Tęczowa, fenomenalna kolorystyka, ciekawy temat oraz abstrakcyjne mechaniki. Do tego największa liczba kości jaką widziały moje oczy w planszówce. Wejdź w przygotowaną rolę. Sprawdź jak to jest być artystą. Dobrze?

Recenzja | Sagrada

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
by Johny, 11.09.2020
Tęczowa, fenomenalna kolorystyka, ciekawy temat oraz abstrakcyjne mechaniki. Do tego największa liczba kości jaką widziały moje oczy w planszówce. Wejdź w przygotowaną rolę. Sprawdź jak to jest być artystą. Dobrze?

Recenzja | Sagrada

by Johny, 11.09.2020
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

Jest taka katedra w Hiszpanii, której budowa zaczęła się w 1882 roku i do tej pory nie została ukończona. Jest taki artysta, który nigdy nie dokończył swojego dzieła, ponieważ wpadł pod przejeżdżający tramwaj. Jest też taka gra planszowa, która powstała na kanwie tej historii. Chcesz ją poznać?  

Zapraszam do lektury mojej recenzji Sagrady – pierwszej ocenionej przez mnie gry abstrakcyjnej. Mam nadzieję, że znajdziesz w niej odpowiedź na najważniejsze pytanie: Czy to jest gra dla Ciebie i czy warto ją kupić?

Do dzieła!

Sagrada - w jakim klimacie jest utrzymana gra?

sagrada recenzja gra planszowa
Sagrada Familia, na zawsze niedokończone dzieło Gaudiego, architektoniczny cud upiększający centrum Barcelony, wymaga wymiany witraży, a Ty wraz z innymi uzdolnionymi artystami stajesz do konkursu na najlepszy projekt okna…”

W przypadku tej konkretnej planszówki trudno mówić o klimacie. Sagrada jest abstrakcyjnym tytułem, który zaliczyć możemy w poczet gier logicznych. Czyli takich, które z zasady nie opowiadają żadnej ambitnej historii i nie posiadają głębi fabularnej. Na pierwszy plan wysuwają się mechanizmy, które w znaczący sposób będą aktywizować nasze procesy myślowe – swoiste łamigłówki do rozwiązania. Mamy zatem do czynienia bardziej z ciekawym motywem, niż z klimatem sensu stricte.

A trzeba przyznać, że twórcy Sagrady stanęli na wysokości zadania i zmyślnie dopasowali mechanikę do proponowanego tematu. Oferują nam zabawę w artystów, których celem jest wykończenie witraży w słynnej hiszpańskiej bazylice Sagrada Familia. Ciekawie, co? Doskonały przykład na to, że da się ubrać zbiór abstrakcyjnych mechanik w kolorowe i atrakcyjne „szaty”.

Sagrada - na czym polega gra?

Dobieraj kości i buduj witraże w tej kolorowej grze dla całej rodziny”

Przed nami zostało postawione niełatwe zadanie. Jako wybitni artyści i projektanci stajemy do konkursu, w którym będziemy wykańczać szklane okna bazyliki. Wygra ten, który zaprojektuje i wykona najcudowniejszy witraż. W rzeczywistości wygląda to tak, że dobieramy kolorowe kostki i próbujemy je jak najkorzystniej ustawić na swojej planszy, zdobywając punkty. Ale ciii…nie odzierajmy Sagrady z jej wdzięku.

Informacje o grze

Sagrada to twór wydawnictwa Floodgate Games, a na nasze rodzime podwórko gra trafiła dzięki działaniom firmy Fox Games. Pozycjonowana jest na rynku jako planszówka dla całej rodziny. Tytuł przyjazny, prosty i radosny. Bo czemu by nie? Biorąc pod uwagę ten atrakcyjny design i przystępne zasady, Sagrada ma szansę znaleźć miejsce na półce w każdym domu. Ale…o tym za chwilę.

