świadkami makabrycznych wydarzeń. Na wojnie miejsce mają rożne rzeczy, a ludzie często pokazują swoje najgorsze możliwe oblicze. Nie inaczej jest w grze planszowej This War of Mine. Spotkamy na swojej drodze kolejne postaci. Z niektórymi będziemy mogli handlować. Inni mogą spróbować zrobić nam krzywdę.

Nasze objuczone łupami postaci wracają do kryjówki. Zanim to się stanie, dotrzeć może do niej ktoś inny. Kto? Jakie ma zamiary? Czy osoba pozostawiona na straży zdoła się obronić przed ewentualnym agresorem?

Zanim nadejdzie świt, dzielimy się wodą, jedzeniem i lekami. Planujemy rzeczy do zrobienia następnego dnia. Niektórzy będą musieli zmierzyć się ze swoimi nałogami i demonami. Jak wpłynie to na ich samopoczucie? Zdarza się, że jakaś postać może nie wytrzymać psychicznie wydarzeń, których była świadkiem. Sprawdzamy też, czy udało nam się uchronić przed mrozem. Nadchodzi kolejny dzień…

Tak mniej więcej przebiega rozgrywka. Każdą z faz (podzieloną często na mniejsze części) rozgrywać będzie inny gracz. Nie ma syndromu lidera. Ten kto aktualnie trzyma dziennik, ten ma ostateczne prawo głosu. Wydarzenia rozpatrujemy poprzez dociągane karty. Walka oparta jest na rzutach kośćmi. Różnych w zależności od posiadanej broni. Gromadzimy zasoby – pożywienie, broń, amunicję i leki. Postaci posiadają współczynniki, mające bezpośredni wpływ na grę. Są to na przykład siła, mówiąca o tym, ile dana osoba może nieść ze sobą rzeczy i jak sprawna jest w walce. Empatia z kolei determinuje, ile przemocy zniesie postać, zanim wpadnie w depresję.

Jak można wygrać w This War of Mine?

Wygrywamy, jeśli chociaż jedna z kontrolowanych przez nas postaci dotrwa do końca założonego czasu rozgrywki. Czyli bardzo rzadko. This War of Mine udało mi się dokończyć raz. Z ledwością, w dodatku z postacią na pograniczu śmierci. Była to ciężka przeprawa przez masę nieprzyjemnych, brutalnych i dołujących wydarzeń. Czy czułem wtedy satysfakcję? Tak, ale z gorzkim posmakiem. Nazwałbym to raczej ulgą.

This War of Mine - jakie są moje wrażenia z gry?

Z dużą przyjemnością usiadłem do napisania recenzji gry planszowej This War of Mine. Tytuł ten zawiera szereg pomysłowych mechanik i rozwiązań, które bardzo cenię. Podoba mi się, że praktycznie nie „zarządzam” tutaj planszą. Nie dokładam surowców i znaczników, niczego nie liczę. Nie zastanawiam się, czy aby na pewno gram zgodnie z zasadami. Praktycznie nic nie odwraca mojej uwagi od płynącego z rozgrywki doświadczenia. Partie przebiegają bez przestojów. Dobrze bawiłem się zarówno solo jak i w duecie. Nie ogrywałem This War of Mine w szerszym składzie. Domniemam, że planszówka ta może wtedy stracić nieco na immersji. Zwłaszcza, jeśli przy stole trafi się gracz, który nie ma skłonności do wchodzenia w rolę i świat przedstawiony.

