Małpa is watching you.

Wspomnienia z lat młodości czy relikt zamierzchłych czasów? Zobacz jedne z najbardziej rozpoznawalnych gier świata. Tytuły, które sprzedawały się w milionach egzemplarzy! Sprawdź czy pamiętasz jeszcze te stare gry planszowe.

Stare Gry Planszowe

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on pinterest

Zanim nowoczesne gry planszowe weszły na salony, byliśmy skazani na najbardziej znane planszówki na świecie. Mowa o ogranych i oklepanych tytułach, o których słyszał dosłownie każdy. Kto nie miał w domu starego, dobrego Chińczyka czy Eurobiznesu? No właśnie. Te gry na przestrzeni lat zdobywały coraz większe grono odbiorców. Ostatnio, wraz z rozwojem nowoczesnych planszówek, odeszły trochę w niepamięć. Uznaliśmy, że to dobry moment, aby wskrzesić nieco te zapomniane klasyki. W tym celu przygotowaliśmy ranking okraszony licznymi ciekawostkami. To lista TOP 10, tworzona z lekkim przymrużeniem oka. Znajdziecie w niej stare gry planszowe, na które ciągle spoglądamy z wielkim sentymentem i nostalgią.

Czy ktoś z was je jeszcze pamięta?

10. Chińczyk

stare gry planszowe chińczyk
Gra, która wykracza poza wszelką skalę losowości. Jedyne co musisz zrobić, żeby wygrać to utrzymywać temperaturę ciała w okolicach 36,6 stopni Celsjusza i regularnie robić wdech i wydech. No i oczywiście mieć niewiarygodne szczęście w kościach! Z tym już trochę trudniej.  W tej grze tak naprawdę nic wielkiego się nie dzieje. Rzucamy kością, aby wyprowadzić naszego pionka na planszę (mamy ich cztery). Musi wypaść „6”, inaczej kiblujemy w schowku. Potem rzucamy kością, żeby go przemieścić na torze. Gdy wypadnie „6” to mamy prawo do dodatkowego rzutu. Jak zrobimy już rundkę wokół planszy to wprowadzamy naszego pionka do tzw. „domku”. Ten gracz, który wprowadzi wszystkie 4 pionki jako pierwszy wygrywa. Reszta może dalej rzucać, aby rozstrzygnąć drugie i trzecie miejsce. Tylko po co…?
Aaa, zapomniałbym, że w Chińczyku występuję także negatywna interakcja. Jeśli, któryś z graczy przesunie swój pionek na pole zajęte przez innego gracza, to ten musi cofnąć swojego pionka do schowka. Taki „instant kill”. Z resztą wszyscy to pewnie doskonale wiecie…
Natomiast mało kto wie, że Chińczyk to bardzo stara gra planszowa, której korzenie sięgają Indii. Mówi się, że wywodzi się z hinduskiej gry o nazwie Pachisi, która z czasem dotarła do Europy i obydwu Ameryk.  Po germańsku, nasz rodzimy Chińczyk, nazywa się „Człowieku nie irytuj się” albo „Nie irytuj się”. Ktoś pewnie wpadł w niezły szał po tym jak rzuty mu nie szły 😉 Nie ma to jak niemiecka pomysłowość. W każdym razie pierwsze wydanie Chińczyka nastąpiło w 1914 roku. Dasz wiarę, że ta gra ma już ponad 100 lat?! A jeszcze dziwniejsze jest to, że przez te wszystkie lata jej zasady zostały niezmienione. Ponadto ilość sprzedanych egzemplarzy onieśmieliłaby najbardziej wyhypowane tytuły ostatnich lat. Ponad 70 milionów kopii, według danych Wikipedii. Szacun!

9. Twister

Co robi w tym rankingu? No cóż, ma planszę, tak? I to pokaźnych rozmiarów! A to podobno ma znaczenie. Więc nie czepiajmy się szczegółów. Twister to jedna ze starszych gier imprezowych, która dalej bije rekordy popularności. Jest trochę bardziej wymagająca od Chińczyka, ponieważ trzeba wykazać się gibkością i zręcznością. Co nie jest wcale łatwe, szczególnie po spożyciu. A właśnie w takim stanie Twister bawi najbardziej (tak słyszałem :)).
Gra jest banalnie prosta, ale nie łatwa. Na podłodze rozkładamy matę do gry, pełną kolorów. Kręcimy kołem i patrzymy co wypadnie. Następnie kładziemy określoną cześć ciała na danym kolorze. Wygrywa ten, który najdłużej sprosta kolejnym fizycznym wyzwaniom. Jeśli lubisz się wyginać i masz trochę miejsca w domu, to czemu nie?