Warto dodać, że Sagrada ma swojego poważnego konkurenta. Grę o niemal identycznej tematyce i równie abstrakcyjnych mechanizmach; utrzymaną w konwencji układania wzorków. Być może o niej słyszałeś. Zwie się Azul. Obie te planszówki pojawiły się w 2017 roku i podbiły serca graczy na całym świecie. Niedługo potem zaczęły wychodzić do nich dodatki. Do Sagrady znajdziesz rozszerzenie o podtytule „Jeszcze Więcej Szkła”.

Sagrada - co znajdziesz w pudełku?

sagrada elementy 4

Wiele kolorowych dobroci. Sam projekt pudełka budzi respekt. Patrząc na okładkę od razu wiesz w jakim temacie jest to gra i czego możesz spodziewać się w środku. Odchylając nieco wieko i zaglądając do wewnątrz, Twoim oczom ukaże się ogrom barwnych, półprzeźroczystych kostek, 4 solidne ramki witraży oraz  karty. Wszystkie te komponenty współgrają ze sobą kolorystycznie. Kości symbolizują fragmenty witrażu, a karty stanowią wzór jaki mamy odtworzyć.

Wykonanie Sagrady podbija jej tematyczność. Bez tego byłby to kolejny, miałki tytuł spod znaku „motyw doczepiony na siłę do mechaniki”. Tutaj temat wypływa z każdego najdrobniejszego fragmentu. Atakuje feerią barw. Cieszy oko. Zasadniczo jest to tylko 90 różnobarwnych kostek K6, kilka kart i planszetki. Proszę. Tyle wystarczyło, aby stworzyć niebywały charakter tej gry.

Otoczka graficzna Sagrady jest rewelacyjna. Widać, że została dopracowana w niemal każdym detalu. Dzięki temu planszówka prezentuje się bajecznie. W pierwszych chwilach koncentrujemy się wyłącznie na wyglądzie (jak każdy facet). Nie myślimy o mechanice, zasadach, celach do osiągnięcia czy torze punktacji. Każdy przekłada w rękach te fenomenalne elementy. Bawi się kostkami. Maca ramki witraży. Przegląda karty narzędzi.

Dopiero potem przychodzi czas na objaśnianie reguł…

Sagrada - jak się w to gra?

sagrada elementy

W drodze wyjątku zasady przybliżył nam Herku. W końcu to jego gra, więc nie miał wyboru 😊 Wystarczyło, że pokazał nam jak to działa. Krok po kroku. Zadziałało.

Najpierw bierzemy do ręki ramkę witrażu oraz losujemy jedna kartę tajnego celu indywidualnego. Następnie spośród dwóch wylosowanych kart wzorów wybieramy jeden i wkładamy go do naszej ramki. Liczba kropek na karcie wzoru informuje nas o jego stopniu trudności. Im więcej kropek, tym trudniejszy wzór do ułożenia, ale więcej znaczników uznania dobieramy na początku gry. Będą nam potem potrzebne do korzystania z narzędzi.

Tasujemy i wykładamy na środek 3 karty celów wspólnych i 3 karty narzędzi, które będą widoczne przez całą rozgrywkę. Wszyscy mogą z nich korzystać. Gra trwa zawsze 10 rund, bez względu na to ile osób zasiądzie do stołu.

Jak wygląda przebieg rundy?

Pierwszy gracz losuje odpowiednią pulę kostek z woreczka i rzuca nimi. Tworzy w ten sposób Pulę Wyboru. Na każdego gracza przypadają po 2 kostki, a do puli dorzucamy jeszcze jedną dodatkową kostkę. W rundzie gracze wykonają po 2 akcje. Najpierw zgodnie z ruchem wskazówek zegara – od pierwszego do ostatniego. Potem w przeciwnym kierunku – od ostatniego do pierwszego. Do wyboru mamy dwie czynności.

