Famicom, Game Boy, Playstation…długo można wymieniać gry i konsole z lat 90. Czy nostalgię za tamtymi czasami udało się upchnąć w grze karcianej? Czy to tylko zabieg czysto marketingowy?

Recenzja | Waleczne Piksele

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
by Kakao, 04.01.2020
Famicom, Game Boy, Playstation…długo można wymieniać gry i konsole z lat 90. Czy nostalgię za tamtymi czasami udało się upchnąć w grze karcianej? Czy to tylko zabieg czysto marketingowy?

Recenzja | Waleczne Piksele

by Kakao, 04.01.2020
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest

Gier dla dwóch osób nigdy dość! Zwłaszcza takich, których rozstawienie trwa mniej niż 10 sekund. Cieszy mnie fakt, że projektantom udaje się tworzenie coraz to zgrabniejszych mechanik, przy użyciu małej ilości komponentów. Trend ten stoi w opozycji do napakowanych plastikiem produkcji, które oczywiście też mają swój urok. Ale nie możemy zapominać, że bez dobrze skonstruowanych zasad gry, same figurki mogą co najwyżej ładnie wyglądać na półce. Warto więc doceniać projekty, które popychają nasze hobby do przodu pod kątem mechaniki. 

Czy Waleczne Piksele 2 są taką grą? Czy może tylko kolejną, prostą, niczego nowego nie wnoszącą karcianką? Zapraszam do kolejnej recenzji. Postaram się na te pytania odpowiedzieć.

  • Czy warto dołączyć tę grę do swojej kolekcji?
  • Komu najbardziej przypadnie do gustu?
  • Czy jej cena jest adekwatna do zawartości i wykonania?
Dowiecie się w kolejnej Recenzji Gier Planszowych na Konkrecie.

Waleczne Piksele - w jakim klimacie jest utrzymana gra?

waleczne piksele recenzja

W dziwnym. Oprawa gry budzi nostalgię. Pudełko przypomina Game Boya, grafiki na kartach są adekwatnie rozpikselowane. Ale nie sprawia to, że Waleczne Piksele są klimatyczne. To zupełnie abstrakcyjny pojedynek dla dwóch osób.

Brakuje tu jakiegokolwiek wprowadzenia fabularnego. Siadamy naprzeciw siebie, żeby ze sobą powalczyć. I tyle. Akcja nie rozgrywa się w żadnym konkretnym uniwersum. Nie wiemy, dlaczego karty dostępne w grze mają takie, a nie inne nazwy. Przyznam szczerze, że czasami wolę takie podejście, niż tworzenie dyrdymałów. Aczkolwiek każdy tytuł tego typu może tylko zyskać, jeśli uda się go ubrać w jakieś sensowne realia. Rozgrywki są wtedy bardziej angażujące.

Waleczne Piksele - na czym polega gra?

Każdy z graczy dowodzi jednym z oddziałów wojowników, które stają naprzeciwko siebie do walki. Podczas gry zbieramy swoje jednostki wokół wybranego dowódcy, a następnie wykonujemy ataki, wydajemy rozkazy i korzystamy z umiejętności. Wszystko po to, by zyskać przewagę i pokonać oddział przeciwnika.

Informacje o grze

  • Gatunek: Dla Dwojga
  • Wydawca: Portal Games
  • Autor: D. Brad Talton Jr.
  • Grafika: Fabio Fontes
  • Rok wydania: 2013
  • Rodzaj: Hand Management, Variable Poler Powers
  • Czas gry: 30-45 minut
  • Liczba graczy: 2
  • Ograniczenie wiekowe: 12+
  • Losowość: średnia

Waleczne Piksele - co znajdziesz w pudełku?

  • dwie Talie Oddziałów po 25 kart o wymiarach 63 x 88 mm
  • karty bieżącej fali dla dwóch graczy
  • 42 żetony obrażeń
  • 10 żetonów siły
  • instrukcja
Zawartość pudełka z Walecznymi Pikselami 2 jest skromna. Łącznie 52 karty i tyle samo żetonów. Krótka książeczka. To wszystko. Elementy wykonane są poprawnie. Nie ma tu niczego, nad czym warto się pochylić dłuższą chwilę. Instrukcja została zredagowana przyzwoicie. Całość jest bardzo kompaktowa.

Jak się gra w Waleczne Piksele?

Zasady gry ilustruje film przygotowany przez wydawcę Walecznych Pikseli, firmę Portal Games.