8. Domino

stare gry planszowe domino
Azja to miejsce, skąd pochodzą przeróżne stare gry planszowe. Tak też jest w przypadku Domina. Początków tej gry upatruje się w Chinach, gdzie ludzie do rozgrywek używali kamieni lub kości. Dawniej znane było pod nazwą „kwat pai”, czyli właśnie „tabliczki kościane”. Podobno zestaw do gry w Domino został także odkryty w Egipcie, w grobie Tutanchamona. Kto mówił, że po śmierci nie można się zabawić?
W Europie Domino zaczęło cieszyć się popularnością dopiero w XVIII wieku, pomimo że zostało przywiezione przez Marco Polo już w wieku XII. Istnieje kilka jego odmian. W zależności od wariantu, rozgrywka będzie przebiegała w inny sposób. Podstawowa wersja zakłada, że gracze dobierają z puli wspólnej kostki domina (najczęściej 7). Jeden z nich zaczyna partię i wykłada pierwszą kostkę. Kolejna osoba szuka kostki z tą samą liczbą oczek, co ta na stole. Kostki są przedzielone na pół. Na każdej stronie widnieje inny zestaw oczek. Gdy na stole widnieje „6” i „4”, to gracz musi dołożyć blok, na którym jest 4 albo 6. Jeśli nie ma takiej kostki, to dobiera z puli wspólnej dopóki jej nie znajdzie. Wygrywa gracz, który najszybciej pozbędzie się wszystkich swoich kostek.
Takie to proste.

7. Warcaby

Po co zawracać sobie głowę warcabami, skoro istnieje jej bardziej zaawansowana wersja?
Pojęcia nie mam. Jedyne moje udokumentowane partie w warcaby miały miejsce wtedy, gdy nie miałem z kim zagrać w szachy. I zawsze średnio mi się podobały. Ot, przesuwanie pionów po planszy i zbijanie tych należących do przeciwnika (ale zaraz, czy nie o to samo chodzi w szachach?).
Całe szczęście, że warcaby to Europejski pomysł, bo zaczynałem już sądzić, że wszystkie stare gry planszowe mają swoje korzenie na wschodzie. W tym przypadku szacowane miejsce powstania gry to południe Francji lub Hiszpanii. Chociaż jak się zagłębić w historię to można doszukać się egipskich i arabskich korzeni tej gry. No cóż…
Warcaby są proste i to bardzo. Partia rozgrywa się na warcabnicy – planszy. Ta najbardziej standardowa ma 64 pola, na których ustawiamy 24 piony, po 12 dla każdego gracza. W trakcie partii przesuwamy je po czarnych polach, próbując przeskoczyć piony przeciwnika. Wtedy następuje bicie. Gracz, którego piony zostaną same na placu boju zwycięża. Ale niech Cię nie zmylą banalne zasady. W warcabach należy myśleć długofalowo i przewidywać ruchy przeciwnika z dużym wyprzedzeniem. Niejako wprowadzać go w pułapkę, aby potem zbijać kilka jego pionów na raz.
Na przestrzeni wielu lat były rozgrywane liczne mistrzostwa w warcaby. W 2007 roku wyszła wersja programu komputerowego Chinook, z którym nie sposób jest wygrać w warcaby angielskie. Możliwy jest tylko remis i to pod warunkiem, że przeciwnik programu nie popełni żadnego błędu podczas partii. Trochę to przygnębiające, nie sądzisz?

6. Statki

Battleship: Lazy Edition
W połowie naszego rankingu starych gier planszowych umieściłem statki lub jak kto woli bitwę morską. Gra ma już przeszło 100 lat! Wymyślona została na  początku XX wieku. Potem objęta patentem w 1943 roku. Z bratem Herkiem poznaliśmy ją jak byliśmy jeszcze dziećmi. Na czym polega gra?
Najpierw rozmieszczamy statki na planszy. Najlepsze jest to, że sami musimy sobie ją stworzyć (lub kupić gotową wersję, ale w sumie to po co). My z Herkiem rysowaliśmy na kartce papieru. Zawsze tworzymy dwie identyczne plansze. Jedna posłuży nam do rozmieszczania naszych okrętów, druga do monitorowania okrętów przeciwnika. W kolumnie zapisujemy cyfry od 1 do 10, a w wierszu litery od A do J. Otrzymujemy kwadraty o wymiarach 10 x 10. Na swojej planszy, w tajemnicy, umieszczamy ustaloną liczbę statków. Najczęściej będzie to jeden 4-masztowiec, dwa 3-masztowce, trzy 2-masztowce i cztery 1-masztowce. Każdy maszt odpowiada jednej kratce na planszy. Możemy je ustawić dowolnie pod warunkiem, że nie będą się ze sobą stykać. Potem pierwszy gracz strzela. Wypowiada na głos współrzędne, na przykład C-8. Przeciwnik sprawdza czy na ich przecięciu znajduje się jego statek. Jeśli tak to mówi na głos „trafiony”. W przypadku 1-masztowca również zatopiony. Jeśli gracz nie trafi, kończy się jego ruch.
Co jest fajnego w statkach?
Najlepszy jest moment, w którym przeciwnik strzela wokół naszego flagowego, cztero-masztowca i nie może trafić. A my przy każdej jego nieudanej próbie mówimy głośne „PUDŁO”. Nie ma większej satysfakcji. Poza tym, do rozegrania partii w statki wystarczy karta papieru i ołówek lub długopis. Współcześnie można w nie zagrać nawet online.