Proste! Przynajmniej w teorii. Wraz z postępem gry, będziemy doświadczać coraz większych dylematów związanych z wyborem odpowiedniej kostki. Wiele razy okaże się, że ktoś nam podbierze tą upragnioną lub skończymy swoją turę nie robiąc nic. Umieszczając kostki w witrażu musimy dbać o stosowanie się do poniższych reguł
To zasadniczo tyle. Po więcej informacji odnośnie zasad odsyłam do krótkiego (6 minut) filmiku.

Jak można wygrać w Sagradę?

sagrada elementy 3
W trakcie tworzenia naszych zjawiskowych witraży musimy mieć na uwadze nie tylko idealną kompozycję, ale także punkty, które możemy za nie zdobyć. Oczywiście im więcej, tym lepiej. W ten sposób na koniec gry wyłonimy zwycięzcę, który okrzyknięty zostanie najlepszym artystą. Punktować będziemy za osiąganie celów głównych, indywidualnych, a także za każdy znacznik uznania jaki zostanie w naszych rękach. Punkty minusowe dostaniemy za niewypełnione miejsca w naszym witrażu.

Sagrada - jakie są moje wrażenia z gry?

sagrada gra witraż

Na wstępie czuję się w obowiązku poinformować, że nie jestem wielkim entuzjastą gier abstrakcyjnych. Zdecydowanie bardziej podchodzą mi mięsiste tytuły okraszone klimatem, interakcją i emocjami.  Ale to nic, bo Sagrada i tak znalazła moje uznanie. Zacznę więc od wypunktowania jej plusów.

Ta gra planszowa generuje przyjemny wysiłek intelektualny. Jesteśmy „zmuszeni”, żeby kombinować, przewidywać i szukać najbardziej optymalnych rozwiązań. W międzyczasie zwracamy uwagę na cele główne i indywidualne. Czasem, umyślnie podbierzemy kostkę innemu graczowi lub wykorzystamy przed kimś narzędzia. Ale bardzo rzadko. Zazwyczaj odbywa się to spontanicznie i przypadkowo. Przez większość rozgrywki koncentrujemy się wyłącznie na swoim zadaniu.

Gra zasadniczo płynie bez większych przestojów, szczególnie na początku. Im bliżej końca tym więcej czasu potrzebnego na zastanowienie, a to z kolei generuje okazjonalne paraliże decyzyjne. W miarę postępowania rozgrywki rekompensuje nam to widok elementów, z którymi obcujemy.

Wykonanie to chyba największa zaleta Sagrady. Jestem zdumiony jak dobrze poradzili sobie twórcy z wtłoczeniem abstrakcyjnej mechaniki w tak barwne, efektowne ramy. Temat gry jest spójny z jej komponentami i nawet udaje się o nim NIE zapomnieć. Brawo!

Ponadto ta planszówka ma bardzo proste i przejrzyste zasady. Opanowanie reguł nie przysparza wielu trudności. Nic więc dziwnego, że cechuje ją niski próg wejścia. Na stronie wydawcy instrukcja zmieściła się na 4 stronach! Dodam, że pisanych zrozumiałym językiem.

sagrada elementy 2

Naturalnie moja recenzja Sagrady byłaby uboga, gdym nie wymienił kilku wad. Oto one:

Losowość. Mój największy zarzut wobec tej planszówki. Znasz to uczucie, gdy uświadamiasz sobie, że nie jesteś w stanie nic zrobić, pomimo szczerych chęci? To się nazywa brak kontroli i mam z tym zawsze duży problem w planszówkach. W Sagradzie na frustrację z tego zjawiska najbardziej wpływa główny mechanizm, czyli Pula Wyboru. Wyciągasz odpowiednią ilość kostek z woreczka i rzucasz. Patrzysz co wyszło, a następnie decydujesz, która kość jest Ci najbardziej na rękę. Jeśli jesteś pierwszym graczem to jeszcze z Bogiem sprawa, bo to Ty zaczynasz. Gorzej, gdy Twoja kolejka wypadnie w środku lub na końcu. Chociaż gra częściowo niweluje ten problem. Gracz, który jest ostatni bierze 2 kostki, a kolejka wraca przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Niemniej zdarzy się, że zaklniesz pod nosem, gdy ktoś sprzątnie Ci sprzed nosa jedyną kostkę, którą mogłeś wykorzystać w tej rundzie, a Tobie pozostanie tylko spasować.