Czym różnią się Waleczne Piksele 2 od części pierwszej? Przede wszystkim to inne jednostki oraz jedna mechaniczna zmiana. Część kart zamiast rozkazu, można zagrać jako taktykę, która działa przez pewien czas.

Tradycyjnie przedstawię Ci reguły w dużym skrócie. Każdy z graczy ma taką samą talię, składającą się z 25 kart. Można je zagrywać na kilka sposobów:

  • Jako Dowódcę, zapewniającego bonusy całemu oddziałowi.
  • Jednostkę, pełniącą różne funkcje w zależności od miejsca w oddziale. Jednoski mają swoją wartość ataku i punkty życia oraz specjalną umiejętność.
  • Rozkaz, dający natychmiastowy efekt.
  • Taktykę, wpływającą na grę natychmiast po zagraniu oraz przez kolejne trzy tury.

Każda partia podzielona jest na pewną liczbę rund. Te z kolei dzielą się na trzy fazy, nazywane tutaj Falami. Każda Fala składa się z dwóch tur (pierwszego i drugiego gracza).

Jak to przebiega w praktyce?

Na początku gracze dobierają na rękę 5 kart. Spośród nich wybierają Dowódcę, który będzie stanowił rdzeń oddziału. Wszystkie pozostałe karty będą zagrywane dookoła Dowódcy. To najważniejsza karta w grze. Ilość jego punktów życia decyduje o wygranej i porażce.

Oddział składa się z linii frontu, skrzydła i tyłów. Każda z tych linii może pomieścić maksymalnie trzy karty. Dowódca zajmuje środek linii skrzydła.

Runda podzielona jest na Falę Frontu, Falę Skrzydła i Falę Tyłów. Gracze na zmianę będą zagrywać karty związane z konkretnymi falami. W każdej fali mogą wykonać tylko dwie akcje (chyba, że jakiś efekt zwiększy ten limit). Mogą wystawiać jednostki bądź używać tych, które już przed nimi leżą. Dostępne są ataki wręcz, dystansowe i specjalne. W swoim ruchu gracze mogą też przegrupować oddział – przemieścić wybraną jednostkę na wolne miejsce. Ciekawym rozwiązaniem w Walecznych Pikselach są Zwłoki. Otóż, jeśli jednostka polegnie na polu walki, musimy ją stamtąd zabrać. Poświęcamy na to akcję.

Cały ambaras tkwi w tym, że każda z kart pełni inną funkcję, w zależności od sposobu, w jaki została zagrana. Jednostka zajmująca miejsce na skrzydle, będzie dawała inny efekt, niż gdyby stała na froncie lub z tyłu.

Jak można wygrać w Waleczne Piksele?

waleczne piksele recenzja planszówka
Grę wygrywamy pozbawiając dowódcę wrogiego oddziału wszystkich punktów życia.

Waleczne Piksele - jakie są moje wrażenia z gry?

Waleczne Piksele (tudzież Waleczne Piksele 2) są jednym z tych tytułów, po które sięgam rzadko. Gra nie sprawia, że mam ochotę się w nią zagrywać co wieczór. Mimo szeregu ciekawych i unikalnych rozwiązań oraz sporej frajdy płynącej z rozgrywki. Ale po kolei.

Lubię w Walecznych Pikselach ich niepozorność. Pudełko jest nieco większe od Game Boya i mieści w sobie dwie symetryczne talie kart i kilkadziesiąt znaczników. Mogłoby się wydawać, że to kolejny, kompaktowy tytuł dwuosobowy. Gra na 20 minut. W stylu Gejsz czy Jaipura. Mieści się do plecaka, do damskiej torebki też wejdzie bez problemu.

By rozpocząć grę, wystarczy kilkanaście sekund. Każdy gracz dostaje swoją talię kart, z niebieskim bądź czerwonym rewersem. I już, gramy. Pierwsze karty lądują na stole. Po chwili przecieramy oczy ze zdziwienia. Coś, co wyglądało na malutką karciankę, okazuje się być średniej ciężkości strategiczno-taktyczną grą! Decyzji do podjęcia jest od groma. Pierwsze kilka partii to etap, w którym obserwujemy jak działają mechaniki. Kiedy już zapamiętamy jednostki obecne w grze, jej charakter staje się bardziej strategiczny, niż taktyczny. Wiemy bowiem już, co może zagrać przeciwnik i jakie jednostki nam mogą wejść na rękę. Odrobinę zmienia to sposób myślenia.