5. Memory

Gra, której korzenie na szczęście nie sięgają starożytnej Grecji, Egiptu czy Chin. Chociaż kto wie? Memory, jak sama nazwa wskazuje, to zabawa w ćwiczenie pamięci. Doskonale angażuje zarówno dorosłych, jak i dzieci.
Jak to działa?
Pudełko z grą zawiera komplet tekturowych kafelków, które przedstawiają różne ilustracje, symbole, bądź wzory. Każdy kafelek posiada swoją parę. Rozkładamy wszystkie kartoniki rewersem do góry. Gracz może odsłonić w swojej turze tylko dwa kafelki. Pozostali muszą się bacznie przyglądać i zapamiętywać! Po odsłonięciu kafelków ponownie odwracamy je na drugą stronę. Cały trik polega na tym, aby zapamiętać jak najdokładniej wszystkie odsłonięte symbole oraz ich lokalizację. Gdy przyjdzie nasza tura będziemy musieli znaleźć parę. Jeśli nam się to uda, mamy prawo do kolejnego ruchu. Każda zdobyta para punktuje na koniec partii. To tyle.
W domu rodzinnym do tej pory mamy egzemplarz, który zawierał totalnie abstrakcyjne kształty i figury. Wymyślaliśmy dla nich tak samo dziwne nazwy. Sama gra szła nam rewelacyjnie. Nie zapomnę jak dawaliśmy z Herkiem wycisk naszym rodzicom, gdy byliśmy dziećmi. Bardzo dobrze wspominam nasze rodzinne partie w Memory.

4. Ryzyko

Jedna z pierwszych „poważniejszych” gier planszowych w jakie graliśmy. Ryzyko rozgrywa się na politycznej mapie świata, która podzielona została na 42 regiony. Do dyspozycji mamy 6 kontynentów. Celem jest zdobycie władzy nad całym terytorium. Czyli pokonanie wszystkich rywali lub realizacja celu indywidualnego. Na przykład kontrola Europy + Afryki.
Do ekipy UraburaGames gra trafiła dzięki Gorzołowi, który nie wygrał w nią ani raz! A minęło już ponad 10 lat. Nigdy nie zapomnę naszych epickich starć w Ryzyko. Fakt jest taki, że najczęściej wygrywała osoba, która zabunkrowała się w Australii. Dlaczego?
W Ryzyku najbardziej opłaca się bronić ciasnych, wąskich przesmyków. Jeśli znajdziesz takie miejsca na mapie to wygraną masz niemalże w kieszeni. Najlepsza do tego jest Australia, którą zaatakować można tylko z jednej strony. Przez większą cześć gry siedzisz cichutko i gromadzisz wojsko. W tym czasie pozostali gracze wybijają się nawzajem. Na koniec wychodzisz z kryjówki i niczym walec przetaczasz się przez świat w jednej kolejce. Tak najczęściej przebiegała partia u nas.
Skrajnie duża losowość w grze sprawia, że jeden żołnierz przy dobrych rzutach może zatrzymać całą armię przeciwnika (!). A cała armia może przetoczyć się przez pół kontynentu w jednym ruchu. Z logiką nie ma to wiele wspólnego. Za to wywołuje ekstremalnie skrajne emocje u graczy.

3. Scrabble

Wśród starych gier planszowych jeden z moich ulubionych tytułów. Nieśmiertelna zabawa w układanie słów. Co ciekawe, gra została odrzucona przez wielu wydawców zanim w ogóle pojawiła się na rynku. Uznano, że jest zbyt nudna. Koncepcja na Scrabble powstała w 1931 roku, ale gra trafiła do sprzedaży dopiero w 1946 roku. Do 1993 roku sprzedano ponad 100 mln egzemplarzy gry Scrabble!
No dobra, to na czym polega jej fenomen?
Każdy z graczy losuje 7 płytek z literami, z których stara się ułożyć słowa. Trzyma je w tajemnicy na specjalnej podstawce. Wyrazy układa się na planszy. Przynajmniej jedna litera  wyrazu musi być wspólna z tymi, które zostały już ułożone. Płytki z literami posiadają swojej wartości punktowe. Dodatkowo zbieramy punkty za premiowane obszary. Gra toczy się do momentu, aż wszystkie płytki znikną z woreczka. Zwycięża ten, kto będzie miał najwięcej punktów na koniec.
Ze względu na swój słowotwórczy charakter, gra w Scrabble bardzo mocno rozwija mózg. Jest to świetna rozrywka, która potrafi zintegrować całe rodziny, również międzypokoleniowo. W Scrabble dobrze jest zagrać z kimś, kto przeczytał chociaż jedną książkę w swoim życiu albo zna podstawy gramatyki. Może dlatego to nie będzie gra dla wszystkich 😛

2. Monopoly

Najbardziej znienawidzona gra planszowa na świecie. Jednocześnie totalna klasyka gatunku w kategorii stare gry planszowe. Wraca do nas jak australijski bumerang, w coraz większej ilości osłon. Ostatnio nawet pod postacią Monopoly Gra o Tron ( założę się, że jest lepsza, niż ostatni sezon serialu) 🙂
Dlaczego ta podła gra znalazła się na drugim miejscu naszego rankingu?
Ponieważ jest nieśmiertelna. A każdy kto dzisiaj chwali się swoją olbrzymią kolekcją nowoczesnych gier planszowych, z pewnością zaczynał od Monopoly lub jego odpowiednika. My również i nie ma się czego wstydzić. W naszym przypadku była to Fortuna. Gra powstała w czasach Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych, więc ma już swoje lata. Koncepcja rozgrywki jest na tyle charakterystyczna, że na jej bazie powstały trzepiące kasę tytuły, takie jak Cashflow Roberta Kiyosaki i jego polski odpowiednik Eurocash.
Zasady Monopoly są niezwykle proste. Rzucamy kością i poruszamy swój pionek o ilość oczek. Sprawdzamy na jakim polu stanęliśmy i albo musimy komuś zapłacić czynsz albo możemy to pole wykupić. Niejako nabywamy nieruchomość, za którą będziemy potem mogli pobierać kasę. Tutaj dochodzimy do głównego motywu gry. Jest nim zarabianie pieniędzy na innych graczach. Ten kto zbankrutuje przegrywa i odpada z dalszej rozgrywki. Wygrywa osoba, która zostanie ostatnia na placu boju. Czyli ta, która wyciśnie ostatnie resztki mamony ze swoich rywali. W tym miejscu pojawia się moja największa wątpliwość:
Czy kiedykolwiek komuś udało się dokończyć partię w Monopoly?
Ja pod koniec rozgrywki byłem już tak spłukany albo tak znienawidzony przez innych graczy, że nie było sensu kontynuować. A jak to wyglądało u was?