Zarzut numer 2: Mało interakcji, a co za tym idzie – mało emocji podczas gry. Sagrada to jedna z tych planszówek, w których siedzimy razem przy stole, ale zasadniczo każdy gra sam. Jedyny moment, gdzie coś się dzieje to losowanie kostek. Poza tym, nasze myśli krążą wokół równania, które układamy samotnie w głowie. Nie wiemy kto jest na prowadzeniu, bo punkty podliczamy dopiero na koniec. Nie ma też jak monitorować postępów u innych graczy; byłoby to zbyt skomplikowane. Możliwość interakcji została sprowadzona do parteru, a negatywne zagrywki niemalże nie istnieją. Można co prawda podkraść kostkę, której potrzebuje inny gracz. Jednak w praktyce mało kto to robi. Ważniejsze jest realizowanie własnych celów, niż przeszkadzanie innym. No chyba, że dobrze rozszyfrowaliśmy plany gracza siedzącego obok  i jest nam to akurat na rękę.

Zarzut numer 3: Oczywiste cele indywidualne. Gdy upłynie kilka rund, każda, bardziej rozgarnięta osoba, wie już mniej więcej do czego dążą inni gracze. Wystarczy obserwować ich ruchy i to jaki kolor kości wybierają najczęściej. Voila! Dodałbym do tego niezrozumiałe opisy niektórych celów wspólnych i narzędzi. Dopiero po dokładnym wczytaniu udało nam się skumać o co chodzi. A i tak w trakcie partii ponownie zerkaliśmy na opisy kart.

Zdaję sobie sprawę z tego, że wady jakie wymieniłem powyżej to po części cechy gier z tego gatunku. Po abstrakcyjnej grze logicznej nie ma się co spodziewać zerowej losowości, olbrzymiej interakcji i intensywnych emocji. Należy to pokornie przyjąć na klatę i zaakceptować, albo poszukać innej rozrywki.

Moja ocena Sagrady

sagrada elementy 5

Chyba nie trzeba wiele dodawać w tej materii. Wystarczy spojrzeć na to jak pomysłowo została wydana Sagrada. Jakość i rodzaj komponentów tworzą fenomenalny, tęczowy temat. Design to najmocniejszy jej punkt i trudno znaleźć tutaj słabe strony. Za wyjątkiem jednego niedociągnięcia. A mianowicie. Pomimo specjalnych wgłębień na ramce witrażu, kostki przy gwałtowniejszym ruchu przesuwają się. Może to być utrudnienie dla mniej zręcznych (lub starszych) osób.

Instrukcja jest krótka i zgrabnie napisana, zasady proste, a próg wejścia niski. Czego więcej potrzeba? Twoja ekipa do gry instynktownie załapie o co chodzi. Daj im najpierw nacieszyć oczy dobrodziejstwem inwentarza, dopiero potem przejdź do tłumaczenia zasad. Tak będzie prościej skupić na sobie uwagę, gdy już zaczniesz mówić.

Karty wzorów do wyboru, cele indywidualne, losowo wybierane kości. To składowe wpływające na re-grywalność Sagrady. Dzięki nim będziemy mieli wrażenie, że każda gra jest inna, ale tak naprawdę będziemy robili to samo. Dostaniemy tylko nowe równanie do rozwiązania, a kości ułożą się inaczej w woreczku. To wszystko. Niemniej z pewnością będziesz miał ochotę wypróbować Sagradę wiele razy, z różnymi osobami.  