Ilość możliwych akcji do zagrania z kart może przyprawić o solidny paraliż decyzyjny. Niejedna „duża” gra ma mniej opcji od Walecznych Pikseli. Dodatkowo, z każdym kolejnym wyborem graczy, rozgrywka staje się asymetryczna. Mamy do dyspozycji takie same karty, ale wystarczy, że zagramy je w innych miejscach swojego oddziału. I naprzeciwko siebie stoją dwie zupełnie inaczej działające armie! Gra jest więc symetryczna, ale z asymetrycznym charakterem. To ciekawe rozwiązanie.

Mimo zdarzających się przestojów (zwłaszcza w pierwszych partiach), rozgrywki w Waleczne Piksele przebiegają płynnie. To stosunkowo dynamiczny tytuł, który nigdy mi się nie dłużył. Popełniłem jednak błąd, proponując go kiedyś na zakończenie planszówkowego wieczoru we dwoje, jako trzecią planszówkę z rzędu. Możliwości w Walecznych Pikselach jest tyle, że rozgrywka stała się męcząca i irytująca. Nie znałem jeszcze dobrze tej gry i dałem się zwieść jej gabarytom. To pełnoprawny, oszczędny w ilości komponentów tytuł, o sporym ciężarze.

Waleczne Piksele dają mi wszystko to, czego nie dała mi Neuroshima Hex czy Monolith Arena, skutecznie zastępując te tytuły w mojej kolekcji. W grze jest element losowości w postaci dociągu jednostek z zakrytej talii, który jednak kompletnie mi nie przeszkadza. Wszystko, co trafia mi na rękę mogę zagrać na co najmniej 4 sposoby. Do tego mam dodatkowo do dyspozycji szereg podstawowych akcji z kart, które już leżą na stole. Mam dzięki temu dużą kontrolę nad rozgrywką.

waleczne piksele karty

Dlaczego ta gra nie trafia na mój stół tak często, jak powinna?

Bo ma kilka irytujących cech. Przede wszystkim tekst na kartach oraz ikonografia są zbyt drobne. Trudno jest pamiętać o tym, co robi dana karta, zagrana w konkretny sposób, w oddziale przeciwnika. Nawet jeśli dobrze znamy zawartość talii. Na oko tego nie widać. Trzeba więc się upewnić, jaką rolę pełni w tej chwili dana karta. Psuje to doświadczenie płynące z gry. Zwłaszcza, że nawet odczytanie tekstów na własnych kartach w ręce bywa problematyczne.

Waleczne Piksele są też potwornie suchym tytułem. Tutaj naprawdę nie ma za grosz klimatu! Nie walczymy o nic konkretnego, z żadnej konkretnej przyczyny. Ścieramy się ze sobą, bo tak. Sytuacji nie poprawia potwornie uboga szata graficzna oraz absurdalne nazwy poszczególnych kart. Irialanradaymorella. Poważnie? Ani to zabawne, ani potrzebne, ani praktyczne. Gracze się nie angażują, bo nie mają w co się zaangażować.

Rozumiem, że do małych gier trudno jest dorobić jakąś sensowną warstwę fabularną. Chociaż są wyjątki od reguły, które dobrze łączą zaimplementowane mechaniki z klimatem. Chociażby takie Inbetween. Inni autorzy świadomie olewają fabułę i klimat, starając się uatrakcyjnić swoje gry poprzez szatę graficzną. W Walecznych Pikselach nie ma ani mechaniki idącej w parze z klimatem, ani atrakcyjnego wydania. Co jest chyba najgorszym z możliwych scenariuszy. Gra przez to w żaden sposób do siebie nie zachęca. Nie czuję podniecenia na myśl o zagraniu w Waleczne Piksele.

Moja ocena Walecznych Pikseli

waleczne piksele karta

Mała czcionka na kartach i mikroskopijna ikonografia sprawiają, że nie cieszę się Walecznymi Pikselami tak, jak mógłbym. Do jakości komponentów nie mam zastrzeżeń. Gra ma tyle elementów, ile powinna.

Ten tytuł jest prosty mechanicznie. W gruncie rzeczy to tylko zagrywanie kart przed sobą i korzystanie z ich efektów. Ze względu na mnogość możliwości, jest to jednak pozycja dla średniozaawansowanych i zaawansowanych graczy. Osobiście chętniej zagram w to, niż w LCG typu Magic: the Gathering. Odczucia są podobne, ale szanse graczy bardziej zrównoważone. Talie są symetryczne. Dobrze jest jednak do Walecznych Pikseli siadać z kimś, kto ma za sobą podobną ilość partii w ten tytuł. Debiutant nie będzie miał z weteranem najmniejszych szans.