1. Szachy

Król może być tylko jeden!
Chyba nie spodziewałeś się innej gry na pierwszym miejscu tego rankingu? Przecież szachy to najstarsza gra figurkowa, która dzisiaj pewnie przeszłaby bez echa na kickstarterze. Powstała na terenie Indii w VI wieku naszej ery, by z czasem trafić do Europy. Powszechnie uznawana jest za grę królów. I rzeczywiście z początku gościła na salonach zamożnej części społeczeństwa.
Szachy to jaskrawy przykład gry typu „easy to learn, hard to master”. Zasady przemieszczania się poszczególnych figur można wytłumaczyć w kilka minut. Ale całe życie zajmuje opanowanie gry w szachy. A i to może być mało.
Celem rozgrywki, wbrew pozorom, nie jest zbicie jak największej liczby figur przeciwnika. Bardziej należy skoncentrować się na królu. Trzeba doprowadzić do sytuacji, w której król znajduje się pod groźbą bicia (szach), ale nie ma gdzie uciec lub jak się obronić (mat). Partię rozgrywamy na 64-polowej planszy. Do dyspozycji mamy ten sam zestaw figurek – po 16 na gracza. Jedne w kolorze białym, a drugie w czarnym. Każda z figur porusza się w charakterystyczny dla siebie sposób. Istotne jest umiejętne wykorzystanie potencjału figur. Odbywa się to poprzez właściwy debiut (początkowe ruchy), a potem rozwój gry. W szachach liczy się długofalowe planowanie i przewidywanie ruchów przeciwnika. To zaawansowana gra strategiczna dla dwóch osób, w której nie obędzie się bez poświęcania niektórych figur.
Jakby tego było mało. Szachy są uznawane za pełnoprawną, olimpijską dyscyplinę sportową. Wiem, że znajdą się teraz malkontenci, którzy stwierdzą, że to nie jest żaden sport, bo nie wymaga sprawności fizycznej. Jednak warto pamiętać, że wymaga ogromnej sprawności umysłowej! A Ci, którzy stroją sobie żarty z tzw. „refleksu szachisty”, niech wpiszą do wyszukiwarki hasło blitz, szachy błyskawiczne lub szachy typu bullet. Uważam, że ten typ rozgrywki przydałby się w niejednej nowoczesnej grze planszowej. W szczególności mam na myśli wykorzystanie zegara do mierzenia czasu ruchu. Prawda Herku?
Szach mat!

Podsumowanie

Stare gry planszowe – dla jednych wspomnień czar, dla innych relikt przeszłości. Jak prześledzimy ich historię, to okazuje się, że ludzie od zarania dziejów uwielbiali spędzać czas na graniu. Czy coś się w tym względzie zmieniło? W żadnym wypadku. Współcześnie, gry planszowe nabrały jeszcze większego znaczenia. I to w dobie technologicznego rozkwitu. Gdzie dostęp do internetu staje się pierwszorzędną potrzebą. A smartfon jest ważniejszy, niż własne bezpieczeństwo i zdrowie. Kto by pomyślał?
Ten nagły zwrot ku analogowym rozrywkom napawa mnie radością. Ludzie zaczęli cenić bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem i angażują się w wymagające myślenia aktywności. To już nie tylko wegetacja przed ekranem telewizora. Świetnie, bo dzięki tej zmianie cała branża gier planszowych przeżywa ostatnio niesamowity renesans. Coraz większa rzesza osób sięga po planszówki. Na rynku rocznie pojawia się kilka tysięcy nowych gier. Powstają specjalne kawiarnie i bary, które kuszą klientów obszerną ofertą gier planszowych do wypożyczenia. Jestem za to wdzięczny, ponieważ nasze hobby rozkwita jak nigdy wcześniej, a my razem z nim.
Stare gry planszowe z pewnością zapadną nam w pamięć. Mało tego, jestem przekonany, że będą nam towarzyszyć jeszcze przez dłuuuugi czas. Możesz nimi wzgardzać, możesz je kochać lub nienawidzić, ale to właśnie one położyły solidny fundament pod współczesny świat gier planszowych. Bez tych legendarnych i nieśmiertelnych tytułów, nie byłoby dzisiaj tylu niesamowitych gier, a my nie mielibyśmy tyle radości z grania. Jeśli chcesz dowiedzieć się dlaczego warto sięgać po gry planszowe,  przejdź do tego artykułu.
A Ty? Masz swoje ulubione stare gry planszowe?
Śmiało! Wspomnij o nich w komentarzu.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów:10    Średnia:5/5]

Wspomnienia z lat młodości czy relikt zamierzchłych czasów? Zobacz jedne z najbardziej rozpoznawalnych gier świata. Tytuły, które sprzedawały się w milionach egzemplarzy! Sprawdź czy pamiętasz jeszcze te stare gry planszowe.