Doceniam niezwykłą dbałość o szczegóły. By dowiedzieć się, jak skuteczny jest atak na naszą postać, rzucamy kością. Ale wynik nie jest wyrażony wartością liczbową. Może być to na przykład symbol wojskowych noży. Wiecie, jakie to uczucie, kiedy coś takiego wypada na kości? Sam rzut już trzyma w napięciu. Zwłaszcza, jeśli trochę zdążyliśmy się zżyć ze swoją postacią. I nagle wypadają takie trzy noże, co zazwyczaj oznacza śmierć na miejscu. Szczegół, który sprawia, że immersja jest porażająca. Bo od razu wyobrażam sobie trzy agresywne ciosy. Użycie prostej, ale sugestywnej ikonografii na kościach to znakomity pomysł.

this war of mine karty

Tak samo znaczniki – występują w różnych kształtach. Karabin ma kształt karabinu. Amunicja to mniejsze, drobne elementy. Woda pod postacią kropel, drewno to paliki. Kolejny szczegół, który podkręca klimat. Ale nic nie buduje klimatu tak jak logiczne, dające się uzasadnić fabularnie akcje. A w grze planszowej This War of Mine logiczny sens ma wszystko, czego doświadczamy. Schodzimy po schodach nieznanego budynku? Rzucamy kością, by sprawdzić, czy ktoś nas nie usłyszał. Bądź poświęcamy kartę, by zejść wolniej. Tracimy jednakże w ten sposób cenny czas, a co za tym idzie, szansę na cenniejsze łupy.

Postać jest ranna? To zrozumiałe, że w zależności od rozległości rany, będzie miała mniej możliwych do wykonania akcji. To samo spotyka osoby głodne czy przygnębione. Krytyczny stan tych współczynników może doprowadzić do ich odejścia z grupy lub śmierci. Tematyczne, prawda? Tak samo, jak łatanie wyrw w schronieniu za pomocą desek. Pędzenie bimbru, parzenie kawy i palenie papierosów. Próbujemy sobie w ten sposób poradzić z chłodem i stresem.

this war of mine gra planszowa znaczniki

Główną osią gry jest paragrafowa Księga Skryptów. Ilekroć napotykamy jakąś obcą postać lub wydarzenie, odczytujemy odpowiedni ustęp. To co możecie tam znaleźć sprawia, że włos jeży się na głowie. Opadają szczęki i często stajemy jak wryci. Księga Skryptów potrafi przedstawić sceny bardzo brutalne. Tematyka wojny oczami cywila została ukazana bez pominięcia żadnego szczegółu. Jest drastycznie i często makabrycznie. Osoby wrażliwe mogą poczuć spory dyskomfort w zetknięciu z poszczególnymi scenami.

Czy gra jest losowa? Miejscami aż za bardzo i zdarzało się, że miałem o to do niej trochę żalu. Nie mogę jednak w swojej recenzji gry planszowej This War of Mine traktować jej jak zwykłej kooperacji. To w zasadzie bardziej doświadczenie, niż planszówka sensu stricte. Z tego względu mogę wybaczyć jej losowość. Zwłaszcza, że i tak jest ona uzasadniona fabularnie. Wszakże jesteśmy na wojnie, w dodatku jako walczący o przetrwanie cywile. Losowość jest wpisana w sam temat gry. Trudno jest więc mieć pretensje, że nie kontrolujemy każdego aspektu.

Ze względu na powyższe, warto nie brać zbyt dosłownie wszystkiego, co dzieje się w grze. Załóżmy, że jedna z postaci jest uzależniona od papierosów. Ale nie udało nam się (bądź nawet nie mieliśmy okazji) zdobyć dla niej tytoniu. Zwiększa się poziom stresu, przychodzi depresja. W końcu postać ginie. Jasne, bezpośrednią przyczyną jej śmierci jest to, że nie załatwiliśmy jej fajek. Tak, losowość mogła sprawić, że to kompletnie nie nasza wina.

this war of mine kostka i karty

Ale gra właśnie opowiedziała nam historię człowieka, który nie poradził sobie z towarzyszącym mu stresem. Użyła przy tym do pewnych uproszczeń. Interpretowanie zjawisk zachodzących w This War of Mine w taki literacki sposób sprawia, że ta planszówka sporo zyskuje. Raczej unikajcie jej, jeśli na co dzień jaracie się Agricolą i Reykholtem.