Ograniczona. Waleczne Piksele znudziły mi się po kilkunastu partiach. Nic mnie tu już nie zaskakuje. Mimo zróżnicowanych umiejętności specjalnych dowódców armii, rozgrywki są do siebie podobne. Aczkolwiek niewykluczone, że można się w Waleczne Piksele zagrywać. Jeśli ktoś lubi tego typu gry i przymknie oko na wymienione przeze mnie mankamenty, pewnie znajdzie tu więcej radości.

Średni czas pojedynczej partii jest rozsądny i oscyluje w granicach 35-45 minut. Gra jednakże bywa dłuższa. Między innymi dlatego sięgam po nią tak rzadko. Do wyboru jest tuzin innych planszówek trwających godzinę. Mogę też w ciągu godziny rozegrać 2-3 krótsze tytuły, które dostarczą mi więcej zabawy. Spędzony w ten sposób czas zwyczajnie będzie bardziej zróżnicowany.

Lubię mechaniki, które napędzają Waleczne Piksele. To unikalna i ciekawa gra. Ze względu na szereg mankamentów, nie bawię się przy niej tak, jak mógłbym. Tytuł ten dostarczył mi więcej przyjemnego łamania głowy, niż Neuroshima Hex. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, panuje klimatyczna susza. W obu tych grach, znaczenie ma to, w jaki sposób zagrywamy karty/żetony z ręki. Natomiast Piksele nie są grą tak uciążliwie losową jak Neuroshima. To głębsza i bardziej strategiczna rozgrywka, nad którą gracze mają większą kontrolę.

Waleczne Piksele i Waleczne Piksele 2 można dostać za śmieszne pieniądze, a „gry w grze” jest tu sporo. Jeśli lubicie taktyczne dwuosobówki średniej ciężkości, z dużą interakcją negatywną, tytuł ten ma szansę dobrze się sprawdzić w waszej kolekcji.

Co mi się najbardziej podoba w grze Waleczne Piksele?

  • asymetryczna w charakterze rozgrywka…
  • …skryta w symetrycznych taliach kart.
  • szybkie tłumaczenie zasad i przygotowanie partii.
  • zaskakujący, spory ciężar gatunkowy rozgrywki.
  • kompaktowe pudełko.
  • adekwatna ilość elementów potrzebnych do zabawy.
  • stosunek jakości do ceny.

Co mi się najmniej podoba w grze Waleczne Piksele?

  • brak klimatu czyni rozgrywki potwornie „suchymi”.
  • ubogie grafiki, niepotrzebnie absurdalne nazwy niektórych kart.
  • bardzo drobna czcionka sprawia, że gra jest mało przejrzysta.
  • konieczność pamiętania o efektach tymczasowych w grze. Kiedy jest ich kilka jednocześnie, robi się zamieszanie.
  • mimo wszystko spora ilość zasad.

Podsumowanie i ocena Walecznych Pikseli

waleczne piksele pudełko
0 /10
Ocena końcowa

Waleczne Piksele 2 to karcianka dla par, którym znudziły się już lekkie, casualowe tytuły. Dla osób szukających nieco głębszej rozgrywki. Osoby ze średnim i dużym doświadczeniem w planszówkach odnajdą się tutaj bez problemu. Tytuł ten polecę zwłaszcza miłośnikom negatywnej interakcji. Jest to jedna z pozycji, które mieszczą w sobie sporo grania, mimo skromnej formy.

Moja ocena byłaby wyższa, gdyby gra była czytelniejsza i bardziej klimatyczna. Chętniej ściągałbym ją wtedy ze swojej półki.

Mam nadzieję, że ta recenzja gry planszowej Waleczne Piksele okazała się dla Ciebie pomocna. Jeśli masz jakieś pytania to śmiało zadaj je w sekcji z komentarzami poniżej. Polub nasz fanpage, aby być na bieżąco z nowościami. Obserwuj nasz profil na insta, jeśli masz apetyt na ciekawe, planszówkowe fotki. Wspólnymi siłami będziemy skuteczniej rozpowszechniać naszą pasję do gier planszowych.

Jeszcze Ci mało? Zobacz profil gry na portalu BoardGameGeek.
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on email
Share on pinterest
Podobał Ci się wpis? Wystaw ocenę!
[Głosów: 3   Average: 5/5]
Facebook
Instagram
Reklama