Stare Gry Planszowe

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on pinterest

Zanim nowoczesne gry planszowe weszły na salony, byliśmy skazani na najbardziej znane planszówki na świecie. Mowa o ogranych i oklepanych tytułach, o których słyszał dosłownie każdy. Kto nie miał w domu starego, dobrego Chińczyka czy Eurobiznesu? No właśnie. Te gry na przestrzeni lat zdobywały coraz większe grono odbiorców. Ostatnio, wraz z rozwojem nowoczesnych planszówek, odeszły trochę w niepamięć. Uznaliśmy, że to dobry moment, aby wskrzesić nieco te zapomniane klasyki. W tym celu przygotowaliśmy ranking okraszony licznymi ciekawostkami. To lista TOP 10, tworzona z lekkim przymrużeniem oka. Znajdziecie w niej stare gry planszowe, na które ciągle spoglądamy z wielkim sentymentem i nostalgią.

Czy ktoś z was je jeszcze pamięta?

10. Chińczyk

stare gry planszowe chińczyk
Gra, która wykracza poza wszelką skalę losowości. Jedyne co musisz zrobić, żeby wygrać to utrzymywać temperaturę ciała w okolicach 36,6 stopni Celsjusza i regularnie robić wdech i wydech. No i oczywiście mieć niewiarygodne szczęście w kościach! Z tym już trochę trudniej.  W tej grze tak naprawdę nic wielkiego się nie dzieje. Rzucamy kością, aby wyprowadzić naszego pionka na planszę (mamy ich cztery). Musi wypaść „6”, inaczej kiblujemy w schowku. Potem rzucamy kością, żeby go przemieścić na torze. Gdy wypadnie „6” to mamy prawo do dodatkowego rzutu. Jak zrobimy już rundkę wokół planszy to wprowadzamy naszego pionka do tzw. „domku”. Ten gracz, który wprowadzi wszystkie 4 pionki jako pierwszy wygrywa. Reszta może dalej rzucać, aby rozstrzygnąć drugie i trzecie miejsce. Tylko po co…?
Aaa, zapomniałbym, że w Chińczyku występuję także negatywna interakcja. Jeśli, któryś z graczy przesunie swój pionek na pole zajęte przez innego gracza, to ten musi cofnąć swojego pionka do schowka. Taki „instant kill”. Z resztą wszyscy to pewnie doskonale wiecie…
Natomiast mało kto wie, że Chińczyk to bardzo stara gra planszowa, której korzenie sięgają Indii. Mówi się, że wywodzi się z hinduskiej gry o nazwie Pachisi, która z czasem dotarła do Europy i obydwu Ameryk.  Po germańsku, nasz rodzimy Chińczyk, nazywa się „Człowieku nie irytuj się” albo „Nie irytuj się”. Ktoś pewnie wpadł w niezły szał po tym jak rzuty mu nie szły 😉 Nie ma to jak niemiecka pomysłowość. W każdym razie pierwsze wydanie Chińczyka nastąpiło w 1914 roku. Dasz wiarę, że ta gra ma już ponad 100 lat?! A jeszcze dziwniejsze jest to, że przez te wszystkie lata jej zasady zostały niezmienione. Ponadto ilość sprzedanych egzemplarzy onieśmieliłaby najbardziej wyhypowane tytuły ostatnich lat. Ponad 70 milionów kopii, według danych Wikipedii. Szacun!

9. Twister

Co robi w tym rankingu? No cóż, ma planszę, tak? I to pokaźnych rozmiarów! A to podobno ma znaczenie. Więc nie czepiajmy się szczegółów. Twister to jedna ze starszych gier imprezowych, która dalej bije rekordy popularności. Jest trochę bardziej wymagająca od Chińczyka, ponieważ trzeba wykazać się gibkością i zręcznością. Co nie jest wcale łatwe, szczególnie po spożyciu. A właśnie w takim stanie Twister bawi najbardziej (tak słyszałem :)).
Gra jest banalnie prosta, ale nie łatwa. Na podłodze rozkładamy matę do gry, pełną kolorów. Kręcimy kołem i patrzymy co wypadnie. Następnie kładziemy określoną cześć ciała na danym kolorze. Wygrywa ten, który najdłużej sprosta kolejnym fizycznym wyzwaniom. Jeśli lubisz się wyginać i masz trochę miejsca w domu, to czemu nie?