Czy jest coś, co nie podoba mi się w grze planszowej This War Of Mine? Recenzja wszakże nie może obejść się bez wspomnienia o minusach. A ten w moim odczuciu jest jeden. Kardynalny. Klimat jest tak gęsty a immersja tak głęboka, że tematyka staje się nie do zniesienia. Jest ciężko i przygnębiająco. Nadmierna losowość i zdarzające się poczucie braku kontroli nad rozgrywką nie przeszkadzały mi tak bardzo, jak jej depresjogenność.

W pewnej chwili zdałem sobie sprawę, że po każdej rozegranej partii w This War of Mine czuję się źle. Doświadczenie jest głębokie i wyjątkowe. Snute przez Księgę Skryptów opowieści bywają jednak tak drastyczne, że ja powiedziałem pas. Więcej w to nie zagram.

Decyzje, które podejmuję podczas rozgrywki są emocjonujące. Przez większość czasu odczuwamy nie tylko napięcie, ale i narastające przygnębienie. Sprawia to, że partyjka  w This War of Mine nie do końca służy zabawie. I mimo tego, że zdecydowanie warto, raczej rzadko miewa się na takie odczucia ochotę.

Moja ocena This War of Mine

recenzja this war of mine kostka

Stoi na najwyższym, światowym poziomie. Wzorowo! Celująco! Elementy gry są solidne i chce się z nimi obcować. Unboxing to sama przyjemność. Już samo rozstawienie planszy i kart robi świetne wrażenie. Projekt graficzny doskonale ilustruje klimat. Wszystko jest ze sobą spójne i sprawnie pogłębia immersję. Odpalamy soundtrack z komputerowego pierwowzoru w tle (ja używałem również muzyki z The Last of us) i możemy zapomnieć, że gramy w planszówkę.

This War of Mine jest prosty w obsłudze. Książeczka, która pełni rolę czegoś na kształt przewodnika, spełnia swoją rolę. Nie wiem co prawda, czy nie wolałbym standardowej instrukcji i jakiegoś skrótu obok planszy, prowadzącego graczy przez kolejne fazy gry. Ciągłe kartkowanie i przekazywanie sobie „pamiętnika” nieco odwraca uwagę od rozgrywki.

Z jednej strony, każda partia będzie niepowtarzalna. Księga skryptów jest obfita i rzadko zdarza się trafić na tą samą historię. Regrywalność teoretycznie jest więc spora. W praktyce pudełko kurzyło się na mojej półce. Lubiłem proces rozgrywki w This War of Mine. Jednak realia w których toczy się tkana przez grę opowieść, w praktyce okazały się zbyt przytłaczające. Z jednej strony miałem ochotę rozstawić tą planszówkę i tym razem spróbować ją pokonać. Z drugiej wiedziałem, jak będę się czuł po rozegranej partii. Parametru regrywalności nie poprawia też czas rozgrywki, ponieważ…

…This War of Mine to chyba najdłuższa ze znanych mi gier. Jedna z rozegranych przeze mnie partii solo trwała ponad 6 godzin i zakończyła się śmiercią wszystkich postaci. Dobre dziesięć minut siedziałem patrząc przed siebie pustym wzrokiem, bo zdążyłem się z nimi zżyć. Odeszły w dość makabryczny sposób, co tylko pogłębiło moje odczucia. Mimo wszystko, partia ta bardzo mi się podobała. Czułem się jak po obejrzeniu poważnego, wojennego dramatu. Dla wielu osób taki czas rozgrywki jest jednak nie do zaakceptowania. This War of Mine oferuje system zapisu gry, jednakże nigdy z niego nie skorzystałem.