Partia w Sagradę potrafi się dłużyć. Owszem, pierwsze rundy biegną szybko, bo możliwości ułożenia kostki w ramę witraża jest wiele. Problem pojawia się później, gdy trzeba bardziej kombinować. Zaczynają się przestoje. Mam na myśli sytuacje, gdy któryś z graczy dozna paraliżu decyzyjnego, albo zbyt długo będzie rozważał możliwe opcje. Wszyscy wtedy czekają, bo nie wiadomo jaką kostkę dobierze i co zostanie dla nich. Dlatego uważam, że w mniejszym składzie gra śmiga lepiej. Czterech graczy to już lekki ścisk.  

Spodobała mi się ta specyficzna, umysłowa gimnastyka zaprezentowana w Sagradzie. Z chęcią sięgnę po ten tytuł, gdy będę miał ochotę na coś mniej skomplikowanego, ale dalej ambitnie angażującego intelektualnie. Można przy Sagradzie pogadać, pośmieszkować i wypić browarka. Bez stresu i napięcia, które towarzyszy grą typu area control, a których jestem ogromnym zwolennikiem. Przy Sagradzie można jednocześnie złapać oddech i porozciągać troszkę zwoje mózgowe.   

Sagrada w sklepach z planszówkami „chodzi” między 100-150 zł. W tej cenie można dostać wiele gier, to fakt. Ale akurat ta w wyjątkowy sposób przyciąga nasza uwagę. W tych pieniądzach otrzymasz staranne i dobrze przemyślane wykonanie, prostotę i rozrywkę na przyzwoitym poziomie. Więc chyba warto. Szczególnie, gdy kręci Cię taka stylistyka.  Przemyśl sam.  

Co mi się najbardziej podoba w grze Sagrada?

Co mi się najmniej podoba w grze Sagrada?

Podsumowanie i ocena Sagrady

sagrada pudełko
0 /10
Ocena końcowa

Szczerze? Nie potrafię odmówić uroku tej grze. Brak w niej interakcji, ciekawej historii i emocji. A to z mojego punktu widzenia kardynalne wady dla gry planszowej. Mimo to przymykam na nie oko. Dlaczego?

Ponieważ trudno oczekiwać tych elementów w abstrakcyjnej grze, którą z założenia jest Sagrada. Ważne, że w swojej kategorii jest, bez wątpienia, jednym z lepszych tytułów. Co tu dużo mówić, to porządnie wykonana, barwna planszówka, która powinna zagrzać miejsce na półce u wielu niedzielnych graczy. Dlatego dostaje ode mnie solidną siódemkę.

Komu może się spodobać Sagrada?

No cóż…na pewno osobom, które przedkładają walory wizualne i estetyczne nad głębie mechaniczną. Rodzinom z dziećmi. Niedzielnym graczom. Parom, które lubią spędzić wspólnie czas nad mało skomplikowaną planszówką, ze znikomą dozą negatywnej interakcji. Rozstawiłbym ją śmiało podczas spotkania z znajomymi, którzy dopiero próbują się wkręcić w planszówki. Ta gra spodoba się wszystkim, którzy nie boją się losowości i abstrakcyjnej mechaniki. Fani Azula mogą kupować Sagradę w ciemno.   

Mam nadzieję, że ta recenzja gry planszowej Sagrada okazała się dla Ciebie pomocna. Jeśli masz jakieś pytania to śmiało zadaj je w sekcji z komentarzami poniżej. Polub nasz fanpage, aby być na bieżąco z nowościami. Obserwuj nasz profil na insta, jeśli masz apetyt na ciekawe, planszówkowe fotki. Wspólnymi siłami będziemy skuteczniej rozpowszechniać naszą pasję do gier planszowych.

Dziękujemy za wsparcie!

Zobacz profil gry na portalu BoardGameGeek.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów: 4   Average: 5/5]
Facebook
Instagram
Reklama

Dodaj komentarz