8. Domino

stare gry planszowe domino
Azja to miejsce, skąd pochodzą przeróżne stare gry planszowe. Tak też jest w przypadku Domina. Początków tej gry upatruje się w Chinach, gdzie ludzie do rozgrywek używali kamieni lub kości. Dawniej znane było pod nazwą „kwat pai”, czyli właśnie „tabliczki kościane”. Podobno zestaw do gry w Domino został także odkryty w Egipcie, w grobie Tutanchamona. Kto mówił, że po śmierci nie można się zabawić?
W Europie Domino zaczęło cieszyć się popularnością dopiero w XVIII wieku, pomimo że zostało przywiezione przez Marco Polo już w wieku XII. Istnieje kilka jego odmian. W zależności od wariantu, rozgrywka będzie przebiegała w inny sposób. Podstawowa wersja zakłada, że gracze dobierają z puli wspólnej kostki domina (najczęściej 7). Jeden z nich zaczyna partię i wykłada pierwszą kostkę. Kolejna osoba szuka kostki z tą samą liczbą oczek, co ta na stole. Kostki są przedzielone na pół. Na każdej stronie widnieje inny zestaw oczek. Gdy na stole widnieje „6” i „4”, to gracz musi dołożyć blok, na którym jest 4 albo 6. Jeśli nie ma takiej kostki, to dobiera z puli wspólnej dopóki jej nie znajdzie. Wygrywa gracz, który najszybciej pozbędzie się wszystkich swoich kostek.
Takie to proste.

7. Warcaby

Po co zawracać sobie głowę warcabami, skoro istnieje jej bardziej zaawansowana wersja?
Pojęcia nie mam. Jedyne moje udokumentowane partie w warcaby miały miejsce wtedy, gdy nie miałem z kim zagrać w szachy. I zawsze średnio mi się podobały. Ot, przesuwanie pionów po planszy i zbijanie tych należących do przeciwnika (ale zaraz, czy nie o to samo chodzi w szachach?).
Całe szczęście, że warcaby to Europejski pomysł, bo zaczynałem już sądzić, że wszystkie stare gry planszowe mają swoje korzenie na wschodzie. W tym przypadku szacowane miejsce powstania gry to południe Francji lub Hiszpanii. Chociaż jak się zagłębić w historię to można doszukać się egipskich i arabskich korzeni tej gry. No cóż…
Warcaby są proste i to bardzo. Partia rozgrywa się na warcabnicy – planszy. Ta najbardziej standardowa ma 64 pola, na których ustawiamy 24 piony, po 12 dla każdego gracza. W trakcie partii przesuwamy je po czarnych polach, próbując przeskoczyć piony przeciwnika. Wtedy następuje bicie. Gracz, którego piony zostaną same na placu boju zwycięża. Ale niech Cię nie zmylą banalne zasady. W warcabach należy myśleć długofalowo i przewidywać ruchy przeciwnika z dużym wyprzedzeniem. Niejako wprowadzać go w pułapkę, aby potem zbijać kilka jego pionów na raz.
Na przestrzeni wielu lat były rozgrywane liczne mistrzostwa w warcaby. W 2007 roku wyszła wersja programu komputerowego Chinook, z którym nie sposób jest wygrać w warcaby angielskie. Możliwy jest tylko remis i to pod warunkiem, że przeciwnik programu nie popełni żadnego błędu podczas partii. Trochę to przygnębiające, nie sądzisz?

6. Statki

Battleship: Lazy Edition
W połowie naszego rankingu starych gier planszowych umieściłem statki lub jak kto woli bitwę morską. Gra ma już przeszło 100 lat! Wymyślona została na  początku XX wieku. Potem objęta patentem w 1943 roku. Z bratem Herkiem poznaliśmy ją jak byliśmy jeszcze dziećmi. Na czym polega gra?
Najpierw rozmieszczamy statki na planszy. Najlepsze jest to, że sami musimy sobie ją stworzyć (lub kupić gotową wersję, ale w sumie to po co). My z Herkiem rysowaliśmy na kartce papieru. Zawsze tworzymy dwie identyczne plansze. Jedna posłuży nam do rozmieszczania naszych okrętów, druga do monitorowania okrętów przeciwnika. W kolumnie zapisujemy cyfry od 1 do 10, a w wierszu litery od A do J. Otrzymujemy kwadraty o wymiarach 10 x 10. Na swojej planszy, w tajemnicy, umieszczamy ustaloną liczbę statków. Najczęściej będzie to jeden 4-masztowiec, dwa 3-masztowce, trzy 2-masztowce i cztery 1-masztowce. Każdy maszt odpowiada jednej kratce na planszy. Możemy je ustawić dowolnie pod warunkiem, że nie będą się ze sobą stykać. Potem pierwszy gracz strzela. Wypowiada na głos współrzędne, na przykład C-8. Przeciwnik sprawdza czy na ich przecięciu znajduje się jego statek. Jeśli tak to mówi na głos „trafiony”. W przypadku 1-masztowca również zatopiony. Jeśli gracz nie trafi, kończy się jego ruch.
Co jest fajnego w statkach?
Najlepszy jest moment, w którym przeciwnik strzela wokół naszego flagowego, cztero-masztowca i nie może trafić. A my przy każdej jego nieudanej próbie mówimy głośne „PUDŁO”. Nie ma większej satysfakcji. Poza tym, do rozegrania partii w statki wystarczy karta papieru i ołówek lub długopis. Współcześnie można w nie zagrać nawet online.