Moja opinia w tej materii jest ambiwalentna. Wszystko tutaj działa lepiej, niż w Robinsonie Crusoe. Jest klimatycznie i głęboko. Akcje dostępne w grze mają fabularne uzasadnienie. Gra planszowa This War of Mine ociera się o doświadczenia bliskie sesjom RPG. I ma to swoje negatywne konsekwencje. Bo rozgrywki będą mroczne, a klimat ciężki. Osobiście rzadko miewałem na niego ochotę. Po jednej z partii wprost stwierdziłem, że wszystko super, ale ja nie chcę więcej w to grać. Wpędzanie się w stan przygnębienia na własne życzenie, to masochizm. Właśnie dlatego gra planszowa This War of Mine zniknęła z mojej kolekcji.

Gra jest warta każdej wydanej na nią złotówki. Dwustronna, pięknie wykonana i ogromna plansza. Estetyczne znaczniki. Gruba, starannie zredagowana Księga Skryptów – ponad 1900 opowieści! Jeśli podoba Wam się taki pomysł na planszówkowe doświadczenie, to nie ma się nad czym zastanawiać. Spędzicie z This War of Mine długie, wartościowe chwile. Ale czy często będziecie wracać do tego tytułu? Raczej wątpię.

Co mi się najbardziej podoba w grze This War of Mine?

  • wiernie, wiarygodnie oddany klimat
  • głęboka immersja
  • świetne wykonanie
  • paragrafowa księga skryptów
  • trudne wybory
  • naturalizm. Temat nie został ugrzeczniony. Brawa za odwagę!
  • "zarządzanie grą” odbywa się niemalże niezauważalnie. Prawie nic nie odwraca mojej uwagi od podejmowanych decyzji.
  • praktycznie wszystkie akcje w grze mają uzasadnienie fabularne
  • duże emocje towarzyszące rozgrywce
  • bardzo dobry tryb solo
  • jak na tej wielkości grę, przygotowanie partii trwa krótko.
  • wypraska, pełniąca funkcję organizera również podczas grania. Można? Można.
  • teoretycznie duża regrywalność…

Co mi się najmniej podoba w grze This War of Mine?

  • … w praktyce nie miałem ochoty siadać często do tej pozycji. Mimo szczerej sympatii.
  • tematyka podjęta przez grę miejscami jest trudna do zniesienia. Będzie to problem zwłaszcza dla wrażliwych osób.
  • wkurzająca losowość. Rozumiem, że to jest wojna i rożne rzeczy mogą mieć miejsce. Ale czasami gracz nie ma miejsca na reakcję i może tylko patrzeć, jak jego postaci cierpią i giną. To frustrujące.
  • brak standardowej instrukcji. Mimo wszystko przydałaby się, zwłaszcza początkującym graczom.
  • zajmuje sporo miejsca na stole.

Podsumowanie i ocena This War of Mine

this war of mine pudełko z grą
0 /10
Ocena końcowa

Gdyby tylko akcja gry planszowej This War of Mine toczyła się w innych realiach…Byłaby to pierwsza kooperacja, którą zatrzymałbym w swojej kolekcji. Przymknąłbym oko nawet na losowość. To niska cena za ten poziom immersji i klimat wręcz wylewający się z planszy. Niestety, partie są w moim odczuciu zbyt przygnębiające. Tytuł ten spodoba się graczom z przeszłością związaną z RPG. Poczują się jak u siebie w domu. Może im brakować rozwoju postaci, ale wynagrodzi im to wiele trudnych, ciekawych decyzji do podjęcia. Zatrzymałbym This War of Mine nawet do gry solo. A solo grywam rzadko.

Jeśli szukacie ciekawej gry kooperacyjnej, warto zainteresować się tą pozycją. To doświadczenie na niezwykle wysokim poziomie. Czuję się w obowiązku jednak ostrzec, że z pewnością nie jest to gra dla każdego. Możecie nie chcieć też wracać do niej często.

Jeszcze Ci mało? Zobacz profil gry na portalu BoardGameGeek.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów:5    Średnia:5/5]