5. Memory

Gra, której korzenie na szczęście nie sięgają starożytnej Grecji, Egiptu czy Chin. Chociaż kto wie? Memory, jak sama nazwa wskazuje, to zabawa w ćwiczenie pamięci. Doskonale angażuje zarówno dorosłych, jak i dzieci.
Jak to działa?
Pudełko z grą zawiera komplet tekturowych kafelków, które przedstawiają różne ilustracje, symbole, bądź wzory. Każdy kafelek posiada swoją parę. Rozkładamy wszystkie kartoniki rewersem do góry. Gracz może odsłonić w swojej turze tylko dwa kafelki. Pozostali muszą się bacznie przyglądać i zapamiętywać! Po odsłonięciu kafelków ponownie odwracamy je na drugą stronę. Cały trik polega na tym, aby zapamiętać jak najdokładniej wszystkie odsłonięte symbole oraz ich lokalizację. Gdy przyjdzie nasza tura będziemy musieli znaleźć parę. Jeśli nam się to uda, mamy prawo do kolejnego ruchu. Każda zdobyta para punktuje na koniec partii. To tyle.
W domu rodzinnym do tej pory mamy egzemplarz, który zawierał totalnie abstrakcyjne kształty i figury. Wymyślaliśmy dla nich tak samo dziwne nazwy. Sama gra szła nam rewelacyjnie. Nie zapomnę jak dawaliśmy z Herkiem wycisk naszym rodzicom, gdy byliśmy dziećmi. Bardzo dobrze wspominam nasze rodzinne partie w Memory.

4. Ryzyko

Jedna z pierwszych „poważniejszych” gier planszowych w jakie graliśmy. Ryzyko rozgrywa się na politycznej mapie świata, która podzielona została na 42 regiony. Do dyspozycji mamy 6 kontynentów. Celem jest zdobycie władzy nad całym terytorium. Czyli pokonanie wszystkich rywali lub realizacja celu indywidualnego. Na przykład kontrola Europy + Afryki.
Do ekipy UraburaGames gra trafiła dzięki Gorzołowi, który nie wygrał w nią ani raz! A minęło już ponad 10 lat. Nigdy nie zapomnę naszych epickich starć w Ryzyko. Fakt jest taki, że najczęściej wygrywała osoba, która zabunkrowała się w Australii. Dlaczego?
W Ryzyku najbardziej opłaca się bronić ciasnych, wąskich przesmyków. Jeśli znajdziesz takie miejsca na mapie to wygraną masz niemalże w kieszeni. Najlepsza do tego jest Australia, którą zaatakować można tylko z jednej strony. Przez większą cześć gry siedzisz cichutko i gromadzisz wojsko. W tym czasie pozostali gracze wybijają się nawzajem. Na koniec wychodzisz z kryjówki i niczym walec przetaczasz się przez świat w jednej kolejce. Tak najczęściej przebiegała partia u nas.
Skrajnie duża losowość w grze sprawia, że jeden żołnierz przy dobrych rzutach może zatrzymać całą armię przeciwnika (!). A cała armia może przetoczyć się przez pół kontynentu w jednym ruchu. Z logiką nie ma to wiele wspólnego. Za to wywołuje ekstremalnie skrajne emocje u graczy.

3. Scrabble

Wśród starych gier planszowych jeden z moich ulubionych tytułów. Nieśmiertelna zabawa w układanie słów. Co ciekawe, gra została odrzucona przez wielu wydawców zanim w ogóle pojawiła się na rynku. Uznano, że jest zbyt nudna. Koncepcja na Scrabble powstała w 1931 roku, ale gra trafiła do sprzedaży dopiero w 1946 roku. Do 1993 roku sprzedano ponad 100 mln egzemplarzy gry Scrabble!
No dobra, to na czym polega jej fenomen?
Każdy z graczy losuje 7 płytek z literami, z których stara się ułożyć słowa. Trzyma je w tajemnicy na specjalnej podstawce. Wyrazy układa się na planszy. Przynajmniej jedna litera  wyrazu musi być wspólna z tymi, które zostały już ułożone. Płytki z literami posiadają swojej wartości punktowe. Dodatkowo zbieramy punkty za premiowane obszary. Gra toczy się do momentu, aż wszystkie płytki znikną z woreczka. Zwycięża ten, kto będzie miał najwięcej punktów na koniec.
Ze względu na swój słowotwórczy charakter, gra w Scrabble bardzo mocno rozwija mózg. Jest to świetna rozrywka, która potrafi zintegrować całe rodziny, również międzypokoleniowo. W Scrabble dobrze jest zagrać z kimś, kto przeczytał chociaż jedną książkę w swoim życiu albo zna podstawy gramatyki. Może dlatego to nie będzie gra dla wszystkich 😛

2. Monopoly

Najbardziej znienawidzona gra planszowa na świecie. Jednocześnie totalna klasyka gatunku w kategorii stare gry planszowe. Wraca do nas jak australijski bumerang, w coraz większej ilości osłon. Ostatnio nawet pod postacią Monopoly Gra o Tron ( założę się, że jest lepsza, niż ostatni sezon serialu) 🙂
Dlaczego ta podła gra znalazła się na drugim miejscu naszego rankingu?
Ponieważ jest nieśmiertelna. A każdy kto dzisiaj chwali się swoją olbrzymią kolekcją nowoczesnych gier planszowych, z pewnością zaczynał od Monopoly lub jego odpowiednika. My również i nie ma się czego wstydzić. W naszym przypadku była to Fortuna. Gra powstała w czasach Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych, więc ma już swoje lata. Koncepcja rozgrywki jest na tyle charakterystyczna, że na jej bazie powstały trzepiące kasę tytuły, takie jak Cashflow Roberta Kiyosaki i jego polski odpowiednik Eurocash.
Zasady Monopoly są niezwykle proste. Rzucamy kością i poruszamy swój pionek o ilość oczek. Sprawdzamy na jakim polu stanęliśmy i albo musimy komuś zapłacić czynsz albo możemy to pole wykupić. Niejako nabywamy nieruchomość, za którą będziemy potem mogli pobierać kasę. Tutaj dochodzimy do głównego motywu gry. Jest nim zarabianie pieniędzy na innych graczach. Ten kto zbankrutuje przegrywa i odpada z dalszej rozgrywki. Wygrywa osoba, która zostanie ostatnia na placu boju. Czyli ta, która wyciśnie ostatnie resztki mamony ze swoich rywali. W tym miejscu pojawia się moja największa wątpliwość:
Czy kiedykolwiek komuś udało się dokończyć partię w Monopoly?
Ja pod koniec rozgrywki byłem już tak spłukany albo tak znienawidzony przez innych graczy, że nie było sensu kontynuować. A jak to wyglądało u was?

1. Szachy

Król może być tylko jeden!
Chyba nie spodziewałeś się innej gry na pierwszym miejscu tego rankingu? Przecież szachy to najstarsza gra figurkowa, która dzisiaj pewnie przeszłaby bez echa na kickstarterze. Powstała na terenie Indii w VI wieku naszej ery, by z czasem trafić do Europy. Powszechnie uznawana jest za grę królów. I rzeczywiście z początku gościła na salonach zamożnej części społeczeństwa.
Szachy to jaskrawy przykład gry typu „easy to learn, hard to master”. Zasady przemieszczania się poszczególnych figur można wytłumaczyć w kilka minut. Ale całe życie zajmuje opanowanie gry w szachy. A i to może być mało.
Celem rozgrywki, wbrew pozorom, nie jest zbicie jak największej liczby figur przeciwnika. Bardziej należy skoncentrować się na królu. Trzeba doprowadzić do sytuacji, w której król znajduje się pod groźbą bicia (szach), ale nie ma gdzie uciec lub jak się obronić (mat). Partię rozgrywamy na 64-polowej planszy. Do dyspozycji mamy ten sam zestaw figurek – po 16 na gracza. Jedne w kolorze białym, a drugie w czarnym. Każda z figur porusza się w charakterystyczny dla siebie sposób. Istotne jest umiejętne wykorzystanie potencjału figur. Odbywa się to poprzez właściwy debiut (początkowe ruchy), a potem rozwój gry. W szachach liczy się długofalowe planowanie i przewidywanie ruchów przeciwnika. To zaawansowana gra strategiczna dla dwóch osób, w której nie obędzie się bez poświęcania niektórych figur.
Jakby tego było mało. Szachy są uznawane za pełnoprawną, olimpijską dyscyplinę sportową. Wiem, że znajdą się teraz malkontenci, którzy stwierdzą, że to nie jest żaden sport, bo nie wymaga sprawności fizycznej. Jednak warto pamiętać, że wymaga ogromnej sprawności umysłowej! A Ci, którzy stroją sobie żarty z tzw. „refleksu szachisty”, niech wpiszą do wyszukiwarki hasło blitz, szachy błyskawiczne lub szachy typu bullet. Uważam, że ten typ rozgrywki przydałby się w niejednej nowoczesnej grze planszowej. W szczególności mam na myśli wykorzystanie zegara do mierzenia czasu ruchu. Prawda Herku?
Szach mat!

Podsumowanie

Stare gry planszowe – dla jednych wspomnień czar, dla innych relikt przeszłości. Jak prześledzimy ich historię, to okazuje się, że ludzie od zarania dziejów uwielbiali spędzać czas na graniu. Czy coś się w tym względzie zmieniło? W żadnym wypadku. Współcześnie, gry planszowe nabrały jeszcze większego znaczenia. I to w dobie technologicznego rozkwitu. Gdzie dostęp do internetu staje się pierwszorzędną potrzebą. A smartfon jest ważniejszy, niż własne bezpieczeństwo i zdrowie. Kto by pomyślał?
Ten nagły zwrot ku analogowym rozrywkom napawa mnie radością. Ludzie zaczęli cenić bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem i angażują się w wymagające myślenia aktywności. To już nie tylko wegetacja przed ekranem telewizora. Świetnie, bo dzięki tej zmianie cała branża gier planszowych przeżywa ostatnio niesamowity renesans. Coraz większa rzesza osób sięga po planszówki. Na rynku rocznie pojawia się kilka tysięcy nowych gier. Powstają specjalne kawiarnie i bary, które kuszą klientów obszerną ofertą gier planszowych do wypożyczenia. Jestem za to wdzięczny, ponieważ nasze hobby rozkwita jak nigdy wcześniej, a my razem z nim.
Stare gry planszowe z pewnością zapadną nam w pamięć. Mało tego, jestem przekonany, że będą nam towarzyszyć jeszcze przez dłuuuugi czas. Możesz nimi wzgardzać, możesz je kochać lub nienawidzić, ale to właśnie one położyły solidny fundament pod współczesny świat gier planszowych. Bez tych legendarnych i nieśmiertelnych tytułów, nie byłoby dzisiaj tylu niesamowitych gier, a my nie mielibyśmy tyle radości z grania. Jeśli chcesz dowiedzieć się dlaczego warto sięgać po gry planszowe,  przejdź do tego artykułu.
A Ty? Masz swoje ulubione stare gry planszowe?
Śmiało! Wspomnij o nich w komentarzu.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów:10    Średnia:5/5]

Skomentuj

avatar